Nasze projekty
Fot. Stanisław Bizański/Wikipedia

Henryk Sienkiewicz. Największy polski propagator historii

15 listopada przypada 105. rocznica śmierci Henryka Sienkiewicza. Jego nowele tworzą kanon polskiej literatury. Listy z Ameryki i Afryki świadczą o zmyśle obserwacyjnym i zacięciu reporterskim. Powieści obyczajowe charakteryzuje przenikliwość i trafna diagnoza otaczającej rzeczywistości. Serca czytelników na całym świecie, a także wielką międzynarodową sławę przyniosły mu jednak powieści historyczne, których stał się niekwestionowanym mistrzem.

Reklama

Pierwszorzędny pisarz drugorzędny?

Witold Gombrowicz pisał o nim, że jest to „Potężny geniusz! – i nigdy chyba nie było tak pierwszorzędnego pisarza drugorzędnego. To Homer drugiej kategorii, to Dumas Ojciec pierwszej klasy”. W ocenie tej wyczuć można zarówno uznanie, jak i nutę złośliwości. Trudno jej się jednak dziwić. Nasz pierwszy literacki noblista był najczęściej wydawanym i najchętniej czytanym polskim literatem. Jego pisane „ku pokrzepieniu serc” powieści, gdy Rzeczpospolitej nie było na mapach Europy, miały ogromny wpływ na nasze postrzeganie dziejów, wrażliwość historyczną, kształtowanie świadomości narodowej, wreszcie patriotyzm.

Nie mam wątpliwości, że Henryk Sienkiewicz był największym polskim propagatorem historii. W dużej mierze to on ukształtował naszą mentalność w tym zakresie. Zawodowi historycy mogą pisać opasłe, uzbrojone w przypisy i pokaźną bibliografię tomy naukowe. Mogą prostować wiele biografii i wydarzeń. Jest to jednak syzyfowa praca. Bo w oczach społeczeństwa synonimem zdrajcy i tak pozostaną Janusz i Bogusław Radziwiłłowie, bohaterami Jan III Sobieski i Jeremi Wiśniowiecki, a przełomowym momentem potopu szwedzkiego obrona Klasztoru Jasnogórskiego. Choć rzeczywistość jest zawsze dużo bardziej złożona.

A ty studencie, czytałeś Trylogię?

Na powieściach historycznych Sienkiewicza wychowały i nadal wychowują się kolejne pokolenia. Tak było też w moim przypadku. W domu mojej babci nigdy nie było zbyt wielu książek. Zapamiętałem w zasadzie tylko jedną – egzemplarz Trylogii. Podobnie było w setkach tysięcy innych polskich domostw. Można zaryzykować stwierdzenie, że Sienkiewicz jako pierwszy trafił pod strzechy. Na Trylogii wychował się mój śp. tata – nauczyciel historii z kilkudziesięcioletnim stażem. Do końca życia jego ulubionym okresem historycznym, w którym namiętnie się zaczytywał, była druga połowa XVII wieku, czyli okres opisany w „Ogniem i mieczem”, „Potopie” oraz „Panu Wołodyjowskim”.

Reklama
Reklama

Tą miłością zaraził także i mnie. „Ogniem i mieczem” była pierwszą książką, którą świadomie przeczytałem. Kończyłem czytać jedną część, następnie szukałem informacji o jej bohaterach w książce „Na tropach bohaterów Trylogii” Marcelego Kosmana, i zaczynałem kolejny tom. Mój wykładowca na studiach historycznych pytał nas, czy przeczytaliśmy Trylogię, po czym dodawał, że nie wyobraża sobie studenta historii, przyszłego historyka, który by tego nie zrobił. On swoją zawodową drogę zawdzięczał właśnie pisarstwu Henryka Sienkiewicza.  

Sienkiewicz historyk?

Pisząc o autorze Trylogii jako o wielkim propagatorze polskiej historii, należy omówić jego historyczny warsztat, który jest dziś przez wielu niesłusznie podważany. Nasz noblista do pisania swoich powieści przygotowywał się bowiem bardzo starannie. Korzystał z większości źródeł, jakie były wtedy dostępne. Oczywiście, po ponad stu latach od śmierci Sienkiewicza, wiemy zdecydowanie więcej, dysponujemy o wiele większym materiałem źródłowym. Sienkiewicz czerpał głównie z bazy pamiętnikarskiej. Niemniej w pewnym stopniu jego pisarstwo odzwierciedlało stan ówczesnej wiedzy historycznej. Starał się również w pewien sposób zrównoważyć dziewiętnastowieczny polski spór o historię, w którym ścierały się dwie szkoły: warszawska – widząca przyczyny upadku Rzeczpospolitej w czynnikach zewnętrznych oraz krakowska, która za rozbiory winiła zgniły system wewnętrzny. U Sienkiewicza oba te czynniki nakładają się.

Należy też pamiętać, że literatura piękna rządzi się swoimi prawami. Na jej potrzeby można naciągać fakty. Pamiętajmy, w jakim okresie Sienkiewicz pisał swoje powieści. Był to czas, gdy Polacy nie mieli własnego państwa, kiedy trzeba było odbudować narodowego ducha. Sienkiewicz pisał więc „ku pokrzepienia serc”. Opisywane przez niego upadki kraju oraz wychodzenie z zapaści poprzez heroiczne postawy, przełomowe wydarzenia, wielkie wiktorie polskiego oręża, dawały nadzieję na odzyskanie wolności. Czytelnicy utożsamiali się z bohaterami, ze wspólnotą narodową, byli dumni z przeszłości. Powieści Sienkiewicza kształtowały nowych Wołodyjowskich, Skrzetuskich, Zbyszków. Dlatego też postacie musiały być wyraziste. Czytelnik nie mógł mieć wątpliwości, musiał być pewien, kto jest zdrajcą, a kto bohaterem, która postawa jest dobra, a która zła. Potrzebne były dzieła o charakterze optymistycznym, wspominające wielką przeszłość i ukazujące godne wzorce.

Reklama
Reklama
Portret Henryka Sienkiewicza autorstwa Kazimierza Pochwalskiego | Fot. Muzeum Narodowe w Kielcach/Wikipedia

Trylogia

Serca Polaków w największym stopniu podbiła oczywiście Trylogia, opowieść wręcz epicka. Sienkiewicz stworzył w niej spójną wizję historii, która łączyła pokolenia i stany. Czytali ją wszyscy, od chłopów, po arystokrację. Wydawanie jej w gazetowych odcinkach było w kraju wielkim wydarzeniem. To właśnie czytelnicy uratowali Kmicica od śmierci, którą Sienkiewicz mu zaplanował.

Akcja Trylogii toczy się w bardzo burzliwym dla Rzeczypospolitej Obojga Narodów okresie, od wybuchu powstania Chmielnickiego w 1648 r., po zwycięstwo pod Chocimiem w 1673 r. Okres ten obfitował w ciągłe wojny, poczynając od rebelii kozackich, poprzez konflikty z Moskwą, Turcją, najazd szwedzki, po wolne elekcje i towarzyszące im spory wewnętrzne.

Reklama

Trylogia stworzyła bohaterów o cechach średniowiecznych rycerzy, polskich Rolandów. Będą to bez wątpienia postaci takie jak Skrzetuski, Wołodyjowski, Ketling, Podbipięta. Mamy także przykłady wielkich wodzów bitewnych, jak Jeremi Wiśniowiecki, Stefan Czarniecki czy Jan Sobieski. Władców sprawiedliwych, jak Jan Kazimierz Waza. Ich przeciwieństwami są zdrajcy „ciągnący postaw czerwonego sukna”: Bogusław i Janusz Radziwiłłowie, Hieronim Radziejowski czy pułkownik Kuklinowski. Serca czytelników podbił Andrzej Kmicić, który przeszedł drogę od watażki i swawolnika, po bohatera narodowego, obrońcę Jasnej Góry. Odrębną, wręcz kultową postacią stał się fikcyjny Jan Onufry Zagłoba, otyły, niestroniący od wypitki szlachcic, mistrz dowcipu, ciętego języka i sprytnych forteli. Sienkiewicz stworzył też dziesiątki innych, mniejszych, a zarazem fantastycznych postaci, których nie sposób zapomnieć: Rzędziana, Rocha Kowalskiego, Kiemliczów, wachmistrza Sorokę i wielu innych. 

Trylogia to też plejada pięknych szlachcianek, takich jak Helena Kurcewiczówna, Oleńka Billewiczówna czy Basia Wołodyjowska, o które bohaterowie pozytywni musieli stoczyć walkę z czarnymi charakterami: Skrzetuski z Bohunem, Kmicic z Radziwiłłem, a na panią Wołodyjowską czyhał dziki Azja Tuhajbejowicz. Powieści obfitują w przełomowe wydarzenia. Oto bowiem po klęskach pod Żółtymi Wodami, Korsuniem i Piławicami, Jeremi Wiśniowiecki bohatersko broni Zbaraża, dając opór przygniatającej przewadze wojsk kozacko – tatarskich. W „Potopie” natomiast, po zajęciu niemal całego kraju przez Szwedów, dochodzi do bohaterskiej obrony klasztoru na Jasnej Górze, a następnie zwycięskiego pościgu Czarnieckiego za Karolem Gustawem. „Pan Wołodyjowski” to z kolei obrona Kamieńca Podolskiego i heroiczna decyzja tytułowego bohatera o wysadzeniu się w powietrze. I wreszcie zwycięstwo chocimskie. Dzięki Trylogii Sienkiewicz stał się narodową ikoną, a jego bohaterowie na zawsze zadomowili się w powszechnej świadomości Polaków.

Krzyżacy

Co kryje się za datą 1410 roku, nie trzeba dziś chyba nikomu tłumaczyć. Jako jedyną zna ją każdy uczeń i rodzic. Bitwa pod Grunwaldem jest dziś symbolem, jednym z najważniejszych wydarzeń w historii Polski. Nie zawsze tak jednak było. Do końca XIX wieku była ona praktycznie zapomniana. Do jej rozpropagowania przyczynił się nie kto inny, jak Henryk Sienkiewicz, publikując w 1900 roku powieść „Krzyżacy”.

Autor posłużył się średniowiecznymi relacjami z Zakonem Krzyżackim, by ukazać współczesnym ludziom politykę władz Cesarstwa Niemieckiego w zaborze pruskim. To on przyczynił się do czarnej legendy krzyżaków. Oczywiście, niepozbawionej podstaw w historiografii. Państwo pruskie według Henryka Sienkiewicza było spadkobiercą Zakonu Krzyżackiego. Jako przeciwieństwo złych braci zakonnych, Sienkiewicz maluje obraz polskiego rycerstwa – prawego, bitnego, religijnego i honorowego. Finalnie, w bitwie narodów, pokonują oni silnego wroga. Mamy więc w „Krzyżakach”, podobnie jak w przypadku Trylogii, powieść pisaną „ku pokrzepieniu serc”, klasyczną walkę dobra ze złem, wielką historię z przeszłości, której uchwycić się mogli walczący o odzyskanie niepodległości Polacy.

Quo Vadis

Mimo, że nie traktuje ona o historii Polski, nie sposób nie wspomnieć tu o „Quo Vadis”, powieści o której sam autor mówił, że będzie „donioślejsza niż wszystko, com napisał”. I poniekąd tak się stało. Osadzona w starożytnym Rzymie, za czasów cesarza Nerona, jest bowiem jedną z najważniejszych książek w literaturze światowej. Doczekała się ponad pięćdziesięciu przekładów na różne języki. Charakteryzuje ją wciągająca fabuła, wyrazistość postaci, barwność opisów, mistrzowskie połączenie fikcji i historii. Powieść niesie ze sobą chrześcijańskie przesłanie, a także uniwersalne wartości, klasyczną walkę dobra ze złem.

Nie ma dziś wątpliwości, że to właśnie „Quo Vadis” utorowała Sienkiewiczowi drogę do literackiej nagrody Nobla. I niezadowolony z niej może pozostawać tylko cesarz Neron, który w oczach potomnych na zawsze pozostanie niezrównoważonym człowiekiem, podpalaczem Rzymu. Nie muszę oczywiście dodawać, że również w tej kwestii rzeczywistość i fakty historyczne są dużo bardziej złożone. Ale świadczy to o ogromnej sile, jaką do dziś ma pióro Henryka Sienkiewicza. 

Ekranizacje

Pisząc o powieściach historycznych Henryka Sienkiewicza nie sposób nie wspomnieć o ich ekranizacjach. A tych podejmowano się już w początkach XX wieku. „Quo Vadis” w niemej wersji wyprodukowali w 1912 i 1925 roku Włosi, a w 1951, już z hollywoodzkim rozmachem, Amerykanie. W 2001 roku pokusiła się o nią rodzima, polska kinematografia. Niestety z marnym skutkiem. „Potop” w 1915 roku wyprodukowali Rosjanie, a w 1974 roku arcydzieło polskiej kinematografii stworzył Jerzy Hoffman, który pięć lat wcześniej rozpoczął kręcenie Trylogii od końca, czyli od „Pana Wołodyjowskiego”. Nakręcił on również w 1999 roku „Ogniem i mieczem”. Losy Skrzetuskiego i Heleny doczekały się także wersji zagranicznej. W 1962 roku ukazała się dość wdzięczna i egzotyczna produkcja francusko – jugosłowiańsko – włoska. Krzyżaków z kolei z wielkim rozmachem nakręcił w 1960 roku Aleksander Ford. Powieści Sienkiewicza znalazły swoje odzwierciedlenie także w innych dziedzinach kultury i sztuki, od malarstwa, przez poezję, muzykę, po numizmatykę.

Jako podsumowanie przytoczę kolejny cytat z „Dzienników” złośliwego Witolda Gombrowicza: „Któż czytał Mickiewicza z własnej i nieprzymuszonej woli, któż znał Słowackiego? […] Lecz Sienkiewicz to wino, którym rzeczywiście upajaliśmy się i tu serca nasze biły… i z kimkolwiek się rozmawiało, z lekarzem, z robotnikiem, z profesorem, z ziemianinem, z urzędnikiem, zawsze natrafiało się na Sienkiewicza, na Sienkiewicza jako na ostateczny, najbardziej intymny sekret polskiego smaku, polski <Sen o urodzie>”.

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę