Jan XXIII i Jan Paweł II ogłoszeni świętymi!

Jan XXIII i Jan Paweł II zostali ogłoszeni świętymi. W ustanowione przez papieża Polaka święto Miłosierdzia Bożego Franciszek kanonizował o godz. 10.15 w Watykanie swoich poprzedników.

Polub nas na Facebooku!

"Na chwałę Świętej i Nierozdzielnej Trójcy, dla wywyższenia katolickiej wiary i wzrostu chrześcijańskiego życia, na mocy władzy naszego Pana Jezusa Chrystusa i świętych Apostołów Piotra i Pawła, a także Naszej, po uprzednim dojrzałym namyśle, po licznych modlitwach i za radą wielu naszych Braci w biskupstwie orzekamy i stwierdzamy, że błogosławieni Jan XXIII i Jan Paweł II są świętymi i wpisujemy ich do katalogu świętych, polecając, aby odbierali oni cześć jako święci w całym Kościele – powiedział papież wygłaszając formułę kanonizacyjną.

Jan XXIII i Jan Paweł II ogłoszeni świętymi!

Na frontonie bazyliki św. Piotra znajdują się portrety, które były obecne podczas ich beatyfikacji, w 2000 – Jana XXIII i w 2011 – Jana Pawła II, który sporządzono na podstawie jednej z fotografii wykonanej przez polskiego fotoreportera Grzegorza Gałązki.

Na wstępie Mszy, została odśpiewana Litania do Wszystkich Świętych. Po jej zakończeniu prefekt Kongregacji ds. Kanonizacyjnych, kard. Angelo Amato, w towarzystwie postulatorów, ks. prałata Sławomira Odera odpowiedzialnego za proces kanonizacyjny bł. Jana Pawła II oraz o. Giovangiuseppe Califano, O.F.M. odpowiedzialnego za proces Jana XXIII, podeszli do papieża i poprosili, aby przystąpiono do kanonizacji błogosławionych. Prośby zostały powtórzone trzykrotnie.

"Ojcze Święty, Święta Matka Kościół usilnie prosi, aby Wasza Świątobliwość zaliczyła do katalogu świętych błogosławionych Jana XXIII i Jana Pawła II i aby jako tacy mogli być czczeni jako święci przez wszystkich wiernych" – powiedział kard. Amato prosząc o kanonizację po raz pierwszy.

Na te słowa papież odpowiedział: "Bracia najmilsi, wznieśmy nasze modlitwy do Boga Ojca Wszechmogącego przez Jezusa Chrystusa, aby za wstawiennictwem Najświętszej Maryi Panny i wszystkich świętych wspierał swoją łaską to, uroczyście dokonujemy. Wysłuchaj Panie łaskawie nasze prośby, aby to, co czynimy prze naszą posługę Tobie się podobało i przyczyniło się do rozwoju Kościoła. Przez Chrystusa Pana naszego".

Jan XXIII i Jan Paweł II ogłoszeni świętymi!

Prosząc po raz drugi kard. Amato mówił: "Ojcze Święty, umocniony jednomyślną modlitwą Kościół Święty usilniej prosi, aby Wasza Świątobliwość zaliczyła tych swoich wybranych synów do katalogu świętych". Na te słowa Ojciec Święty odpowiedział: "Przyzywajmy więc Ducha Ożywiciela, aby oświecił nasz umysł i aby Chrystus Pan nie pozwolił swojemu Kościołowi błądzić w tak ważnym dziele."

Trzecią z próśb poprzedzono śpiewem hymnu do Ducha Świętego – Veni Creator Spiritus. Po ostatniej prośbie papież wygłosił formułę kanonizacyjną.

Przy wtórze pieśni "Wychwalajcie Pana, śpiewajcie Panu" na ołtarz wniesiono relikwie obydwu kanonizowanych: relikwiarz z krwią Jana Pawła II i relikwiarz z fragmentem skóry Jana XXIII, pobranej podczas jego ekshumacji przed beatyfikacją w 2000 r.

Relikwie papieża Roncallego do ołtarza niosło sześć osób w tym krewni: Letizia Roncalli, Beltramino Roncalli, Maria Roncalli, Flaviano Roncalli, burmistrz Sotto il Monte oraz prezes stowarzyszenia Jana XXIII. Relikwie papieża Wojtyły niosło też sześć osób, w tym uzdrowiona przezeń prawniczka z Kostaryki – Floribeth Morez Diaz oraz Julka Lipińska z Konina, Andrea Maria Moubarak, Giuseppe Tett, Veronica de Andreis, Julia Desilets.

"Ojcze Święty, w imieniu całego Kościoła dziękuję Waszej Świątobliwości za tę proklamację i jak najpokorniej proszę, aby Wasza Świątobliwość polecił wydać List Apostolski o dokonanej kanonizacji" – powiedział kard. Amato dziękując Ojcu Świętemu za kanonizację. "Tak zarządzamy" – odpowiedział Franciszek.


tom (KAI) / Watykan


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas

Syria: troje dzieci zginęło w ataku w Damaszku

W wyniku ataku rebeliantów na centrum miasta zginęło troje dzieci, które znajdowały się w szkole prowadzonej przez franciszkanów • Nuncjusz apostolski w Syrii, kard. Mario Zenari alarmuje o zaciętych walkach w Damaszku • "Atakami są dotknięte szczególnie chrześcijańskie dzielnice" - powiedział kardynał w rozmowie z VaticanNews

Polub nas na Facebooku!

Według doniesień francuskiej organizacji “SOS Chretiens d’Orient” atak islamistów z Ghouty rozpoczął się w godzinach rannych i trwał kilka godzin. Zdaniem nuncjusza, stolica Syrii przeżywa “odrodzenie wojny”.

“Z powodu niemal codziennego ostrzału rakietami i pociskami moździerzowymi wiele szkół chrześcijańskich w Damaszku musiało pozostać zamkniętych” – powiedział nuncjusz. Chociaż całe miasto zostało dotknięte bombardowaniami, skupiły się one głównie na starym mieście, gdzie znajdują się kwartały zamieszkane przez chrześcijan. Ostrzał starego miasta był reakcją rebeliantów na działania sił rządowych w rejonie Ghouta.

Położona w centralnej Syrii Ghouta przeżyła jedną z najbardziej krwawych fal ataków od początku konfliktu. – Zginęło ok. 250 osób, w tym co najmniej 60 dzieci, w ciągu 48 godzin – podało w środę syryjskie obserwatorium praw człowieka. Ponad 1200 osób zostało rannych, wiele z nich ciężko.

KAI

Straszne rekolekcje 2. Odcinek 6: CZTERY BESTIE

Przeciwieństwem miłości nie jest nienawiść. Co nim jest?

Adam Szustak OP
Adam
Szustak OP
zobacz artykuly tego autora >
Marcin Jończyk
Marcin
Jończyk
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Adam Szustak OP

Adam Szustak OP

Dominikanin, wędrowny kaznodzieja, były duszpasterz krakowskiej "Beczki". Jest autorem kilkunastu książek i audiobooków o tematyce religijnej, a także rekolekcji internetowych (Wilki Dwa, Plaster miodu, Jeszcze 5 Minutek). Prowadzi blog i kanał Langusta na Palmie, na którym można znaleźć wszystkie nagrania jego homilii i konferencji.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Marcin Jończyk

Marcin Jończyk

Ekspert od form multimedialnych, operator i montażysta, zawsze ma ręce pełne roboty. Samouk, któremu umiejętności zazdroszczą zawodowcy z wieloletnim stażem.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Adam Szustak OP
Adam
Szustak OP
zobacz artykuly tego autora >
Marcin Jończyk
Marcin
Jończyk
zobacz artykuly tego autora >

Nie żyje słynny, protestancki ewangelizator

W wieku 99 lat w Montreat w Północnej Karolinie w USA zmarł dziś Billy Graham, jeden z najbardziej znanych amerykańskich pastorów ewangelikalnych • Informację o jego śmierci potwierdził Jeremy Blume, rzecznik prasowy Stowarzyszenia Ewangelizacyjnego Billy’ego Grahama

Polub nas na Facebooku!

Billy Graham (właśc. William Franklin Graham Jr ) urodził się 7 listopada 1918 r. w Charlotte w stanie Północna Karolina (USA), jako najstarszy syn prezbiteriańskich farmerów. W wieku 16 lat przeżył osobiste nawrócenie pod wpływem kampanii przebudzeniowych Mordecaia Hama.

W latach 1937-1940 studiował teologię, m.in. Florida Bible Institute, gdzie rozpoczął głoszenie kazań. W 1939 r. został ordynowany na duchownego w Południowej Konwencji Baptystów w Palatka na Florydzie i rozpoczął intensywną działalność ewangelizacyjną. W 1943 r. poślubił Ruth Bell, córkę prezbiteriańskich misjonarzy w Chinach. Miał 5 dzieci, 19 wnucząt i 28 prawnucząt.

Od 1947 r. prowadził kampanie ewangelizacyjne, nazywane w Stanach Zjednoczonych i na całym świecie krucjatami. Do 2005 r. przeprowadził ich 417. Audytorium liczyło w sumie ok. 210 mln osób, a słuchaczy, którzy śledzili jego wystąpienia za pośrednictwem mediów – ponad 2,2 mld.

Jedna z najbardziej znanych konferencji, przeprowadzona w 1995 r. w Portoryko była tłumaczona symultanicznie na 48 języków i transmitowana drogą satelitarną w 185 krajach.

Graham był pierwszym amerykańskim ewangelizatorem, który w czasie zimnej wojny głosił Słowo Boże w krajach za tzw. “żelazną kurtyną”. W 1978 r. jego krucjata ewangelizacyjna odbyła się w Polsce. W 1981 r. spotkał się z Janem Pawłem II podczas prywatnej audiencji, która trwała blisko 2 godziny. Graham tak podsumował tę wizytę: “była to bardzo prywatna i serdeczna konwersacja. Papież był bardzo ciepły i zainteresowany naszą pracą”.

W 1950 r. powołał do życia Stowarzyszenie Ewangelizacyjne Billy’ego Grahama, promujące chrześcijański styl życia i podejmujący działalność ewangelizacyjną poprzez media, działalność wydawniczą, kinematograficzną i organizację krucjat.

Z inicjatywy Grahama w 1966 r. w Berlinie odbył się Światowy Kongres Ewangelizacji z udziałem kaznodziejów, liderów i animatorów z całego świata – pierwsza konferencja ewangelikalnych protestantów zorganizowana na tak wielką skalę. Z jego inspiracji w kolejnych latach odbywały się konferencje, których celem był a refleksja nad metodami ewangelizacji współczesnego świata.

Przez wiele lat Graham był bardzo zaangażowany politycznie. Ze względu na swoje poglądy (m.in. uznawanie komunizmu za religię Szatana, sprzeciwiającą się chrześcijaństwu), uznawany był za antykomunistę. Popierał zaangażowanie militarne Stanów Zjednoczonych podczas wojen w Korei i Wietnamie. Był orędownikiem zniesienia segregacji rasowej (w 1954 r. wpłacił nawet kaucję na rzecz uwolnienia z aresztu Martina Luthera Kinga).

Od polityki zdystansował się po aferze Watergate, jednak dalej z wielkim zaangażowaniem komentował bieżące wydarzenia polityczne w świetle Ewangelii. Wzywał do modlitwy o pokój na Bliskim Wschodzie. W 1992 r. odwiedził Koreę Północną i spotkał się z jej ówczesnym przywódcą Kim Ir Senem.

Po atakach na World Trade Centre przewodniczył modlitwom w episkopalnej Katedrze Narodowej w Waszyngtonie. Nazywany był też pastorem prezydentów: spotykał się prywatnie z przywódcami USA i doradzał im (wszystkim, począwszy od D. Eisenhowera, do G. W. Busha). Media nazywały go m.in. “ambasadorem Boga” i “hollywoodzkim Janem Chrzcicielem”.

W ostatnich latach Billy Graham zmagał się z wieloma chorobami, m.in. nowotworem, wodogłowiem i chorobą Parkinsona. Zmarł 21 lutego br. w swoim domu w Montreat w stanie Północna Karolina.

KAI

Spotkanie z Witkiem Wilkiem w Łagiewnikach

Najbliższa „Łagiewnicka 22”, czyli comiesięczne spotkanie młodych w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach, odbędzie się 22 lutego br. Będzie to wyjątkowe spotkanie, bo przydanie dokładnie w dniu 87. rocznicy objawienia obrazu Jezusa Miłosiernego.

Otylia Brendel
Otylia
Brendel
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

22 lutego to dla Łagiewnik szczególny dzień – rocznica objawienia się Jezusa Miłosiernego siostrze Faustynie. Tego dnia w 1931 r. Faustyna usłyszała od Jezusa polecenie: “Wymaluj obraz według rysunku, który widzisz, z podpisem: Jezu, ufam Tobie. Pragnę, aby ten obraz czczono najpierw w kaplicy waszej i na całym świecie”. Obraz miał być namalowany pędzlem i czczony w pierwszą niedzielę po Wielkanocy.

W nawiązaniu do tej daty siostry zainicjowały cykl spotkań o nazwie „Łagiewnicka 22”. Był to jeden z elementów przygotowania do Światowych Dniach Młodzieży w 2016 roku. Po ŚDM spotkania jednak kontynuowano, ponieważ młodzi ludzie nadal chcieli się razem modlić.

Każda „Łagiewnicka 22” to okazja do rozmowy z ciekawymi gośćmi. Wśród nich byli już m.in. abp Grzegorz Ryś, ks. Piotr Pawlukiewicz, ks. Krzysztof Dukielski, o. Łukasz Buksa OFM czy Katarzyna Olubińska.

22 lutego gościem specjalnym spotkania będzie Witek Wilk – świecki ewangelizator, muzyk, perkusista, prowadzący liczne rekolekcje w Polsce i na świecie oraz założyciel wielu charyzmatycznych wspólnot modlitewno-ewangelizacyjnych

Spotkanie rozpocznie się konferencją o godz. 19:00, po niej odbędzie się uwielbienie, a następnie spotkanie przy herbacie i czas na rozmowę z Gościem. 

Siostry zachęcają, by zaprosić na to wydarzenie znajomych – szczególnie tych, którzy wątpią, cierpią, poszukują, którzy potrzebują Bożej łaski i miłosierdzia.

 

Otylia Brendel

Otylia Brendel

Z wykształcenia psycholog, z zamiłowania śpiewaczka, z Bożego (jak ufa) zamierzenia redaktor portalu Stacja7.pl. Wielbicielka muzyki liturgicznej, kawy i "Przyjaciół" oraz żywy dowód na to, że da się lubić Warszawę i Kraków jednocześnie.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Otylia Brendel
Otylia
Brendel
zobacz artykuly tego autora >

Podwoiła się liczba ataków na chrześcijan w Indiach

Chrześcijanie w Indiach są traktowani przez nacjonalistów hinduistycznych jako wrogowie państwa. Ataki na chrześcijan i muzułmanów wzrastają od czasu przejęcia władzy przez nacjonalistyczną Indyjską Partię Ludową

Polub nas na Facebooku!

Liczba ataków na chrześcijan w Indiach w 2017 r. podwoiła się. – W ub.r. udokumentowano 736 przypadków, podczas gdy w 2016 r. było ich 348 – donosi azjatycka agencja katolicka “Ucanews”, powołując się na ekumeniczną organizację “Persecution Relief”. Wzrost agresji spowodowany jest m.in. traktowaniem przez nacjonalistów hinduistycznych chrześcijan jako wrogów państwa. W każdym przypadku chrześcijanie informowali policję o nietolerancji religijnej, dyskryminacji lub zbezczeszczeniu świętych miejsc.

“Obwinianie chrześcijan o poważne przestępstwa to nowy trend” – agencja “Ucanews” cytuje opinię Shibu Thomasa, założyciela organizacji “Persecution Relief”. W 2017 r. w 24 z 29 stanów indyjskich odnotowano przypadki prześladowania chrześcijan.

Ataki na chrześcijan i muzułmanów znacznie wzrosły od czasu przejęcia władzy przez Narendra Modiego i jego nacjonalistycznej Indyjskiej Partii Ludowej (BJP) w 2014 r.

W 2018 r. w ośmiu stanach odbędą się wybory do lokalnych parlamentów, w trzech z nich większość stanowią chrześcijanie: w Nagaland, Mizoram i Meghalaya. BJP rządzi w 18 z 29 indyjskich stanów. Wiosną 2019 r. odbędą się wybory do parlamentu krajowego.

KAI

Bł. biskup Michał Kozal – patron trudnych czasów

W piątek przypada setna rocznica święceń kapłańskich bł. bp. Michała Kozala, męczennika Dachau • Jako 36-latek został rektorem gnieźnieńskiego seminarium duchownego • 18 dni przed wybuchem II wojny światowej przyjął sakrę biskupią i został biskupem pomocniczym diecezji włocławskiej • Święcenia kapłańskie przyjął 23 lutego 1918 roku w katedrze gnieźnieńskiej z rąk bp. Wilhelma Kloske

Polub nas na Facebooku!

To jedna z najświatlejszych postaci ubiegłego wieku. Znakomity proboszcz wiejskiej parafii cieszący się niekłamanym szacunkiem i uznaniem wiernych. Następnie wieloletni duszpasterz młodzieży w Bydgoszczy, cieszący się powszechnym uznaniem swojego środowiska nie tyko nauczycielskiego, ale także społeczeństwa przedwojennej Bydgoszczy. Wreszcie wzorowy ojciec duchowny, a potem wieloletni rektor seminarium w Gnieźnie odpowiedzialny za kształcenie młodzieży z archidiecezji gnieźnieńskiej i poznańskiej. Jako kapłan bł. Michał Kozal jest związany z archidiecezją gnieźnieńską, jako biskup z diecezją włocławską, a jako duszpasterz z najmłodszą w metropolii diecezją bydgoską, której jest też głównym patronem.

Urodził się 25 września 1893 r. w rodzinie rolników, w niewielkiej wielkopolskiej wsi Nowy Folwark pod Krotoszynem. Wychował się w duchu głębokiej wiary. Już jako uczeń krotoszyńskiego gimnazjum odznaczał się głęboką pobożnością i patriotyzmem. Działał w zakazanym przez zaborców stowarzyszeniu filomatów i filaretów. Gdy po ukończonej z wyróżnieniem nauce władze pruskie zaproponowały mu stypendium rządowe na wybranym kierunku studiów, odmówił. Miał jasno sprecyzowany cel – kapłaństwo. Święcenia przyjął 23 lutego 1918 r. w Gnieźnie z rąk biskupa Wilhelma Kloske. Posługę duszpasterską rozpoczął jako wikariusz i katecheta w Bydgoszczy. Był też wikariuszem w Kościelcu, Pobiedziskach i administratorem w Krostkowie. Jako 36-latek został rektorem gnieźnieńskiego seminarium duchownego.

Przełożeni szybko doceniali jego intelekt i duchowe przymioty. W piśmie przekazującym Stolicy Apostolskiej prośbę o biskupa pomocniczego dla diecezji włocławskiej ówczesny nuncjusz apostolski w Polsce abp. Filippo Cortesi pisał: „(…) ks. Kozal jest doskonałym kandydatem na objęcie rządów diecezji (…) Dziesięć lat pełnienia delikatnej posługi rektora pozwoliły lepiej poznać jego zalety jako kapłana pobożnego, o dużej wiedzy, gorliwego, który nie zaniedbuje żadnego ze swoich obowiązków (…)”. A prymas Polski kard. August Hlond opiniował: „Okazuje zamiłowanie do życia duszpasterskiego. Wiele razy prosił mnie, by mu powierzyć parafię. Głosi bardzo głębokie homilie, z elegancją, zawsze dobrze przygotowany. Gdy chodzi o doktrynę, jest jak nikt inny głęboki. Okazuje żywy i głęboki szacunek dla Kościoła i Stolicy Apostolskiej (…) Ogólnie można powiedzieć, że ks. Kozal (…) jest jednym z najbardziej godnych kapłanów archidiecezji gnieźnieńskiej, wyróżniając się duchem kościelnym, systematyczną i solidną pracą, budującą głęboką pobożnością, zdrową i stroniącą od pozorowania”.

Nominację na biskupa pomocniczego we Włocławku ogłoszono 12 czerwca 1939 r. Sakrę biskupią ks. Michał Kozal przyjął 13 sierpnia – 18 dni przed wybuchem II wojny światowej. Nie zdążył nawet przygotować swojego herbu biskupiego. A pierwsza z czynności biskupich – bierzmowanie we włocławskiej parafii pw. św. Jana, okazała się ostatnią sprawowaną na wolności. Mimo rad stacjonujących w jego domu oficerów Wojska Polskiego nie wyjechał. W pierwszych tygodniach wojny widywano go na ulicach miasta, jak udzielał pomocy sanitarnej i duchowej. Długie godziny spędzał w konfesjonale w klasztorze franciszkanów. Załatwiał pracę ratując ludzi przed wywózką. W zastępstwie przebywającego na emigracji bp. Karola Radońskiego – biskupa włocławskiego, odrzucił żądania Niemców odnośnie sprawowania Mszy św. w języku niemieckim. Był nieugięty. 7 listopada 1939 r. przyszło po niego Gestapo. Spakował najpotrzebniejsze rzeczy. Później, już z obozu w Dachau, pisał: „Z ubioru mam oczywiście to, co miałem na sobie, resztę rozdałem w Inowrocławiu”.

Inowrocław był trzecią stacją więziennej drogi krzyżowej bp. Michała Kozala. Pierwszą był areszt we Włocławku, gdzie został odizolowany od innych księży i tylko dlatego, że był biskupem, spał na betonie. Później, wraz z innymi, został wywieziony do Lądu, gdzie miejscowy klasztor hitlerowcy zamienili na obóz przejściowy dla duchowieństwa. Przebywał tam od stycznia 1940 do lipca 1941 r. Nie chciał, aby wnoszono jakieś prośby czy błagania o uwolnienie. Jak pisał w nocie wysłanej do Watykanu nuncjusz Cesare Orsenigo, biskup Kozal był pogodzony z internowaniem i pragnął tylko, aby stało się zadość sprawiedliwości.

Z Lądu przewieziono go do Inowrocławia. Skutki pobicia przez strażników odczuwał jeszcze długo, cierpiąc m.in. na ustawiczne zapalenie ucha środkowego. Później był Berlin, gdzie do miejscowego więzienia prowadzono go jak zbrodniarza, w kajdanach, i dalej Halle, Weimar, Norymberga i w końcu Dachau. W obozie spotkał wielu wychowanków. Jeden z nich, ks. Jan Wolniak, przypomniał mu pytanie, jakie jeszcze jako rektor zadał podczas rozmowy przed przyjęciem do seminarium: „Proszę pana, jeśli kard. Hlond przyjmie pana do seminarium, a potem przy pomocy łaski Bożej zostanie pan kapłanem, czy mógłby już dziś powiedzieć, że będzie gotowy dać dla Chrystusa wszystko, a nawet umrzeć jako męczennik?” – To wszystko się teraz wypełni” – odparł ze spokojem bp Kozal. Często też mówił do kapłanów: „Pamiętacie nasze piątkowe drogi krzyżowe. Tam wam przewodziłem w sutannie, w komży i stule. Dziś tu przewodniczę wam w pasiaku. To cała różnica. Trzeba byśmy to specjalnie przeżyli. Bóg ma specjalne zamiary”. I jeszcze: „Od przegranej orężnej bardziej przeraża upadek ducha. Wątpiący staje się mimo woli sojusznikiem wroga. Tchórzostwo, jako szczególny rodzaj zwątpienia jest matką wszelkich zaniechań, ucieczek i zdrad”.

Nigdy nie pozwalał się wyręczać w pracy, podsuwane mu jedzenie kazał oddawać innym, bardziej chorym. Przed Wielkanocą 1942 r. pisał w liście: „Przed rokiem przeżyłem Wielki Piątek i Święta Wielkanocne w Berlinie w więzieniu policyjnym na Pl. Aleksandra. Właśnie tam odczułem szczególnie, jak cierpienie zbliża nas do Zbawiciela i odczuć pozwala, co znaczy być kapłanem. Tym razem ten pełen tajemnic dzień spędzę w obozie koncentracyjnym. Mam nadzieję, że Zbawiciel nie odmówi mi swej łaski i będzie ze mną”. I jeszcze w maju tego samego roku stwierdził: „Życie byłoby niełatwe do zniesienia, gdybyśmy nie czerpali pociechy i sił z naszej całej postawy duchowej. Teraz rozumie się doskonale, co to znaczy zakotwiczyć swoją osobowość w Chrystusie i Jego kapłaństwo przeżywać w cierpieniu. Jest się Panu Bogu głęboko wdzięcznym właśnie za to”.

W listach z Dachau zawsze pytał o innych – o siostrę, krewnych, kapłanów, znajomych, diecezję. O sobie pisał niewiele, a jeśli już, to tyle, żeby się o niego nie martwić. „O mnie się nie troskajcie. Czuję się zdrowy i mogę jeszcze podołać pracy. Zresztą od samego początku tak się nastawiłem tutaj, żeby się na mnie spełniła wola Boża i czuję się przy tym całkowicie szczęśliwy. Byłbym Wam wdzięczny, jeśli byście modlitwą wspierali moje nastawienie” – pisał w czerwcu 1942 r. I dwa miesiące później: „Uspokój, proszę, moich krewnych, zwłaszcza siostrę, że nie potrzebuje martwić się o mnie. Na razie jestem zdrowy, reszta i przyszłość jest w ręku Boga. Pracy mogę jeszcze bez trudności podołać. Warunki atmosferyczne są w tym roku nieszczególne. Często mamy deszcz, a rano jest zimno jak w październiku. Do wszystkiego się można przyzwyczaić i wszystkiego można się nauczyć znosić”. Gdy to pisał, miał przed sobą niespełna pięć miesięcy życia.

Biskup Michał Kozal zmarł 26 stycznia 1943 r. w obozowym bloku chorych zwanym rewirem. Wraz z nim leżał tam jego stryjeczny brat o. Czesław Kozal. Był świadkiem, jak obozowy lekarz i jeden z sanitariuszy robią wycieńczonemu więźniowi zastrzyk. „Teraz będzie mu łatwiej na drodze do wieczności” – miał powiedzieć jeden z nich. W oficjalnym zawiadomieniu do rodziny napisano, że zmarł na tyfus, a jego ciało spalono w krematorium 30 stycznia. Powszechną praktyką było jednak dobijanie chorych zastrzykami z fenolu lub benzyny. Ojciec Czesław wspominał jeszcze: „Jego przyjaciel i powiernik, ks. Franciszek Korszyński, odprawił potajemnie na bloku Mszę św. i ujawnił tajemnicę, jaką mu powierzył jeszcze w Lądzie biskup Michał Kozal: złożyłem Bogu w ofierze swoje życie, ażeby przez to odwrócić klęski od Kościoła i Polski”.

Bernadeta Kruszyk / KAI Gniezno

Hiszpania: protest przeciwko ośmieszaniu religii

Kościół katolicki w Hiszpanii wraz z organizacjami reprezentującymi protestantów, muzułmanów oraz żydów w tym kraju wydał wspólny dokument domagający się szacunku wobec religii • W swoim apelu sygnatariusze odnotowali, że w ostatnim czasie kwestia wyznań religijnych jest przedmiotem ośmieszania w sferze publicznej.

Polub nas na Facebooku!

Dokument został podpisany przez hiszpański episkopat, a także Federację Związków Religijnych Ewangelickich Hiszpanii, Federacją Wspólnot Żydowskich w tym kraju, a także Hiszpańską Komisję Islamską.

Sygnatariusze listu napisali, że oczekują wzajemnego szacunku między osobami wierzącymi i niewierzącymi. Podkreślili, że ośmieszanie wiary uderza w istotę wolności religijnej. – Wolność słowa, jak wiemy, nie jest prawem nieograniczonym. Ma swoje limity – zaznaczyli autorzy komunikatu, dodając, że nadużycia pojawiały się m.in. podczas orszaków karnawałowych.

Odnotowali, że zdarzały się przypadki ośmieszania postaci kluczowych dla wyznawanych w Hiszpanii religii, takich jak Jezus, Maryja, świętych, a także sytuacje naigrywania się z tekstów biblijnych. – My, przedstawiciele wyznań religijnych, silnie zakorzenionych w Hiszpanii, wyrażamy naszą troskę oraz smutek z powodu nieustannego obrażania uczuć religijnych wiernych różnych wyznań. […] Obrażanie uczuć religijnych w naszym kraju cieszy się niezrozumiałym przyzwoleniem społecznym. W Hiszpanii profanuje się świątynie i symbole (…) ważne dla milionów osób, przy całkowitym przyzwoleniu i bezkarnie – napisali autorzy listu.

Choć hiszpański kodeks karny w swoim artykule 525 przewiduje sankcje dla osób ośmieszających wyznania religijne, to kary za te wykroczenia należą w tym iberyjskim kraju do rzadkości.

KAI

Krew męczenników nie może być kartą przetargową w politycznych sporach

Przelana krew i świadectwo heroicznego człowieczeństwa męczenników II wojny światowej, różnych wyznań i narodowości, nie może być kartą przetargową w politycznych sporach – mówił bp Damian Muskus OFM w Krakowie podczas Mszy św., której przewodniczył w 73. rocznicę śmierci bł. Julii Rodzińskiej OP. Należy ona do grona 108 błogosławionych męczenników II wojny światowej.

Polub nas na Facebooku!

W kaplicy Domu Generalnego Zgromadzenia Sióstr św. Dominika w Krakowie bp Muskus odprawił Mszę św. w rocznicę śmierci błogosławionej dominikanki, która zmarła męczeńską śmiercią w niemieckim obozie koncentracyjnym Stutthof. W homilii podkreślał, że s. Julia, a wraz z nią znani i nieznani męczennicy II wojny światowej, różnych wyznań i narodowości, są głosem, którego trzeba słuchać dziś, gdy „przeszłość znów rzuca swój cień na naszą rzeczywistość społeczną”.

„Przelana krew, świadectwo heroicznego człowieczeństwa i ufnego dziecięctwa Bożego siostry Julii i tylu tysięcy ludzkich istnień, nie może być kartą przetargową w politycznych sporach. Ich popioły nie mogą służyć jako budulec kolejnych murów między ludźmi” – zaapelował hierarcha. Podkreślił, że nie wolno pozwolić, by „zbrodnie przeszłości zwyciężyły, wydając po latach zatrute owoce kłótni i konfliktów”. „Nie można pozwolić na to, by pamięć o męczeństwie tylu istnień ludzkich została sprofanowana” – zaznaczył.

Kaznodzieja przypomniał, że okoliczności, w których s. Rodzińskiej przyszło zdawać egzamin z człowieczeństwa i zaufania Bogu, były nieludzkie, a stworzyło je „zło, które przybrało kształt zbrodniczego systemu, machiny do zabijania milionów istnień ludzkich, różnych wyznań, ras i narodowości”. Podkreślił, że oprzeć się tej machinie zdołali tylko ci, którzy nie zapomnieli o swoim człowieczeństwie, choć nie zawsze mogli ocalić swoje ziemskie życie.

Biskup zauważył również, że źródłem heroicznej postawy dominikanki była nieustanna modlitwa. „Siostra Julia czuła się Bożym dzieckiem nawet wtedy, gdy ją męczono, gdy przymierała głodem, nawet wtedy, gdy musiała bezradnie patrzeć na rozlewający się wokół ocean cierpień. Czuła się bezpiecznie w Bożych rękach i to dawało jej siłę, by w nieludzkich warunkach promieniować dobrem i nieść ulgę znękanym” – mówił krakowski biskup pomocniczy, dodając, że to właśnie jej modlitwa ocaliła niejedno życie.

Kaznodzieja podkreślił, że s. Julia obejmowała swoją modlitwą wszystkich, którzy znaleźli się za drutami niemieckiego obozu Stutthof: chrześcijan i Żydów, Polaków, Rosjan czy Łotyszów. „Za drutami obozu uczyła swoich cierpiących braci i siostry ufności, nadziei wbrew wszystkiemu i przebaczania oprawcom. Choć nie ocaliła swojego życia, to jednak ocaliła nadzieję” – stwierdził hierarcha.

Według niego, przebaczenie to jedyny sposób, by nie przerwać łączącej nas więzi dzieci Bożych. Dziś jej postawa jest źródłem nadziei, że w zjednoczeniu z Bogiem człowiek może odnieść zwycięstwo nawet w skrajnych okolicznościach.

Na zakończenie bp Muskus stwierdził, że s. Julia Rodzińska może być patronką pokoju i pojednania, oraz nauczycielką przebaczenia i braterstwa. Wezwał do modlitwy za jej wstawiennictwem o „nadzieję dla naszego podzielonego świata”.

Bł. s. Julia Rodzińska OP (1899-1945) swoją posługę realizowała w Mielżynie, Rawie Ruskiej i w Wilnie. Po wybuchu II wojny światowej brała udział w tajnym nauczaniu i prowadziła działalność humanitarną. Trafiła do niemieckiego obozu koncentracyjnego Stutthof. Niosła pomoc współwięźniom niezależnie od wyznania i narodowości. Zmarła na tyfus, opiekując się konającymi więźniarkami. W 1999 r. została ogłoszona błogosławioną przez św. Jana Pawła II w gronie 108 męczenników II wojny światowej.

md (KAI)/ Kraków

Świętość na etat

Wielki Post to specjalny czas, kiedy mówi się i pisze o nawracaniu – o zmianie myślenia, zmianie kierunku, o powrocie do Źródła. Jest wiele sfer, w których podejmujemy postanowienia. Może warto zrobić rachunek sumienia z tego, jakim jestem pracownikiem?

Agata Rujner
Agata
Rujner
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Klasyczna etyka cnót (znana już od starożytności) często przedstawiana jest jako ideał, niemożliwy do osiągnięcia, w dodatku ideał niemodny, nieprzystający do współczesnych czasów. Zamiast niego cichutko, niepostrzeżenie wkrada się etyka sytuacyjna – głosząca, że dobre jest to, co w danej chwili jest pożyteczne. Dobre jest to, co jest legalne. Dobre jest to, co jest technicznie możliwe. Koniec końców dobre jest to, co uznamy za dobre. W krótkim artykule nie da się zaprezentować niuansów każdego z tych systemów, nie da się ich nawet w pełni zdefiniować ani opisać. Prawdopodobnie nie byłoby to dla czytelnika wystarczająco ciekawe. Siłą rzeczy trzeba będzie pewne sprawy uprościć i uogólnić, jednak to nie oznacza, że nie warto się tym tematem zająć. Punktem odniesienia dla naszych refleksji jest człowiek – pracownik.

 

 

Praca – drugi dom

Spędzamy w pracy wiele godzin. Niezależnie od tego, czy jest to praca w korporacji, w dużej firmie, w szkole, w sklepie czy pracuje się w wolnym zawodzie – pochłania to niezliczoną liczbę godzin. Niekiedy więcej czasu spędza się w pracy niż we własnym domu. Zwłaszcza, gdy doliczy się dojazdy, załatwianie spraw „po drodze”, albo czynności związane z obowiązkami rodzinno-domowymi. Niewątpliwie sfera pracy zajmuje istotne miejsce w życiu człowieka. Jan Paweł II w encyklice poświęconej temu tematowi napisał, że przez pracę człowiek staje się bardziej człowiekiem. Dzięki pracy ma możliwość głęboko doświadczać swojego człowieczeństwa, przeżywać je, kształtować, rozwijać kulturę, budować cywilizację, czynić świat lepszym. Niezależnie od tego, czy jest się odkrywcą leku na nieuleczalną chorobę, inżynierem, mechanikiem czy szewcem.

W wielkiej machinie świata wykonywana przez nas praca staje się potrzebna. Naturalną konsekwencją takiego stanu rzeczy jest to, że przestrzeń pracy staje się polem do naszego rozwoju (intelektualnego, duchowego, ludzkiego) albo do degeneracji (umysłowej, wewnętrznej, osobistej). Innymi słowy – praca jest sferą do dawania świadectwa albo do bycia antyświadectwem.

 

 

Drobne rzeczy wiele znaczą

Prawdą jest, że niewiele rzeczy w życiu jest czarnych albo białych. Otacza nas mnóstwo barw, wielość kolorów, życie jest pełne niespodziewanych zwrotów i przenikających się splotów, z których można by ułożyć ciąg przyczynowo skutkowy. Równocześnie jednak nie można wpaść w pułapkę relatywizmu, stwierdzając, że w takim razie nic nie możemy powiedzieć „na pewno”. Bez wątpienia do czasów eschatologii wszyscy jesteśmy grzesznikami z przebłyskami świętości, a każde dobro w nas, to odbicie dobra z Boga. Mimo to Jezus zaprasza, żebyśmy chcieli być i byli doskonali jak Jego Ojciec. Skoro dostajemy taką propozycję, to znaczy, że mamy w sobie wszystko co jest potrzebne, aby jej sprostać. Pytanie, czy zechcemy z tego skorzystać? Pytanie, czy pociąga nas Jego wizja?

Skoro praca jest przestrzenią do dawania świadectwa, to w jaki sposób może się to wyrażać? Czy to oznacza, że mamy się obnosić ze swoją wiarą i pobożnością? Postawić na biurku krzyż albo święte obrazki? A może mamy manifestować swój post, opowiadać o nabożeństwach, w których bierzemy udział i krytykować każdego, kto żyje inaczej? Może mamy stać się inspektorem, który rozpozna każde niegodziwe zachowanie i ze szczerą dezaprobatą ogłosi, co na ten temat myśli?

Jezus w Ewangelii mówi uczniom, że ten, kto jest wierny w rzeczach małych, będzie wierny w rzeczach wielkich. W innym miejscu daje jasny przykład, by rzucać kamieniem tylko, gdy się jest bez grzechu. Poleca też zajmowanie się belką we własnym oku. Wydaje się zatem, że perspektywa Dobrej Nowiny jest najlepszą wskazówką do odkrywania, na czym polega „moralność w pracy”.

 

 

Rachunek sumienia

Codziennie przed snem przeglądamy swój dzień w odniesieniu do woli Boga. Widzimy rzeczy, które były dobre, udane i te, gdzie okazaliśmy się słabi. Może warto zapytać siebie, czy uczciwie spełniam swoje obowiązki? Czy jestem dobrym pracownikiem? Czy nie marnuję w pracy czasu na rzeczy niepotrzebne? Czy nie przywłaszczam sobie własności pracodawcy (długopisy, papier, xero itp.)? Czy nie uczestniczę w niewłaściwych rozmowach? Czy nie oszukuję klientów, żeby uzyskać lepsze wyniki? Czy nie utrudniam innym ich rozwoju? Czy jestem wdzięczny za pracę? Czy dobrze wypowiadam się o swojej firmie/osobach w niej pracujących? Czy reaguję na dziejącą się krzywdę? Czy dostrzegam innych pracowników? Czy widzę w nich Chrystusa? Takich i podobnych pytań można postawić wiele. Myślę, że w zależności od specyfiki pracy każdy postawi sobie własne. To co wydaje się ważne, to zauważenie, że w miejscu pracy również ma się odzwierciedlać codzienna świętość, w tych zwykłych, niepozornych sprawach. Choćby w tym, że nie wykorzystam samochodu służbowego do prywatnych spraw (chyba, że dzieje się to za wiedzą i zgodą przełożonych). Choćby w tym, że nie będę „naginać” rzeczywistości do własnych korzyści, tłumacząc tym, że mam zbyt niskie wynagrodzenie, więc „mi wolno”. Choćby tym, że stanę w obronie wyśmiewanego kolegi albo pomogę temu, komu dane zadanie nie najlepiej wychodzi. Okazji do kształtowania swojej świętości jest nieskończenie wiele. Wszystko zależy od osobistej wrażliwości i wyczulenia. Jeśli wpatrujemy się w Chrystusa, w Jego krzyż i czerpiemy siłę z Jego zmartwychwstania, to nasze oczy widzą ostrzej i jaśniej.

 

Projekt Niebo

Świętość nie jest przereklamowana. Świętość to normalność. I nie da się od niej odpocząć, zrezygnować z niej ani odstawić na bok. To nasze pierwsze powołanie. Pierwsze zaproszenie, jakie Bóg do nas kieruje. I nie zostawia nas z tym samych. Bez względu na okoliczności życia i pracy jest ona w zasięgu naszych możliwości. Bóg przyjmuje nas z całym bogactwem inwentarza – z zaletami i z wadami. Przed Nim możemy być w pełni sobą. To z relacji z Nim można czerpać siłę do zmian. To On jest Źródłem, gdzie należy weryfikować, czy moje postępowanie jest dobre i cnotliwe. To On jest Drogą, i Prawdą i Życiem.

Jeśli zmienię w sobie na lepsze choć jedno zachowanie, to mikro- i makro- świat stanie się lepszy. Jeśli powstrzymam krzywdzące słowo; jeśli spojrzę na kogoś życzliwie; jeśli nie ustąpię w fałszywym rozliczaniu podatków; jeśli wykonam zadanie zgodnie z zobowiązaniem; jeśli odkupię wykorzystaną do celów własnych ryzę papieru; jeśli przyznam się do błędu; jeśli nie pójdę na „lewe” zwolnienie; jeśli… .

Może ten Wielki Post będzie okazją do zaangażowania się w nowy projekt – w projekt Niebo, gdzie świętość nie będzie dzielona na etat, na te chwile, gdy jest wygodna i pożądana, ale stanie się pomysłem 24h?

Agata Rujner

Agata Rujner

Zobacz inne artykuły tego autora >
Agata Rujner
Agata
Rujner
zobacz artykuly tego autora >

14 tys. dzieci zagrożonych aborcją uratowanych dzięki 40 Days for Life

13 998 dzieci zagrożonych aborcją udało się uratować w latach 2007-2017 r. dzięki inicjatywie 40 Days for Life - informują jej koordynatorzy. Polega ona na nieustannej modlitwie w intencji ochrony życia, prowadzonej przez 40 dni i nocy m.in. przed klinikami aborcyjnymi.

Polub nas na Facebooku!

Jak wynika z najnowszych danych opublikowanych na stronie 40daysforlife.com, w ciągu 10 lat od powstania tej inicjatywy (tj. w latach 2007-2017) udało się uratować od aborcji 13 998 dzieci. W tym czasie przeprowadzono 5251 kampanii modlitewnych, polegających na nieustannej modlitwie, trwającej 40 dni i nocy i organizowanej najczęściej przed klinikami aborcyjnymi. Modlitwy organizowane były w 741 miastach w 47 krajach, a włączyło się w nie w sumie 750 tys. osób. Owocem tej inicjatywy jest też zamknięcie 90 klinik i gabinetów dokonujących aborcji i decyzja 170 aborterów o tym, by porzucić tę działalność.

Ostatnia zakończona kampania modlitewna, przeprowadzona jesienią ubiegłego roku z udziałem 100 tys. uczestników w 24 krajach, pomogła uratować przed aborcją 693 dzieci. Kolejna edycja wspólnej modlitwy w intencji nienarodzonych dzieci rozpoczęła się 14 lutego, w Środę Popielcową. “Nie wiemy, jakie niespodzianki przygotował Bóg dla nas w przyszłości. Ale z całkowitą pewnością mogliśmy obserwować Jego dzieło do tej pory, w odpowiedzi na nasze modlitwy” – piszą organizatorzy.

abd (KAI) / Waszyngton

Straszne rekolekcje 2. Odcinek 5: UCZTA BALTAZARA

Dlaczego król miałby pić wino na oczach tysięcy ludzi? Obejrzyj historię uczty Baltazara.

Adam Szustak OP
Adam
Szustak OP
zobacz artykuly tego autora >
Marcin Jończyk
Marcin
Jończyk
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Adam Szustak OP

Adam Szustak OP

Dominikanin, wędrowny kaznodzieja, były duszpasterz krakowskiej "Beczki". Jest autorem kilkunastu książek i audiobooków o tematyce religijnej, a także rekolekcji internetowych (Wilki Dwa, Plaster miodu, Jeszcze 5 Minutek). Prowadzi blog i kanał Langusta na Palmie, na którym można znaleźć wszystkie nagrania jego homilii i konferencji.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Marcin Jończyk

Marcin Jończyk

Ekspert od form multimedialnych, operator i montażysta, zawsze ma ręce pełne roboty. Samouk, któremu umiejętności zazdroszczą zawodowcy z wieloletnim stażem.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Adam Szustak OP
Adam
Szustak OP
zobacz artykuly tego autora >
Marcin Jończyk
Marcin
Jończyk
zobacz artykuly tego autora >

“Golgota Jasnogórska” w Warszawie

W ramach spotkań z cyklu "Duchowość dla Warszawy" Papieski Wydział Teologiczny zaprasza na wielkopostny koncert "Golgota Jasnogórska".

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

W miejsce wykładu odbędzie się wielkopostny koncert poetycki pt.: „Golgota Jasnogórska”. Jest to koncert złożony z tekstów wielkiego poety Ernesta Brylla z muzyką i w wykonaniu Joanny LewandowskiejMarcina Stycznia, jednych z najpopularniejszych artystów z kręgu piosenki poetyckiej.

„Golgota Jasnogórska” to poemat napisany przez Ernesta Brylla do obrazów pasyjnych Jerzego Dudy-Gracza pod tym samym tytułem, które znajdują się nad Kaplicą Matki Boskiej Częstochowskiej na Jasnej Górze.


Koncert odbędzie się 5 marca (poniedziałek)
o godzinie 19.00,
w Centralnej Bibliotece Rolniczej
(ul. Krakowskie Przedmieście 66).
Wstęp wolny.


„Duchowość dla Warszawy” to cykl wykładów otwartych dla mieszkańców stolicy, jakie prowadzi Papieski Wydział Teologiczny w Warszawie.

PWTW Collegium Joanneum jest uczelnią papieską, chcemy więc służyć zarówno diecezji jak i Warszawie organizując wykłady otwarte – podkreśla rektor PWTW, ks. prof. Krzysztof Pawlina. Kierowana przez niego uczelnia, chce nie tylko prowadzić badania naukowe ale również pomagać mieszkańcom stolicy znajdować odpowiedzi na pytania egzystencjalne. – Mieszkańców Warszawy nurtuje wiele pytań o sprawy duchowe, dlatego wykłady będą miały charakter popularyzatorski – podkreśla ks. Pawlina.

 

Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >