video-jav.net

Spadkobierca Jana Pawła II

"Stanąłem w drzwiach i odwróciłem się, żeby jeszcze raz na niego spojrzeć. Nic nie mówił, ale wciąż czynił ręką znak krzyża" - minęło 10 lat od śmierci Jana Pawła II, ale wspomnienia spotkań z nim są wciąż żywe.

Patrycja Michońska-Dynek
Patrycja
Michońska-Dynek
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Z Carlem A. Andersonem, Najwyższym Rycerzem Zakonu Rycerzy Kolumba i współpracownikiem Jana Pawła II rozmowia Patrycja Michońska-Dynek.

foto Sławomir Dynek / CogitoMedia

Carl A. Anderson

Czy wciąż pamięta Pan swoje pierwsze spotkanie z papieżem?

Oczywiście. Pierwszy raz zobaczyłem go w Waszyngtonie w 1979 roku na słynnej Mszy w centrum miasta. Pamiętam jego słowa, jego jasne przesłanie – że musimy reagować, działać, kiedy zagrożone jest ludzkie życie i kiedy atakowane są prawa człowieka. Osobiście po raz pierwszy spotkałem go w dwa lata później. Byłem wtedy zaproszony na prywatną Mszę w apartamentach papieskich, a po niej mieliśmy okazję chwilę porozmawiać o budowaniu kultury życia w różnych krajach. Potem spotykaliśmy się już cyklicznie – raz, dwa, a nawet trzy razy w roku. 

O czym zazwyczaj dyskutowaliście?

Na przykład w 1983 roku zacząłem wykładać w Instytucie Jana Pawła II dla Studiów nad Małżeństwem i Rodziną w Rzymie. Jedno z pierwszych spotkań z papieżem to było spotkanie wydziałowe. Zaprosił nas do siebie. Siedzieliśmy wokół dużego konferencyjnego stołu. Każdy z nas mówił, czym się zajmuje, co wykłada. Ojciec Święty zadawał pytania, dyskutował. Zrobiło to na mnie ogromne wrażenie.

Jak to? Dyskutowaliście z papieżem na temat wykładania jego słów?

Właśnie tak! Zadaniem Instytutu jest przekazywanie nauczania Jana Pawła II na temat kościoła, małżeństwa i rodziny. Opowiadaliśmy o tym, jak uczymy i czego uczymy.

Spadkobierca Jana Pawła II

A papież był zadowolony z tego, co usłyszał?

Myślę, że tak… (śmiech) Charakter tego spotkania pokazuje, jak Ojciec święty cenił osobisty kontakt z ludźmi.

Bardzo często mówi się o tym szacunku do każdego człowieka, o zainteresowaniu papieża każdym człowiekiem, którego spotykał.

Taki był personalizm Jana Pawła II. To nie była abstrakcja czy jakaś filozofia. To był konkret, sposób odnoszenia się do drugiego człowieka.

Jak wyglądało Pana ostatnie spotkanie z papieżem?

Byłem w Watykanie z żoną i dwiema córkami. Ojciec Święty bardzo cierpiał. Miał trudności z mówieniem, więc przede wszystkim nas słuchał. Kiedy się pożegnaliśmy i wychodziliśmy z pokoju, stanąłem w drzwiach i odwróciłem się, żeby jeszcze raz na niego spojrzeć. Nic nie mówił, ale wciąż czynił ręką znak krzyża. Mam przed oczami ten wzruszający obraz.

To pokazuje, jaki był – w czasie swojego pontyfikatu używał wszelkich możliwości komunikacji z ludźmi – filozofii, poezji, sztuki, encyklik, książek… Stworzył Światowe Dni Młodzieży, żeby komunikować się z młodymi. Rozpoczął Spotkania Rodzin, żeby poznać ich potrzeby. Podróżował po całym świecie. To był cały on – docierał do ludzi, zmieniał ich życie.

Wspomniał Pan o cierpieniu papieża. Było je widać przez wiele miesięcy. Ciężko było na nie patrzeć.

Ale to jest przesłanie dla nas! Spójrzmy na Karola Wojtyłę na początku pontyfikatu – młody i silny, lubił chodzić po górach i jeździć na nartach. Jan Paweł II  – Człowiek. Pod koniec pontyfikatu wszystkie te rzeczy zostały mu zabrane. To Jan Paweł II  – Wielki Świadek. Był świadectwem tego, że ludzka godność i jej fundamenty związane są z duchowymi wartościami. Duchowa siła nie zależy od fizycznych atrybutów czy bogactwa. Ludzie, którzy cierpią – z powodu choroby czy  biedy – mogą mieć ogromną duchową siłę i przez to jeszcze większy wkład w ludzkość. Każdy z nas powinien zadać sobie pytanie – na czym polega wartość człowieka, na czym budujemy relacje. Przecież musi być coś więcej, niż tylko materializm! Takie myślenie to wielkie wyzwanie dla współczesnej Europy i Ameryki, bo coraz częściej zapominamy, co oznacza być człowiekiem. Być może z tego punktu widzenia, największym darem Jana Pawła II dla nas była właśnie końcówka jego życia.

Spadkobierca Jana Pawła II

Rycerze Kolumba byli zawsze blisko związani z Janem Pawłem II. Czy można powiedzieć, że to Wasz święty, Wasz patron?

Myślę, że wielu Rycerzy Kolumba przyjmuje go jako swojego patrona. Dla mnie był duchowym ojcem, przewodnikiem. Osobą, która przez ponad 25 lat wskazywała, jakie wyzwania stoją dziś przed kościołem. W jego adhortacji „Ecclesia in America” czytamy, że przyszłość Kościoła w Ameryce w dużej mierze zależy od świeckich. To ogromna odpowiedzialność. Kiedy byłem w Polsce, rozmawiałem o adhortacji „Ecclesia in Europa” i podobnym przesłaniu Jana Pawła II dla waszego kontynentu. O tym, że jako świeccy jesteśmy odpowiedzialni za przyszłość Kościoła. Nasza organizacja – Rycerze Kolumba – składająca się ze świeckich, mężczyzn, bardzo poważnie podchodzi zadań wytyczonych przez Jana Pawła II.

Od początku angażowaliście się między innymi w organizację Światowych Dni Młodzieży.

Światowe Dni Młodzieży to jedna z najważniejszych inicjatyw Jana Pawła II, bo przypomina, że Kościół jest zawsze młody. Kościół jest i musi być dla młodych. Rycerze Kolumba zostali założeni przez bardzo młodego księdza, Michaela McGivneya. Między innymi dlatego inicjatywa działania dla młodzieży jest dla nas tak ważna. Kiedy pytamy młodych, którzy uczestniczyli w spotkaniach, co im to dało, często słyszymy: „Już wiem, że nie jestem sam. Jest więcej takich, jak ja. Czuję, że jestem ważny, potrzebny”.

Papież często mówił: „Wy młodzi jesteście przyszłością Kościoła”.

Właśnie. Ale od razu przypominał, że nie trzeba czekać na tę przyszłość bezczynnie, nie trzeba czekać 20 lat, żeby zrobić coś ważnego, wartościowego – można to zrobić już dziś… Każdy święty był kiedyś młody… Zadaniem młodych jest dziś na przykład nowa ewangelizacja.

Czuje się Pan częścią Pokolenia JP2?

Jestem tą starszą częścią tego pokolenia… (śmiech).  Tak, czuję, że jestem z Pokolenia JP2. Kiedy po raz pierwszy spotkałem Ojca Świętego miałem 27 lat. To było dawno temu, ale jestem przekonany, że ludzie w tym wieku mogą mieć ogromny wpływ na rozwój Kościoła i społeczeństwa. Musimy zrobić dla nich miejsce!


Carl A. Anderson – Najwyższy Rycerz Rycerzy Kolumba – jednej z największych katolickich organizacji zajmujących się formacją mężczyzn i działalnością charytatywną. Wykładał w Papieskim Instytucie Studiów nad Małżeństwem w Rzymie. Jan Paweł II mianował go członkiem Papieskiej Akademii „Pro-Vita”, członkiem Papieskiej Rady ds. Świeckich, konsultorem Papieskiej Rady ds. Rodziny oraz konsultorem Papieskiej Rady ds. Sprawiedliwości i Pokoju. Benedykt XVI, mianował go konsultorem Papieskiej Rady ds. Środków Społecznego Przekazu.

Carl Anderson i jego żona Dorian mieszkają w Stanach Zjednoczonych, mają pięcioro dzieci. 

Patrycja Michońska-Dynek

Patrycja Michońska-Dynek

Zobacz inne artykuły tego autora >
Patrycja Michońska-Dynek
Patrycja
Michońska-Dynek
zobacz artykuly tego autora >

Kanonizacja z perspektywy pielgrzyma

Prezentujemy galerię zdjęć z Placu św. Piotra, na którym zgromadziło się ponad pół miliona pielgrzymów! W pozostałych sektorach uroczystości na telebimach śledziło kolejne 300 tysięcy osób.

Polub nas na Facebooku!

1/7
Biało-czerwone flagi zdominowały Plac św. Piotra; fot. Judyta Syrek
2/7
Język polski słychać było z każdej strony; fot. Judyta Syrek
3/7
fot. Judyta Syrek
4/7
Papież Franciszek próbował choć przez chwilę spojrzeć na każdego stojącego najbliżej barierek; fot. Judyta Syrek
5/7
Wiele osób przyjechało na kanonizację z dziękczynnymi intencjami; fot. Judyta Syrek
6/7
W pobliżu stali rodzice, którzy czekali 14 lat na dziecko. Na beatyfikacji Jana Pawła II gorąco modlili się o upragnione dziecko. 9 miesięcy później urodziła im się dziewczynka; fot. Judyta Syrek
7/7
Uczestnicy uroczystości zgodnie mówili: Warto było pokonać tyle kilometrów, by być tego dnia na Placu św. Piotra; fot. Judyta Syrek
poprzednie
następne

fot. Judyta Syrek

1/3
Wielu pielgrzymów całą noc spędziło na Placu św. Piotra; fot. Judyta Syrek
2/3
Aby zająć najlepsze miejsca, trzeba było się pojawić na Placu już w piątek rano! fot. Judyta Syrek
3/3
Krótko po świcie Plac św. Piotra był już w pełni wypełniony; fot. Judyta Syrek
poprzednie
następne
 

Zachęcamy do nadsyłania zdjęć z kanonizacji na [email protected]