Nasze projekty
Ks. Bartosz Szoplik

Rok liturgiczny. Dlaczego nie rozpoczyna się wraz z nowym rokiem?

Styczeń kojarzy nam się z noworocznymi postanowieniami i nowymi kalendarzami, których wreszcie możemy używać. Od setek lat przyjęto to za naturalne, że jest to pierwszy miesiąc Nowego Roku. Po niedzieli Chrztu Pańskiego, która kończy okres Bożego Narodzenia rozpoczyna się także pierwszy tydzień czasu zwykłego w ciągu roku. Jednak to nie od tego dnia zaczyna się cykl liturgiczny. Dlaczego?

Reklama

Wyrażenie „rok liturgiczny” jest sformułowaniem stosunkowo nowym. Dopiero w XIX wieku zaczęto przywiązywać uwagę do historii. W tym kontekście zrodziło się często dzisiaj używane wyrażenie oznaczające ogół celebracji i świąt kościelnych w ciągu roku. To określenie porządkuje i racjonalizuje te wydarzenia, które w ciągu roku dotykają bez wyjątku wszystkich, wierzących i niewierzących. Bo przecież nawet jeśli ateista nie obchodzi świąt Bożego Narodzenia, to te dni i tak stają się dla niego dniami wolnymi, a oświetlone dekoracje uliczne, mimo woli, przypominają mu o konkretnym wydarzeniu roku liturgicznego.

Boże Narodzenie jako punkt wyjścia

Obecne księgi liturgiczne wspominają o początku i końcu roku liturgicznego, ale taki układ nie jest analogicznym do początku i końcu roku szkolnego. Pojawienie się ksiąg liturgicznych w VII wieku spowodowało, że wydarzenia związane z życiem Jezusa nabrały porządku w formie cyklu rocznego, który różni się od roku cywilnego i który ma swój własny początek i czas trwania. Starożytna księga liturgiczna z terenów dzisiejszej Francji, skomponowana około roku 500 po Chrystusie, oznaczała początek roku liturgicznego na dzień Wielkanocny. Nie jest to przypadek, bowiem takie rozpoczęcie ma swoje korzenie w chrześcijańskiej starożytności. Zasadniczą bowiem zasadą było stwierdzenie (obecne m.in. w pismach papieża św. Leona Wielkiego [+461 r.]), że Chrystus zmartwychwstał dokładnie w tym samym dniu, w którym Bóg stworzył świat.

 

Reklama
Reklama

Mówimy o roku liturgicznym w Kościele rzymskim, dlatego warto zwrócić uwagę na podział czasu w starożytnym Rzymie. Wiadomo, że już w II wieku przed Chrystusem rok cywilny rozpoczynał się tam 1 marca, a nowi konsulowie rozpoczynali swoje rządy 1 stycznia, czemu towarzyszyły huczne zabawy i praktyki pogańskie. Kościół rzymski nie przyjął jednak tych dat, obawiając się zbyt pogańskiej symboliki, mimo iż w marcu (14 dzień nisan wg. kalendarza żydowskiego) obchodzono Paschę.

Wreszcie od VI wieku zaczyna brać górę data Bożego Narodzenia, jako początku nowego roku liturgicznego. Pojawia się ona w Chronografie w roku 354, chociaż początkowo jest ona określana jako rocznica narodzin Jezusa na równi z rocznicami śmierci męczeńskiej innych świętych. Święty Augustyn jeszcze w roku 400 mówi o Wielkanocy jako o „wydarzeniu zbawczym” (in sacramento celebrari), a Boże Narodzenie grupuje wraz z innymi wspomnieniami liturgicznym (memoria).

Reklama
Reklama

Kluczowe znaczenie w ułożeniu kalendarza liturgicznego w Kościele rzymskim miał wspomniany już św. Leon Wielki. W swoich homiliach często powtarzał, że Boże Narodzenie jest nie tylko rocznicą, ale początkiem zbawienia człowieka i stanowi niejako punkt wyjścia do tego co dokonało się w czasie męki, śmierci i zmartwychwstania Chrystusa. Ten wielki papież przenosi w księgach liturgicznych na sam początek celebracje liturgiczne związane z czasem „adwentu” czyli nadejścia Bożego Narodzenia i z uroczystościami Narodzenia Pańskiego (25 grudnia) i Objawienia Pańskiego (6 stycznia). Ta teologiczna interpretacja powiązania narodzin Chrystusa z Jego męką i śmiercią (doszukiwano się wielu analogii, których poetyckie echa wyśpiewujemy do dzisiaj w naszych kolędach) sprawiła, że rok liturgiczny, który w centrum stawia wydarzenia wielkanocne i do niego je sprowadza, ma swój początek z celebrowaniem obchodów ku czci wcielenia Chrystusa. Inaczej mówiąc: początek i rozwój roku liturgicznego w Kościele rzymskim pierwszych wieków i zachowany obecnie, znajdują wytłumaczenie w ruchu wywodzącym się od środka (Wielkanoc) i docierającym do obrzeża (Boże Narodzenie).

Nieustanne, codzienne wyznanie wiary

Obecnie zatem rozpoczynamy rok liturgiczny w pierwszą z czterech niedziel Adwentu poprzedzających święta Narodzenia Pańskiego. Kiedy kończą się te obchody, następuje tzw. okres zwykły w ciągu roku, podczas którego czytane są Ewangelie opowiadające o życiu i działalności Pana Jezusa. Po kilku tygodniach, w zależności od ustalonej daty Wielkanocy, rozpoczyna się, w Środę Popielcową czas przygotowana paschalnego, czyli Wielki Post. Trwa on symboliczne 40 dni, nie licząc niedziel. Kończy się w Wielkim Tygodniu, przed trzema najważniejszymi dniami w ciągu roku: Triduum Paschalnym. Czas po Wielkanocy to pięćdziesiąt dni do uroczystości Zesłania Ducha Świętego. Po niej Kościół powraca do czasu zwykłego, który ponownie potrwa do pierwszej niedzieli Adwentu.

Ten podział, chociaż nie pokrywa się z porządkiem roku „świeckiego” wydaje się bardzo logiczny i uporządkowany. Prowadzi nas, od samego początku – od tajemnicy przyjęcia przez Jezusa ludzkiej natury czyli tzw. wcielenia, przez narodziny, publiczną działalność aż do męki i zmartwychwstania Jezusa.

Reklama

Można zatem powiedzieć, że czas przeżywany przez nas według kalendarza liturgicznego jest nieustannym, codziennym wyznaniem wiary, która może i powinna przeplatać się z naszą codziennością…

Reklama

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas na Patronite