Nasze projekty

Bohaterowie wojny, którzy nieśli nadzieję

Nawet w najbardziej tragicznych okolicznościach wojny pojawiali się ludzie, którzy swoją heroiczną postawą nieśli nadzieję. Wśród nich znajdziemy wielu Polaków. Wspominając 80. rocznicę wybuchu II wojny światowej przypominamy kilku bohaterów – mężczyzn, którzy swoją postawą zasłużyli się w służbie ojczyźnie i drugiemu człowiekowi.

Reklama

Święty Maksymilian Kolbe. Zwyczajny, niezwyczajnyGdy mówimy o najbardziej heroicznych postawach w latach 1939 – 1945, w pierwszej kolejności przed oczami staje obóz koncentracyjny Auschwitz oraz postać świętego Maksymiliana Marii Kolbego. Ten wielki polski franciszkanin w swoim życiu nie raz dawał przykłady wiary i męstwa. Ma na swoim koncie ogromne projekty, które realizował na chwałę Boga. Wystarczy wspomnieć o działalności wydawniczej czy misyjnej. Był człowiekiem nieprzeciętnym. Największe świadectwo miłości Boga i bliźniego dał jednak w czasie największej próby. Dnia 29 lipca 1941 roku, podczas apelu w obozie oświęcimskim, dobrowolnie zgłosił się na śmierć głodową w zastępstwie za współwięźnia Franciszka Gajowniczka. Tym samym ojciec Maksymilian Kolbe wcielił w życie najważniejsze przesłanie z kart Ewangelii, dotyczące miłości bliźniego: „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich”. Maksymilian Maria Kolbe był bez wątpienia uczniem i naśladowcą Chrystusa.

Z obozem koncentracyjnym w Auschwitz związana jest historia innego polskiego herosa, rotmistrza Witolda Pileckiego. Podobnie jak ojca Kolbe, całe jego życie było wielkim świadectwem. Brał udział w wojnie polsko – bolszewickiej, kampanii wrześniowej, walczył w powstaniu warszawskim, był żołnierzem II Korpusu, męczennikiem zamordowanym przez komunistyczne władze. Wielkich rzeczy dokonywał także na stopie pokojowej. W okresie międzywojennym dał się poznać jako wybitny gospodarz, społecznik, oddany mąż i ojciec. Do historii przeszedł również jako „ochotnik do Auschwitz”. Przeniknął do obozu zagłady, aktywnie tworzył w nim konspirację, następnie brawurowo uciekł, by napisać raporty o ludobójstwie, którego był tam świadkiem. Rotmistrz Witold Pilecki na godną postawę życiową miał prostą receptę. Czytał słynne dzieło Tomasza Kempisa. Czekając w celi na śmierć, pisał w grypsie do żony: „Kup koniecznie książkę Tomasza a Kempis <O naśladowaniu Chrystusa> i czytaj dzieciom fragmenty. To ci da siłę”. Ja czytam ją regularnie, a  przyglądając się życiorysowi rtm. Pileckiego, polecam ją również Państwu.

Reklama
Reklama
Janusz Korczak i wychowawca Misza Wróblewski z wychowankami przed budynkiem Domu Sierot (1934 lub 1935).

Janusz Korczak kochał dzieci. Udowodnił to całym swoim życiem, które im poświęcił i za które je stracił. Był teoretykiem i praktykiem wychowania. Jego szeroka działalność na tym polu jest powszechnie znana i uznawana. W świadomości potomnych utrwalił się jednak przede wszystkim dramatyczny obraz „ostatniego marszu”. W czasie okupacji w getcie warszawskim Janusz Korczak prowadził Dom Sierot, angażował się w działalność Głównego Domu Schronienia – największego sierocińca na terenie getta. Nie skorzystał z możliwości wyjścia i ukrycia po aryjskiej stronie. Wraz z podopiecznymi i współpracownikami, najprawdopodobniej 5 sierpnia 1942 roku, został wywieziony do obozu w Treblince, gdzie wszyscy trafili do komór gazowych.

Kolejnym bohaterem II wojny światowej był generał Władysław Anders. Jak wiadomo, wyprowadził tysiące rodaków z nieludzkiej ziemi, dowodził podczas bitwy o Monte Cassino. W jego biografii moją uwagę przykuł jednak inny, mało znany incydent z medalikiem Matki Boskiej. Anders po kampanii wrześniowej dostał się do niewoli sowieckiej. Trafił do więzienia na Łubiance. W swoich wspomnieniach zostawił piękne świadectwo opieki Maryi: „W pewnej chwili znajdują medalik z Matką Boską. Zbierają się w kilkunastu nad medalikiem. Śmiech grubiański: – No, zobaczymy, czy ci ta k… pomoże w sowieckim więzieniu. Medalik rzucony na ziemię i zdeptany nogą. Do dziś dnia nie mogę się otrząsnąć z wrażenia. Później w więzieniu często śnił mi się ten medalik. Ciągle widziałem twarzyczkę Matki Częstochowskiej, najczęściej podobną do św. Teresy. Czułem Jej ciągłą opiekę nad sobą. Im więcej słyszałem koło siebie śmiechu bezbożników, tym głębiej utrwalała się wiara w Boga. Dodawała mi siły do zwalczania słabości ludzkich w tych ciężkich dla mnie chwilach”.

Książę Niezłomny – pod tym przydomkiem kryje się, całkiem zasłużenie, kardynał Adam Stefan Sapieha. Jest on przykładem prawdziwego pasterza. Udowodnił to swoją niezwykłą postawą w czasie II wojny światowej. Pochodził ze znamienitego domu, otrzymał świetne wykształcenie, a następnie systematycznie awansował w hierarchii kościelnej. Od zawsze słynął z niezłomnego charakteru. Podejmował trudne, często niepopularne decyzje. Był bardzo aktywny w życiu społecznym. Swoją próbę pasterską zdał jednak przede wszystkim w czasie okupacji. To on podjął decyzję o ewakuacji najcenniejszych dzieł sztuki z Wawelu.  Zorganizował Obywatelski Komitet Pomocy, przekazywał pomoc z własnych funduszy. Po wyjeździe prymasa Hlonda do Francji stał się przywódcą Kościoła w okupowanej ojczyźnie.  Apelował do władz niemieckich w sprawie bestialskiego traktowania ludności polskiej. Zabiegał o pomoc międzynarodową oraz środki od Stolicy Apostolskiej. Współorganizował tajne seminarium duchowe. W trudnych chwilach nie zostawił swojej owczarni, a trwał przy niej i aktywnie pomagał.

Reklama
Reklama

Trudne czasy wymagają trudnych decyzji. Należy liczyć się z niezrozumieniem, oskarżeniami. Taką cenę zapłacił Rudolf Weigl. Do dziś uważany jest przez wielu za postać kontrowersyjną. Lwowski profesor, dzięki produkcji szczepionki na tyfus sprawił, że wojnę przeżyło wiele tysięcy osób. Współpracownicy profesora potajemnie dostarczali szczepionkę Polakom, przemycano ją do getta, a jego instytut był przykrywką dla działalności ruchu oporu. 

Na zakończenie chciałbym przedstawić postać Józefa Daniela Krzeptowskiego. Prezentuję go jako symbol wielce zasłużonej grupy – kurierów tatrzańskich. Za postawę podczas II wojny światowej należy im się cześć i pamięć. Krzeptowski był chyba najbardziej znanym kurierem. Ten wybitny sportowiec i olimpijczyk trasę Zakopane – Budapeszt przemierzył aż 48 razy. Niemcy wyznaczyli za niego wysoką nagrodę, jednak nigdy nie udało im się go schwytać. Zarówno on, jak i inni górale trudniący się kursami przez tatrzańską granicę, ryzykowali życiem przeprowadzając ludzi, przenosząc pieniądze czy mikrofilmy. Zmagali się nie tylko z niebezpieczną i zdradliwą naturą, ale też z okupantem, który kontrolował teren graniczny. Józefowi Krzeptowskiemu swój słynny cykl powieści „Trzecia granica” zadedykował znany pisarz, a w młodości również kurier tatrzański – Adam Bahdaj.

Reklama
Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę