Deklaracja wiary – podpisałam

Klauzula sumienia (o której wspomniał Szymon Hołownia), pozwala na formalne uniknięcie odpowiedzialności za niewykonanie czynu sprzecznego z sumieniem. Jednak potrzebujemy czegoś więcej, bo dobrze ukształtowane sumienie ma być kompasem, a nie przeszkodą na drodze zawodowej.

Daria Mikuła - Wesołowska
Daria
Mikuła - Wesołowska
zobacz artykuly tego autora >

Chrześcijański wymiar pracy z chorymi, pozwala lekarzom opowiedzieć się za integralną wizją osoby ludzkiej. Jako ludzie wierzący pragniemy traktować swój zawód w kategoriach powołania, i jako ludzie wierzący mamy pragnienie stawania się świętymi. Czy to może być zagrożeniem dla pacjentów?

Cierpienie ze swej natury budzi współczucie i szacunek. Osobiste zaangażowanie w pomoc choremu ma szczególne znaczenie w sytuacji, gdy medycyna ulega zdehumanizowaniu. Każdy chory staje się zarazem wyzwaniem i zadaniem dla najbliższego otoczenia, dla rodziny, dla personelu służby zdrowia, dla duszpasterstwa chorych. Zespołowa praca i troskliwe pochylenie się nad cierpiącym pozwala wznieść się na wyżyny miłości i nadaje sens ludzkiej egzystencji.

Czy uczciwa praca wykonywana w banku, w sklepie, w mediach, w biznesie, w policji stanowi powód do debaty publicznej? To, że ktoś nie kradnie, nie zabija, nie oczernia, czy nie jest normalnością? A przecież w szpitalach, gdzie spotykamy się nieraz z ogromnym cierpieniem, szczególnie potrzeba ludzi prawych.

Społeczna debata na temat antykoncepcji, aborcji, in vitro, eutanazji wciąż powraca i jest tematem polemiki. I właśnie w takim kontekście pojawiła się inicjatywa składania podpisów pod Deklaracją Wiary.

Motywy dokładnie wyjaśniła w swoim liście pani dr Wanda Półtawska. Dla jednych będzie to wyraz słabości środowiska lekarskiego, dla innych świadectwo wiary, dla jeszcze innych votum wdzięczności za świętość Jana Pawła II.

Publikowane ostatnio głosy krytyczne, wywołują jednak do tablicy tych, którzy podpisali ową Deklarację. Moje osobiste doświadczenie pokazuje, że wielu lekarzy z radością przyjęło ten dokument znajdując w nim zobowiązanie, które podejmujemy w codziennej pracy. Inni lekarze również odkrywają, że nie są sami w swoich poglądach, że z taką samą motywacją spełniają obowiązki zawodowe. Dlatego cieszę się, że Deklaracja Wiary wzbudza emocje – nawet te skrajne, bo dla nas lekarzy to manifestacja potrzeby promowania cywilizacji życia i jej triumfu nad cywilizacją śmierci.

Deklaracja wiary - podpisałam

Wartości religijne stanowią bowiem pomoc i umocnienie dla lekarzy. Stają się one bodźcem do wykonywania zawodu w poczuciu odpowiedzialności za życie i zdrowie pacjenta. Nie wolno zapomnieć, że medycyna jest nauką służebną wobec chorego, dlatego istotne jest przywrócenia wartości kultury chrześcijańskiej w medycynie. Każdemu jednak, kto zawodowo pracuje z chorymi, grozi przyzwyczajenie się i zobojętnienie na cudze dolegliwości i choroby.

Jeśli podpisanie deklaracji będzie pewnym narzędziem, które przypomni o dodatkowej motywacji, pomoże pokonać siebie, pozwoli odszukać chorego między stosami dokumentacji i nadmiarem obowiązków, a jednocześnie scali środowisko w wysiłkach dla dobra chorego, to czy ktoś ma prawo odbierać głos katolickim lekarzom?

Spłycanie, wyśmiewanie samej deklaracji, to w rzeczywistości wyraz braku tolerancji i tworzenie barier światopoglądowych. Do tego ignorancja merytoryczna z jaką spotykamy się w komentarzach potwierdza niezrozumienie podjętej inicjatywy.

Wobec lekarzy stawiane jest wymaganie posiadania profesjonalnej wiedzy medycznej. Na każdego, kto angażuje się w proces diagnostyki i leczenia chorych, nałożona jest odpowiedzialność prawna i etyczna, dlatego konieczne jest nie tylko ciągłe dokształcanie zawodowe, ale też stała formacja etyczno – religijna chrześcijańskich pracowników. Potrzebujemy rozwoju w wymiarze osobowym i zawodowym, co przejawia się w relacji lekarz – pacjent oraz w wymiarze społeczno-politycznym. 

Klauzula sumienia, choć w swym brzmieniu nieidealna, pozwala na formalne uniknięcie odpowiedzialności za niewykonanie czynu sprzecznego z sumieniem. Jednak potrzebujemy jeszcze czegoś więcej, bo dobrze ukształtowane sumienie ma być kompasem, a nie przeszkodą na drodze zawodowej.

Życie każdego człowieka, a może szczególnie lekarza utkane jest z mnogości bliźnich, którzy potrzebują zauważenia, uznania ich obecności, okazania szacunku, którzy potrzebują spotkania osób. Dlatego praca lekarza niesie ze sobą konieczność przekraczania siebie, pokonywania przepaści w postaci różnic kulturowych, społecznych, ekonomicznych, gdyż to one nie mogą nigdy przesłonić człowieczeństwa. Czy podmiotowe traktowanie człowieka w gruncie rzeczy nie jest właśnie podstawowym marzeniem pacjentów polskiej służby zdrowia?

Dla nas lekarzy katolickich, którzy podpisujemy Deklarację Wiary, ma również znaczenie niespełnione dotąd pragnienie Ojca Świętego Jana Pawła II, by stworzyć silny związek lekarzy katolickich. Może to właściwy czas na realizację Jego planów?  Może właśnie teraz, już po kanonizacji Jana Pawła II, przychodzi czas na integrację środowiska lekarskiego? Podpisów wciąż przybywa, wielu odkrywa, także dzięki polemice, że sprawa Deklaracji Wiary jest dla nich ważna i dołącza do listy swoje nazwisko..


Daria Mikuła-Wesołowska jest lekarzem internistą, bioetykiem i konsultantem medycznym NFPM.


Polecamy również inne artykuły dotyczące deklaracji wiary:


Deklaracja wiary. Dwa razy nie rozumiemSzymon Hołownia


Nie rozumiem czego Pan nie rozumie – dr Helena Pyz


Deklaracja wiary a… Kopernikks. Krzysztof Wieczorek


Treść deklaracji wiary i listu otwartego prof. Wandy Półtawskiej




Daria Mikuła - Wesołowska

Daria Mikuła - Wesołowska

Zobacz inne artykuły tego autora >
Daria Mikuła - Wesołowska
Daria
Mikuła - Wesołowska
zobacz artykuly tego autora >

Deklaracja wiary a… Kopernik

Gdy przysłuchuję się (z dystansu) dyskusji na temat konsekwencji podpisania „Deklaracji wiary” przez kilka tysięcy polskich lekarzy i przedstawicieli innych zawodów medycznych, mam jedno skojarzenie: przewrót kopernikański.

ks. Krzysztof Wieczorek
ks. Krzysztof
Wieczorek
zobacz artykuly tego autora >

Lekarz katolicki (przypominam: czyli, ten, który podpisał deklarację, bo chce w swojej pracy kierować się sumieniem) nie odmówi leczenia, ale może odmówić zastosowania procedur. I to jest właśnie argumentacja, jakiej nie są w stanie przyjąć osoby inaczej myślące, posługujące się inną hierarchią wartości, żyjące w inaczej zbudowanym świecie, w końcu: opisujące ten świat zupełnie innym językiem.

Wróćmy do Kopernika. Wszyscy byli przekonani, że wszechświat kręci się wokół ziemi. On pokazał, że ziemia („centrum świata”) kręci się wokół słońca. I chyba dobrze, że umarł (?), bo by go za to i tak zabili. Dziś mamy podobnie – społeczność ukształtowaną egocentrycznie: „świat kręci się wokół mnie”. Gdy pojawia się ktoś, kto pokazuje, że jest inaczej; „świat (i ja) kręci się wokół Chrystusa – Słońca, które nie zna zachodu”, chce się go ukamienować. A przynajmniej wykluczyć ze społeczeństwa (chodzi mi np. o te nawoływania, by pozbawić ich kontraktu z NFZ).

Spór o to, czy to ziemia kręci się wokół słońca, czy też jest odwrotnie, trwał wiele wieków. Ostatecznie zwyciężył heliocentryzm, ale przecież i dziś mamy wiele namacalnych dowodów na to, że ziemia jest płaska i bynajmniej się nie kręci…

Podstawowe pytanie brzmi: o co tak naprawdę chodzi obu stronom sporu? Jaki cel przyświecał twórcom Deklaracji wiary? I co chcą osiągnąć ci, którzy atakują sygnatariuszy tego dokumentu? Tymi drugimi nie będę się zajmował. Wierzę, że są wśród nich nie tylko zawodowi hejterzy Kościoła. Myślę, że wielu zaniepokoiło się o stan polskiej ochrony zdrowia – wszak i tak bardzo słabej – więc stają w jej obronie.

Chciałbym napisać kilka słów tylko o tych, którzy podpisali wzbudzający kontrowersje akt, a których dalej dla wygody zwał będę „lekarzami katolickimi”. Z tego, co się zorientowałem, zarzuty koncentrują się na ewentualności odmowy leczenia konkretnego pacjenta, gdyby to miało odbywać się wbrew sumieniu lekarza.

Przeczytałem deklarację (co wcale nie jest łatwe – dziwnym trafem w wyszukiwarce jako pierwsze pojawiają się artykuły krytykujące tekst, który jest dostępny bynajmniej nie na pierwsze stronie). I nie ma tam słowa o odmowie leczenia. Deklaracja mówi o aborcji, eutanazji, antykoncepcji i sztucznym zapłodnieniu…

Wszystko to ma jak najbardziej związek z medycyną. Ale… to nie jest leczenie. Wszak leczenie to próba przywrócenia organizmu do stanu normy fizjologicznej (czyli do stanu sprzed choroby albo do takiego stanu, który nazywamy normalnym, jeśli ktoś ma chorobę wrodzoną). W żadnej z wymienionych tu procedur medycznych nie mamy do czynienia z leczeniem w sensie ścisłym.

Każdy z nas musi się kierować sumieniem. A jeśli jest wierzący – nauką wiary. Aby żyć i pracować według sumienia nie muszę podpisywać żadnego dokumentu. Nie muszę, ale mogę. Mogę na świadectwo innym, którzy samych siebie uważają za prawodawców, którzy zapomnieli, kto tu rządzi.

Gdybym był lekarzem, też bym podpisał tę deklarację. I dalej robiłbym to, co robię. Najlepiej, jak umiem. Zgodnie z aktualną wiedzą. Przecież cały czas się dokształcam…Kopernik był w znakomitej mniejszości, gdy ogłaszał swą naukę. Ale czas pokazał, że to on miał rację.


Polecamy również inne artykuły dotyczące deklaracji wiary:


Deklaracja wiary. Dwa razy nie rozumiemSzymon Hołownia


Nie rozumiem czego Pan nie rozumie – dr Helena Pyz


Deklaracja wiary – podpisałamdr Daria Mikuła-Wesołowska


Treść deklaracji wiary i listu otwartego prof. Wandy Półtawskiej



Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
ks. Krzysztof Wieczorek

ks. Krzysztof Wieczorek

Zobacz inne artykuły tego autora >
ks. Krzysztof Wieczorek
ks. Krzysztof
Wieczorek
zobacz artykuly tego autora >