кредиты онлайн в Казахстане кредит на карту онлайн кредит наличными

Deklaracja wiary. Dwa razy nie rozumiem

W gorącym temacie podpisywania przez lekarzy "Deklaracji Wiary" dr Wandy Półtawskiej (oraz składania petycji przeciwko tym, którzy ową "Deklarację wiary" przeczytali), mam do powiedzenia jedno: dwa razy nie rozumiem.

Szymon Hołownia
Szymon
Hołownia
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Po pierwsze nie rozumiem sensu owej "Deklaracji Wiary". Która (stwierdzam po przeczytaniu) nie jest w zasadzie deklaracją wiary, a światopoglądu, moralności, który z wiary wynika. W polskim prawie jest już jednak przecież "klauzula sumienia", która pozwala lekarzowi nie wykonywać świadczeń na które się moralnie nie zgadza i jest na takie ewentualności przygotowana procedura. Jej częścią jest wskazanie pacjentowi miejsca, gdzie owo świadczenie uzyska.

To naprawdę dramatyczna sytuacja, gdy lekarz który odmawia zgodnej z polskim prawem aborcji musi wskazać innego lekarza, który oporów przed zabiciem dziecka nie ma (albo wyłączyć się z postępowania i np. prosić szefa, żeby przejął sprawę i takiego wskazał). Ale takie jest niestety prawo, obowiązujące w naszym kraju, zamieszkałym przez wierzących i niewierzących. W którym – warto sobie uświadomić – z moich i twoich pieniędzy z podatków dokonuje się owych kilkuset legalnych aborcji rocznie. Klauzula sumienia pozwala lekarzowi wyłączyć się z odpowiedzialności za dokonanie zabójstwa. Dobrze, że może to zrobić. Jak wierzę – zrobił wszystko, żeby odwieść pacjentkę od tego zamiaru. Od tej pory może tylko gorąco modlić się za tego, kto w tej sytuacji ponosi pełną odpowiedzialność: za pacjentkę, za jej bliskich, za kolejnego lekarza.

Deklaracja wiary. Dwa razy nie rozumiem

Lekarz – katolik już teraz z pewnością nie robi in vitro, aborcji (eutanazja jest w Polsce nielegalna). Po co więc ta pompatyczna, słowna tautologia, skoro najgłębszą (a przede wszystkim konkretną) deklaracją wiary jest zastosowanie przez lekarza – katolika "klauzuli sumienia", wiedząc że narazi się na kłopoty: docinki, obelgi, a może nawet szykany?

Poza wszystkim nie mogę też oprzeć się wrażeniu, że najlepszą deklaracją wiary jest po prostu pełne poświęcenia i oddania pacjentom wykonywanie swojej pracy. Że znacznie większe działanie ewangelizacyjne miałoby promowanie ludzkich zachowań lekarzy wobec pacjentów. Niechby zamiast "Deklaracji Wiary" podpisywali najpierw "Deklarację Miłości" (może być też "Dekaracja Służby"). Być może są lekarze, którzy czują codzienny napór pacjentów chcących dokonać aborcji, in vitro, względnie zmienić płeć, w moim codziennym doświadczeniu problemem jest raczej to, że oni (niezależnie od wyznania), z nielicznymi wyjątkami, traktują mnie jak chodzące punkty do kontraktów w NFZ-ecie. Lekarz – katolik, dostrzegający moje człowieczeństwo, co wyrazi się nie w tym, że nie zaleci mi prezerwatyw, ale w tym że z troską dopyta o mój stan po dyżurze, nie będzie w biegu między jednym etatem a drugim, ale poświęci mi pół godziny w przychodni! To moje prywatne marzenie.

Moje drugie "nie rozumiem" kieruję zaś pod adresem tych, co teraz z takim lamentem i zawodzeniem poniżają lekarzy, którzy ową "Deklarację" podpisali. Gdy lekarze z klinik in vitro strojąc się w szaty chłodnych specjalistów wygłaszają karcącym tonem swoje ideologiczne manifesty – wszystko jest w porządku i wszyscy zachwyceni są słusznością ich poglądów. Halo, halo, pozwalamy jednym, głos winni mieć i drudzy. Lekarz to nie maszyna do udzielania świadczeń, to człowiek ze swoim systemem wartości i wolę żeby go miał i umiał uzasadnić (a ja wtedy wybiorę, czy mi pasuje czy nie), niż na siłę udawał ideologiczną bezpłciowość. Założę się też, że gdyby obecni antydeklaracyjni apostołowie wylądowali w Indiach i poszli do regularnego doktora, który przy okazji byłby wyznawcą ajurvedy, byliby zachwyceni, że takie nowe, uduchowione, holistyczne podejście do człowieka, którego próżno szukać w Europie. Śmieszy mnie też ich nieświadomość, wszak już teraz leczą się u ludzi, którzy składali przysięgę Hipokratesa, której tezy "Deklaracja Wiary" w części powtarza.

Deklaracja wiary. Dwa razy nie rozumiem

Przezabawni są ci wszyscy moi znajomi, którzy na Facebooku organizują teraz akcje wypisywania się od lekarzy, którzy – jak podejrzewają – mogliby im teraz leczyć grypę "po katolicku", a oni chcą po świecku. Bo niby w jakich przypadkach wejdą w realny, zagrażający ich zdrowiu konflikt z katolickim sumieniem lekarza, czego się boją? In vitro nie robi się pacjentom nieprzytomnym, antykoncepcji nie przepisuje się osobom bez kontaktu na ostrym dyżurze, podobnie ze zmianą płci. Nie mówimy o sytuacjach, w których karetka wiezie cię do szpitala, a tam lekarz bez twojego udziału robi ci coś niezgodnego z twoim światopoglądem. Wyrostka naprawdę nie usuwa się po katolicku lub po świecku, podobnie nie składa kości i nie leczy raka. Jedyną kwestią o której naprawdę można by tu dyskutować jest eutanazja. Ale mam wrażenie, że nie o nią się przy okazji tego całego zamieszania spieramy.

Słowem: w mojej prywatnej ocenie "Deklaracja Wiary" to kolejny przejaw "ewangelizacji konfrontacyjnej", podejścia które zakłada, że toczy się wojna, więc trzeba zwierać szeregi, zbroić się, zbijać w grupę, szyć i wywieszać flagi. To ewangelizacja, w której chodzi nie o ewangelizowanego, a o ewangelizatora. O to, by poczuł się raźniej, by nie był sam, by się policzył z innymi, by sam jasno określił swoje stanowisko. Nie wyobrażam sobie, żeby ową "Deklaracją" udało się uratować choć jedno ludzkie życie, albo choć jedną duszę nawrócić. To nasza wewnątrzna, katolicka przygoda, dająca przy okazji na tacy wrogom religii gratisowe pół tony amunicji, żeby znów mogli sobie w nas postrzelać.

Spór, który owa "Deklaracja" wywołała raz jeszcze dobitnie pokazał z jak dziecinnym odreagowaniem, z jak banalnym intelektualnie i poznawczo antyklerykalizmem i "antyeklezjalizmem" mamy dziś w Polsce do czynienia. Po raz kolejny, ci którzy deklarują, że dadzą się pokroić za to by Polacy mogli dokonywać wolnych wyborów pokazują, że zrobią to wyłącznie w sytuacji gdy chodzi o wybory zgodne z ich własnymi.

Każdy oświecony humanista skoro jest gotów umrzeć za prawo pacjenta do zrobienia in vitro, powinien być gotów iść na szafot również za lekarza, któremu sumienie zabrania owego in vitro robić.

Jeśli nie jest – nie jest żadnym oświeconym humanistą, a po prostu ideologiem tylko z drugiej strony, względnie osobą też wierzącą, tylko w co innego niż ja.

Więc zamiast odreagowywać sobie na Kościele jakieś osobiste czy społeczne traumy, powinien zwyczajnie szanować katolickich lekarzy korzystających z "klauzuli sumienia". Którzy owszem, nie zrobią mu in vitro, ale też np. nie podadzą bez jego zgody śmiertelnej dawki morfiny, gdy umożliwi to polskie prawo, a zażyczy sobie tego zjeżdżająca już na pogrzeb rodzina (znam taki przypadek z Belgii). Nie obetnie ręki w sytuacji gdy w Polsce zacznie może za sto lat obowiązywać szariat, a przede wszystkim da mu poczucie, że widzi w nim coś więcej niż zbiór komórek, widzi godność i piękno człowieczeństwa. Będąc częstym klientem polskiej służby zdrowia zakładam, że nie tylko ja gorąco za tym ostatnim tęsknię.


Polecamy również inne artykuły dotyczące deklaracji wiary:


Nie rozumiem czego Pan nie rozumie – dr Helena Pyz


Deklaracja wiary – podpisałamdr Daria Mikuła-Wesołowska


Deklaracja wiary a… Kopernikks. Krzysztof Wieczorek


Treść deklaracji wiary i listu otwartego prof. Wandy Półtawskiej


Szymon Hołownia

Szymon Hołownia

Zobacz inne artykuły tego autora >
Szymon Hołownia
Szymon
Hołownia
zobacz artykuly tego autora >

Sacroklimaty. Sanktuaria ostatniej drogi Jezusa

Siedem miejsc w malowniczych zakątkach Polski, o których istnieniu wie niewiele osób. Wszystkie związane z Męką i Śmiercią Pana Jezusa.

Paulina Malczyk
Paulina
Malczyk
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Kalwaria Pakoska

Drugi co do wielkości, po małopolskiej Kalwarii Zebrzydowskiej, zespół 24 kaplic pasyjnych i dwóch kościołów – św. Bonawentury i Ukrzyżowania podzielony na Drogę Pojmania i Drogę Krzyżową. Budowa kaplic rozpoczęła się w 1629 roku i trwała sześćdziesiąt lat, a kościołów i klasztoru oo. franciszkanów, którzy sprawują opiekę nad Kalwarią, sześć. Celem pielgrzymujących jest uczczenie największych w Polsce Relikwii Krzyża Świętego, które w 1669 r. zostały sprowadzone i ofiarowane przez Kazimierza Działyńskiego. Zabytkowy relikwiarz na co dzień jest przechowywany w sejfie, a wynoszony na odpusty: na Podwyższenie Krzyża we wrześniu i na dawne wspomnienie Znalezienia Krzyża w maju. Można je uczcić również po porannej Drodze Krzyżowej, ale też zawsze wtedy, kiedy ktoś przyjeżdża do Pakości i o to poprosi. Nazywana Kujawską Jerozolimą.


Kalwaria Wejherowska

Oddalona od Pakości o 260 km i nazywana Kaszubską Jerozolimą. Położona na trzech wzgórzach noszących nazwy Góry Oliwnej, Góry Syjon i Góry Kalwarii. Zespół 26 kaplic został ufundowany przez wojewodę malborskiego Jakuba Wejhera i wybudowany w latach 1649-1655. Określana Duchową stolicą Kaszub Kalwaria razem z Sanktuarium Maryjno – Pasyjnym jest celem licznych pielgrzymek. W Sanktuarium znajduje się słynący łaskami Cudowny Obraz Matki Bożej. Oficjalnym tytułem Madonny Wejherowskiej jest wezwanie Uzdrowienie Chorych na duszy i ciele.  Na Kalwarii Wejherowskiej celebruje się aktualnie pięć odpustów: Wniebowstąpienia Pańskiego, Trójcy Przenajświętszej, Uzdrowienia Chorych, Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny i Podwyższenia Krzyża Świętego. W czasie pielgrzymek poprzedzających odpusty odbywają się słynne pokłony feretronów.


Kaplica Bożego Grobu w Przeworsku

Niedługo po pojawieniu się w Przeworsku księży z Zakonu Kanoników Regularnych Stróżów Grobu Chrystusowego, zwanych w Polsce bożogrobcami lub miechowitami (od nazwy miasta ich pierwszego konwentu w Michowie), w 1430 roku rozpoczęto budowę Bazyliki p.w. Ducha Świętego. Kaplica Bożego Grobu została dobudowana do bazyliki w 1692 roku. W jej wnętrzu na centralnym miejscu znajduje się symboliczny grób Chrystusa, z 1712 roku. Cały zespół kościelno-klasztorny dotrwał do naszych czasów w prawie niezmienionym stanie. Dzięki troskliwej opiece zabudowania są jednymi z najlepiej zachowanych zabytków architektury gotyckiej w kraju. Papież W roku 1992 Jan Paweł II podniósł przeworską świątynię do godności Bazyliki Mniejszej.


Sanktuarium Jezusa Konającego w Pacanowie

Choć wielu Pacanów kojarzy się tylko z uroczym i sympatycznym Koziołkiem, warto do tego obrazu dodać wielokrotnie niszczoną przez pożary i ostrzały Kaplicę Jezusa Konającego z 1600 roku, w której znajduje się Krzyż z XII wieku. Pierwotnie był to kościół pod wezwaniem Św. Marcina w Pacanowie, a dziś jest znany jako Sanktuarium Jezusa Konającego. Według tradycji cudowny krucyfiks z Pacanowa był jednym z trzech, które płynęły Wisłą. Jeden zatrzymał się w Mogile blisko Krakowa, gdzie dziś stoi sanktuarium. Drugi wyłowiono w Warszawie i otoczono kultem. Trzeci zatrzymał się w Pacanowie i zasłynął łaskami. W 1872 r. założono księgę do spisywania łask uzyskanych dzięki modlitwie w tej świątyni.


Sanktuarium Krwi Chrystusa w Częstochowie

Podobnie jak Pacanów, Częstochowa w świadomości Polaków (i nie tylko) kojarzy się z Jasną Górą – miejscem wielomilionowych pielgrzymek. Stosunkowo niedawno, bo w roku 1989 pojawiło się na jej ziemiach jedno z najmłodszych sanktuariów w naszym kraju – Sanktuarium Krwi Chrystusa. Przy ulicy św. Kaspra del Bufalo 2 znajduje się Dom Misyjny św. Wawrzyńca oraz Kaplica Matki i Królowej Przenajdroższej Krwii. Księża Misjonarze Krwi Chrystusa zbudowali także „Dróżki Przenajdroższej Krwi”, na które składa się siedem kaplic ku czci Siedmiu Przelań Krwi Zbawiciela. Pobożność związana z kultem Krwi Chrystusa wiąże się z legendą o św. Longinie. Ten rzymski żołnierz, który na Golgocie przebił włócznią bok Chrystusa, miał się nawrócić, a po tym fakcie przechować kawałek nasączonej krwią Chrystusa ziemi. Longin zawiózł ją w pobliże Mantui i ukrył w miejscu, w którym w późniejszych wiekach wzniesiono bazylikę (to ciekawostka z internetów, ale mnie odstręcza.)


Sanktuarium Chrystusa Cierniem Koronowanego oraz Krwi Zbawiciela w Paradyżu

Niech nikogo nie śmieszy nazwa Paradyż. Pochodzi ona bowiem od łacińskiego słowa paradisus – raj. Jest małą wsią, w której (kiedy jeszcze nosiła nazwę Jezusowej Woli) w Wielki Piątek 1678 roku Kazimierz Skórkowski modląc się przed obrazem Jezusa Cierniem Ukoronowanego zauważył na płótnie krople krwi. Wieść o tym wydarzeniu szybko rozeszła się po mieszkańcach okolicznych wsi, którzy zaczęli wspólnie gromadzić się na modlitwach i czuwaniach. Przed obrazem Skórkowski wymodlił życie swojej dwuletniej córce (która nie żyła od dwóch godzin). Po tym wydarzeniu postanowił postanowił wybudować kościół. Legenda głosi, że konie wiozące drewno na plac budowy zatrzymały się w dużej odległości od wyznaczonego miejsca i to tam w 1686 roku rozpoczęto prace. Obok kościoła stanął budynek klasztorny, który zamieszkali oo. bernardyni, a miejsce zaczęto nazywać Paradisusem. Przez wiele lat skrzętnie zapisywano wszystkie cuda wymodlone przed obrazem, aż w roku 1763 roku ukazał się dekret arcybiskupa gnieźnieńskiego Władysława Łubieńskiego, który oficjalnie uznał Obraz Chrystusa Cierniem Koronowanego za słynący łaskami.


Sanktuarium Pana Jezusa Ukrzyżowanego w Mogile

Niegdyś podkrakowska wieś, dziś należąca do Krakowa – Mogiła jest znana przez klasztor cystersów i Sanktuarium Krzyża Świętego. U stóp Krzyża modlili się m.in. Kazimierz III Wielki, św. Jadwiga Andegaweńska, Bona Sforza, czy św. Jan Paweł II. Będąc na miejscu można odmówić Litanię do Cudownego Jezusa Mogilskiego przeznaczoną do prywatnego odmawiania. Sanktuarium wielokrotnie padło ofiarą kradzieży darów i wot. Nie przerwało to jednak tej tradycji dziękczynienia. W 1961 do krakowskiego opactwa cystersów sprowadzono potwierdzoną cząstkę Relikwii Krzyża Świętego z rzymskiej Bazyliki Świętego Krzyża w Jerozolimie.

Paulina Malczyk

Paulina Malczyk

Uwielbia jazdę pociągami, czarną mocną kawę, wygodne sukienki, sernik, kolor niebieski i pracę z kalendarzem w ręce. W wolnych chwilach czyta książki kucharskie, śpiewa, dyryguje i robi albumy ze zdjęciami. Z wykształcenia manager kultury, z doświadczenia superniania, wieloletnia autorka kulinarnego bloga Lendryggen.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Paulina Malczyk
Paulina
Malczyk
zobacz artykuly tego autora >

Namalują św. Stanisława Kostkę za pomocą selfie

Z okazji 450-lecia śmierci św. Stanisława Kostki Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży chce stworzyć fotomozaikę z nadesłanych zdjęć swoich członków.

Polub nas na Facebooku!

Do akcji mogą włączyć się nie tylko członkowie Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży, ale wszystkie osoby, którym bliska jest postać świętego Stanisława Kostki. Nadesłane selfie KSM-owiczów utworzą portret świętego patrona stowarzyszenia. Obraz będzie zaprezentowany podczas głównych obchodów 19 sierpnia w Rostkowie.

– Będzie to nasze wotum – podziękowanie za opiekę świętego Stanisława Kostki. Chcemy, tak jak on, iść z odwagą przez życie i pokonywać własne słabości. Chcemy być w jego sercu i by on był w nas – mówi Patryk Czech, przewodniczący Prezydium Krajowej Rady Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży.

Zdjęcia można nadsyłać za pomocą formularza na stronie >>Selfie ze Stasiem

mr/Stacja7

Wolontariusze misyjni uruchomili w Krakowie kino pod chmurką

Salezjański wolontariat misyjny Młodzi Światu zaprasza w wakacje na cotygodniowe plenerowe pokazy filmowe w krakowskim parku Edukacji Globalnej Wioski Świata. Akcja kierowana jest do osób w każdym wieku.

Polub nas na Facebooku!

Wolontariusze organizują kino letnie po raz pierwszy, ale mają nadzieję, że mieszkańcom Krakowa spodoba się ten pomysł.

Filmy do pokazów nie są dobierane przypadkowo. – Za ich pośrednictwem chcemy pokazać publiczności, jak wygląda życie w różnych częściach świat. Na widzów czeka również niespodzianka, która ma jeszcze bardziej przybliżyć klimat danego rejonu – zapowiedział Sylwester Gaik z Salezjańskiego Wolontariatu Misyjnego. Cykl zapoczątkowała produkcja “Slumdog. Milioner z ulicy”. Widownia również może zgłaszać swoje propozycje na kolejne seanse.

Kino w tym roku startuje pierwszy raz, ale wierzymy, że ta inicjatywa będzie na tyle ciekawa dla ludzi z Krakowa, że będziemy ją mogli na stałe wpisać w Kalendarz Wiosek Świata – mówi Sylwester Gaik.

Pokazy odbywają się w każdy piątek o godz. 20.30 w Parku Edukacji Globalnej Wioski Świata, mieszczącym się na terenie Salezjańskiego Wolontariatu Misyjnego przy ul. Tynieckiej 39 w Krakowie. Miejsce powstało w 2009 roku, by szerzyć wiedzę o misjach, podnosić świadomość dotyczącą różnorodności kulturowej oraz problemów, jakie występują wśród mieszkańców innych kontynentów. Teraz wolontariusze chcą, by kino pod chmurką spopularyzowało to miejsce wśród krakowian.
– Chcielibyśmy pokazać nasz park jak największej liczbie osób. Mamy nadzieję, że dzięki pokazom filmowym jeszcze więcej osób nas odwiedzi. To jedyne takie miejsce w Polsce – mówi Gaik.

W razie złej pogody filmy będą wyświetlane w tzw. “Chacie Świata”, która znajduje się w obok parku. Akcja trwa od 13 lipca do 31 sierpnia. Patronem wydarzenia jest Miasto Kraków.

mg/Stacja7

Niepokalanów będzie miejscem szczególnej modlitwy o pokój

Już 1 września sanktuarium maryjne w Niepokalanowie stanie się jednym z dwunastu miejsc na świecie dedykowanym nieustającej modlitwie o pokój.

Polub nas na Facebooku!

Inicjatywa, której autorem jest stowarzyszenie Communita Regina della Pace, ma na celu stworzenie na całym świecie dwunastu ośrodków Wieczystej Adoracji Najświętszego Sakramentu w intencji Pokoju. Niepokalanów, nazwany “Gwiazdą Niepokalanej” będzie jedną z “12 Gwiazd w Koronie Maryi Królowej Pokoju”. Dotychczas powstało ich sześć: Betlejem w Izraelu, Medjugorie w Bośni i Hercegowinie, Oziornoje w Kazachstanie, Jamusukro na Wybrzeżu Kości Słoniowej, Namyang w Korei Południowej i Kibeho w Rwandzie. Siódme Centrum ma powstać w Dagupan na Filipinach.

Inspiracją do podjęcia działań szerzących ideę modlitwy o pokój były doświadczenia skutków wojny w byłej Jugosławii oraz braku porozumienia pomiędzy różnymi narodami, religiami i wyznaniami w wielu częściach świata, w tym również w Jerozolimie. Centra powstają na wszystkich kontynentach, aby w ramach idei propagowania modlitwy w intencji pokoju i pojednania między ludźmi, łańcuchem modlitwy objąć całą ziemię. Budowane są w miejscach szczególnie doświadczonych skutkami wojen, konfliktów religijnych czy nienawiści rasowej.

Bazylika Mniejsza w Niepokalanowie została zaproszona do grona 12 Światowych Centrów Modlitwy o Pokój, ponieważ jest miejscem naznaczonym obecnością św. Maksymiliana Kolbe, który w czasie II wojny światowej, złożył swoje życie w ofierze miłości i pokoju za drugiego człowieka, wcześniej zawierzając je bezgranicznie Maryi Niepokalanej.

– Z jednej strony jest to urzeczywistnienie pragnień św. Maksymiliana Kolbego, założyciela Niepokalanowa, który chciał, aby w naszej Bazylice odbywała się wieczysta adoracja Najświętszego Sakramentu. Z drugiej zaś strony, poprzez Niepokalanów, Polska dołącza do grona wybranych krajów, z których popłyną słowa modlitwy o pokój na cały świat – mówi o. Andrzej Sąsiadek OFMConv proboszcz parafii Niepokalanego Poczęcia NMP w Niepokalanowie.

Pielgrzymi z Polski i z zagranicy, chcący uczestniczyć w inauguracji Światowego Centrum Modlitwy o Pokój, mogą zarejestrować się na stronie>> kaplica.niepokalanow.pl

mr/Stacja7

Viva la France. Trzeba docenić zwycięzców

Choć niełatwo to przyznać, ponieważ to Chorwacja zyskała najwięcej w oczach całego piłkarskiego świata, niemniej “Les Bleus” zasłużyli na to zwycięstwo

Jacek Liberacki
Jacek
Liberacki
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

12 lipca 1998 r. na stadionie w podparyskim Saint-Denis Zinedine Zidane dwukrotnie strzelił gola brazylijskiemu bramkarzowi Claudio Taffarelowi. Nie były to gole, które zdolny był strzelić tylko “Zizou”, jak ten z finału Ligi Mistrzów przeciwko Bayerowi Leverkusen kilka lat później, gole wymagające wielkich umiejętności. Dwa szybkie ciosy po wrzutkach z rzutu rożnego już w pierwszej połowie zapewniły spokój tamtejszej ekipie. Ostatecznie Francja zdobyła wtedy mistrzostwo świata, pierwsze w historii.

Wydawać by się mogło, że w gablotce takiej reprezentacji, która przed każdą imprezą wespół z Brazylią, Niemcami, czy Argentyną wymieniana jest w gronie faworytów powinno być więcej trofeów. Tymczasem tamten puchar to było drugie duże osiągnięcie “Les Bleus”, obok mistrzostwa Europy jeszcze z ery Michela Platiniego, turnieju również rozgrywanego we Francji.

Geniusz Zidana i Deschampsa
Na tamten finał przeciwko Brazylii jako zawodnicy wybiegli współcześnie dwaj wspaniali trenerzy. Jeden z nich to wspomniany Zidane, geniusz nie tylko na boisku, ale i na ławce trenerskiej, dzięki któremu Real Madryt stał się drużyną nie do pokonania w Lidze Mistrzów. Tym drugim jest kompletnie inny od niego jako zawodnik Didier Deschamps, który gwiazdą nigdy nie był, a Eric Cantona, kiedyś snajper Manchesteru United, nazwał go podawaczem wody.

Dzisiaj taki Cantona czasem tylko pojawia się w telewizji i mówi coś kontrowersyjnego, żeby było o nim głośno, ale do swojego podawacza wody nie ma prawa się porównywać. Zresztą nawet jako zawodnik Cantona nie zdobył ani mistrzostwa świata, ani Europy. Didier Deschamps pracuje z kadrą od 6 lat, przez ten czas zdobył wicemistrzostwo Europy 2 lata temu, a wczoraj jako trzeci w historii, o czym wielokrotnie wspomniał Dariusz Szpakowski, zdobył mistrzostwo świata zarówno w karierze trenerskiej, jak i zawodniczej. Poza nim są jeszcze Mario Zagallo, legenda brazylijskiego futbolu i Franz Beckenbauer. Towarzystwo, co by nie mówić, doborowe. Rola Deschampsa w obu tych sukcesach wydaje się być podobna. Deschamps podczas mistrzostw w 1998 był defensywnym pomocnikiem, kimś pokroju N’Golo Kante w obecnej drużynie i światła reflektorów nigdy nie były nim zainteresowane.

Przed wczorajszym finałem, nawet pomimo doprowadzenia drużyny narodowej do drugiego finału wielkiego turnieju w ciągu 2 lat, zarzucało mu się kunktatorski styl, postronni widzowie kibicowali Chorwatom. Trener “Mistrzowie”, bo tak dosłownie tłumaczy się nazwisko Deschamps dobrze jednak wiedział, jaka jest recepta na sukces. Od złotego medalu “Les Bleus” minęło 20 lat, a klucz do zdobycia mistrzostwa świata nadal pozostaje taki sam.

Architekci sukcesu
Pewne trendy w futbolu się zmieniają, coraz bardziej liczy się szybkość i siła, ale mecze na tak wysokim, reprezentacyjnym poziomie zawsze będzie się wygrywać szczęściem i stałymi fragmentami gry. Tak było 20 lat temu, kiedy Zidane pokonywał Taffarela i tak było wczoraj, kiedy pomimo oddania jednego celnego strzału w pierwszej połowie Subasic 2 razy wyciągał piłkę z siatki. Duża w tym rola Antoine’a Griezmanna, który wyłączając zagrania ze stojącej piłki był jednym z najsłabszych ogniw zwycięskiej drużyny. Ustępował pod każdym względem Kylianowi Mbappe, tak naprawdę jedynemu działającemu trybikowi Francuzów w ataku, bo ciężko o pomoc posądzać niestrzelającego napastnika Oliviera Giroud i lewego skrzydłowego Matuidiego, który tak naprawdę był drugim lewym obrońcą, wspierającym Lucasa Hernandeza.

Wśród architektów sukcesu drużyny znad Sekwany, oczywiście poza trenerem Deschampsem, to właśnie Mbappe należy wymienić w pierwszej kolejności, może wspólnie z generałem Varanem i niemożliwym do przejścia środkiem Pogba-Kante. Nie sposób wyobrazić sobie sukcesu “Les Bleus” bez tych zawodników. Chorwacja Chorwacją, bo mimo porażki drużyna Dalicia i tak zyskała najwięcej w oczach całego piłkarskiego świata, a kandydatura Luki Modricia do Złotej Piłki nadal nie jest zagrożona.

Trzeba jednak docenić zwycięzców. Pierwsze miejsce w grupie, wygranie trudniejszej połówki drabinki, 12 strzelonych bramek i 4 czyste konta to dorobek godny pogratulowania i godny mistrzów świata. Dwa lata temu cała droga Francuzów do finału Euro wyglądała zresztą bardzo podobnie, ale nie poszedł im mecz z Portugalią i triumfował Cristiano Ronaldo. Trener wyciągnął z tamtejszej porażki lekcję, dokonał paru zmian w składzie i opłaciło się. W Rosji wygrała drużyna obiektywnie najlepsza, najbardziej konsekwentna i z najmądrzejszym trenerem. Dla Francuzów może to być dopiero początek, takim jakim był triumf sprzed 20 lat. Tamta drużyna siłą rozpędu zdobyła mistrzostwo Europy na koniec XX wieku. Na ten moment nic nie wskazuje na to, by tej samej Francji nie wskazywać w gronie faworytów do mistrzostwa Europy za 2 lata, bo podstawowa jedenastka Deschampsa była jedną z najmłodszych na całym mundialu. Nie oznacza to jednak, że niedoświadczonych, najlepszym przykładem jest Raphael Varane, który w wieku 25 lat jest najlepszym obrońcą na świecie, mistrzem świata i czterokrotnym zdobywcą Ligi Mistrzów. Parę, którą stworzył z Samuelem Umtitim z Barcelony już teraz porównuje się do Sergio Ramosa i Gerarda Pique, postaci fundamentalnych dla niedawnych sukcesów Hiszpanii.

Nowe gwiazdy
Poza Luką Modriciem i Mbappe, to właśnie Raphael Varane wymieniany jest w gronie faworytów do złamania 10-letniej hegemonii duetu Ronaldo-Messi w plebiscycie o Złotą Piłkę, przynajmniej oceniając szansę bezpośrednio po zakończeniu tych niezapomnianych, wspaniałych mistrzostw świata w Rosji. Pełnych niespodzianek, ale zakończonych zwycięstwem drużyny, która najbardziej na to zasłużyła.

Jacek Liberacki

Jacek Liberacki

Zobacz inne artykuły tego autora >
Jacek Liberacki
Jacek
Liberacki
zobacz artykuly tego autora >

100 dni abstynencji na 100-lecie niepodległości – apel Episkopatu

100 dni abstynencji z okazji 100-lecia niepodległości - to już oficjalny apel wystosowany do katolików przez Zespół Konferencji Episkopatu Polski ds. Apostolstwa Trzeźwości i Osób Uzależnionych. Post od alkoholu ma zacząć się 4 sierpnia.

Polub nas na Facebooku!

O pomyśle pisaliśmy już 18 czerwca, tuż po tym, gdy został ogłoszony podczas pielgrzymki Apostolstwa Trzeźwości na Jasną Górę. Dziś został oficjalnie sformułowany na piśmie jako apel zespołu KEP.

“Czas od soboty 4 sierpnia do niedzieli 11 listopada 2018 roku to 100 dni. W tym roku odważnie prosimy: niech będzie to 100 dni abstynencji” – czytamy w Apelu. Autorzy listu podkreślają, że wolność kosztowała życie wielu Polaków, a dziś takie poświęcenie nie jest konieczne. „Św. Jan Paweł II mówił nam, że ‘prawdziwy egzamin z wolności jest dopiero przed nami’. To prawda. Nie możemy zawieść w tej tak ważnej sprawie. Dlatego podejmijmy to wezwanie: 100 dni abstynencji na stulecie niepodległości. To jest naprawdę egzamin z wolności i miłości do Ojczyzny!” – czytamy.

W Apelu przypomniano jak wiele szkód w życiu osobistym, rodzinnym i społecznym wyrządza alkohol i kultura jego spożywania. „W domach, w których rodzice piją nadmiernie alkohol, często nie wystarcza pieniędzy na zaspokojenie podstawowych potrzeb, w tym na zakup chleba” – wskazują członkowie Zespół KEP ds. Apostolstwa Trzeźwości i Osób Uzależnionych. Dodają, że wielu bohaterów walczących o wolność Polski zdawało sobie sprawę, że troska o trzeźwość Polaków jest fundamentem walki o niepodległość.

„Przypomnijmy, że alkohol nie jest substancją konieczną do życia, która ma być dostępna zawsze i wszędzie. Jest substancją psychoaktywną, narkotykiem, który jest tak groźny, bo sprzedawany legalnie i prawie wszędzie” – czytamy w Apelu.

Jego autorzy zaznaczają, że pijaństwo zagraża także osiągnięciu wielu ambitnych celów narodowych. Przypominają, że alkohol jest jednym z największych zagrożeń dla rodziny – źródłem rozwodów, przemocy, dramatów, w tym także licznych chorób. Ponadto co roku państo marnotrawi miliardy złotych na pokrycie kosztów nadmiernego spożycia alkoholu. “Chcemy być społeczeństwem praworządnym, a tymczasem nadużywanie alkoholu jest jednym z głównych czynników popełniania przestępstw, zwłaszcza tych najcięższych” – podkreśla członkowie Zespół KEP ds. Apostolstwa Trzeźwości i Osób Uzależnionych.

ad, KAI

Franciszek na ślubie gwardzisty szwajcarskiego

On jest na codzień gwardzistą szwajcarskim służącym w Watykanie, ona - pracownicą Muzeów Watykańskich. Ich związek małżeński błogosławił w sobotę 14 lipca osobiście papież Franciszek, ku zaskoczeniu zgromadzonych gości.

Polub nas na Facebooku!

O fakcie poinformował na Instagramie ks. Omar Reposo, proboszcz brazylijskiego Sanktuarium Chrystusa Odkupiciela. “Przyjechałem do Rzymu, aby wziąć udział w ślubie zaprzyjaźnionej brazylijskiej dziewczyny Letícii Vera, pracującej w Muzeum Watykańskim ze szwajcarskim gwardzistą Lucą Elia Maria. Zobaczcie, kto przyszedł, by zrobić nam niespodziankę! Papież Franciszek zawsze zaskakuje!” – napisał zamieszczając w serwisie społecznościowym zdjęcie młodej pary.

Ślub odbył się w poświęconym św. Szczepanowi kościele Abisyńczyków (Santo Stefano degli Abissini) w Ogrodach Watykańskich. O tym, że będzie mu przewodniczył Ojciec Święty, wiedzieli tylko narzeczeni: gwardzista szwajcarski Luca Schafer i jego narzeczona, Brazylijka Letítia Vera, pracująca w Muzeach Watykańskich. Przybycie Franciszka było zaskoczeniem dla gości i księży koncelebrujących uroczystość.

Jak przypomina portal aciprensa.com, to nie pierwszy raz, kiedy Franciszek pobłogosławił związek małżeński w Watykanie. We wrześniu 2014 r. przewodniczył w Bazylice Świętego Piotra zaślubinom 20 par, a w lipcu 2016 r. w kaplicy Domu św. Marty pobłogosławił związek małżeński niesłyszącej pary.

KAI, ad

Wiemy, kto będzie przewodził obradom Synodu o młodzieży

Papież Franciszek mianował czterech kardynałów do przewodniczenia pracom październikowego zgromadzenia Synodu Biskupów o młodzieży. Żaden nie pochodzi z Europy.

Polub nas na Facebooku!

Obradom przewodniczyć będą: patriarcha Babilonu i zwierzchnik Kościoła katolicko-chaldejskiego w Iraku, kard. Louis Raphaël Sako, arcybiskup Toamasiny na Madagaskarze, kard. Désiré Tsarahazana, arcybiskup Yangonu w Mjanmie, kard. Charles Maung Bo oraz arcybiskup Port Moresby w Papui Nowej Gwinei, kard. John Ribat.

Zgromadzenie Synodu Biskupów nt. „Młodzież, wiara i rozeznawanie powołania” planowane jest na 3-28 października br. w Watykanie. W centrum trzytygodniowych obrad jest życie i problemy 1,8 miliarda ludzi w wieku 16-29 lat – jednej czwartej populacji. Najważniejsze problemy, to decyzje życiowe młodych ludzi oraz ich stosunek do wiary i Kościoła. Na ten temat Stolica Apostolska ogłosiła 19 czerwca dokument roboczy omawiający najistotniejsze cechy charakteryzujące współczesną młodzież, a także wyzwania, wobec jakich stoi Kościół w towarzyszeniu młodzieży.

W zgromadzeniu Synodu będzie uczestniczyć niemal 300 biskupów oraz eksperci z całego świata. Znaczną część uczestników stanowią osoby delegowane przez episkopaty poszczególnych krajów (z Polski: przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki, arcybiskup łódzki Grzegorz Ryś oraz biskup pomocniczy warszawsko-praski i przewodniczący Rady ds. Duszpasterstwa Młodzieży Marek Solarczyk), pewna grupa osób jest wyznaczona przez papieża. W obradach będzie też uczestniczyć 40 młodych audytorów. Zgodnie ze statutem Synodu mają oni prawo przemawiać podczas obrad, nie mają natomiast prawa głosować.

KAI/ad

Francja mistrzem świata w piłkę nożną

Reprezentacja Francji zdobyła puchar Mistrzostw Świata w piłkę nożną pokonując w finałowym meczu Chorwację 4:2. Według pomysłu podparyskiego księdza w wielu kościołach mają bić dzwony.

Polub nas na Facebooku!

Pomimo bohaterskiej walki i zdecydowanej przewagi na boisku drużyna Chorwacji przegrała finałowy mecz 2:4. Najpierw pogrążyła ich samobójcza bramka Mario Mandzukica, potem zagranie ręką i rzut karny, wreszcie kolejne dwa gole z akcji przeciwników. Nie pomógł fakt, że to Chorwaci oddali dwukrotnie więcej strzałów na bramkę niż Francuzi (14:7), częściej byli przy piłce (83 proc.) i mieli aż trzykrotnie więcej rzutów rożnych niż przeciwnicy. 

Bój o puchar mistrzostw świata oglądali na stadionie w Moskwie prezydenci obu krajów. 

ad/Stacja7

Tragiczna sytuacja mieszkańców Strefy Gazy

Po zamknięciu przejścia granicznego w Karem Shalom, udostępnianego tylko do przewozu towarów, w Strefie Gazy zaczyna brakować podstawowych rzeczy potrzebnych do życia. Ludzie chcą opuścić to miejsce i szukać lepszego życia, gdzie indziej – opowiadał mediom watykańskim ks. Mario Da Silvy, proboszcz jedynej tamtejszej parafii katolickiej.

Polub nas na Facebooku!

Po zamknięciu przez Izrael przejścia w Karem Shalom utrzymująca się od miesięcy bardzo trudna sytuacja w Strefie Gazy jeszcze się pogorszyła. Ludzie mogą korzystać z prądu tylko przez 4 godziny w ciągu doby, w czasie których jest on wyłączany jeszcze na pół godziny. Zaczyna brakować podstawowych rzeczy. Ludzie martwią się, czy będzie jedzenie, lekarstwa, benzyna. Jest o nie bowiem coraz trudniej – stwierdził ks. Mario Da Silva. Dodał, że mieszkańcy Strefy Gazy coraz częściej są zdesperowani, bez nadziei, czekają na najgorsze. Wydaje się bowiem, że lepszych wiadomości nie mogą już oczekiwać.

Proboszcz katolickiej parafii w Strefie Gazy przyznał, że po zamknięciu przejścia granicznego przez Izrael inne, w Rafah, otworzyli Egipcjanie, poprzez które tysiące Palestyńczyków opuściło swoje miejsca zamieszkania bez planów powrotu. Nie ma bowiem nadziei, że sytuacja się poprawi.

Ks. Da Silva zapewnił, że ze swej strony Kościół katolicki stara się chronić mniejszość chrześcijańską w każdy możliwy sposób. M.in. dał zatrudnienie prawie 50 osobom, utworzył centrum kultury, gdzie można uczyć się angielskiego czy pracy na komputerze. Wspiera także finansowo 110 urzędników, którzy nie otrzymują wynagrodzenia za swoją pracę. „To jednak bardzo mało w stosunku do potrzeb – stwierdził tamtejszy proboszcz – stąd wielu, kiedy tylko nadarzy się okazja, opuszcza Strefę Gazy”.

VaticanNews, KAI/ad

Franciszek o posłańcach Królestwa Bożego

Posłańcy Królestwa Bożego nie są wszechmocnymi menadżerami albo gwiazdami na trasie, lecz są jak pielgrzymi, mocni jedynie słowem Jezusa - mówił w niedzielę 15 lipca Franciszek w trakcie katechezy przed modlitwą "Anioł Pański".

Polub nas na Facebooku!

Nawiązywał do czytanego tej niedzieli fragmentu Ewangelii (Mk 6, 7-13). Zauważył, że styl misyjny przedstawiany przez Pana Jezusa wskazuje, iż Apostołowie mówili i działali jako posłańcy Jezusa. Nie głosili nic swojego, nie chcieli wykazywać się swoimi zdolnościami. Dlatego także współcześni chrześcijanie nie głoszą nic swojego, a wypełniają jedynie misję powierzoną im przez Kościół, nierozerwalnie związaną z jego Panem. „Żaden chrześcijanin nie głosi Ewangelii «na własną rękę», ale jedynie będąc posłanym przez Kościół, który otrzymał upoważnienie od samego Chrystusa” – podkreślił Ojciec Święty.

Papież zaznaczył, że misja ta jest wypełniana ubogimi środkami. Posłańcy królestwa Bożego są jak pielgrzymi wyposażeni jedynie w laskę i sandały, mocni jedynie słowem Jezusa. Nie są wszechmocnymi menadżerami, ani też nieusuwalnymi urzędnikami, nie są też gwiazdami na trasie. Dlatego może się zdarzyć, że orędzie nie zostanie przyjęte ani wysłuchane, że misjonarze doświadczą porażki. „Historia Jezusa, który został odrzucony i ukrzyżowany zapowiada los Jego posłańca. I tylko wtedy, gdy jesteśmy zjednoczeni z Tym, który umarł i zmartwychwstał, możemy odnaleźć odwagę ewangelizacji” – stwierdził Franciszek.

KAI/ad

„Akcja św. Krzysztof” – MIVA Polska zachęca do wspierania misjonarzy

„Z mocą Ducha Świętego niesiemy Chrystusa” - to hasło XIX Ogólnopolskiego Tygodnia św. Krzysztofa i tegorocznej „Akcji św. Krzysztof”. Będzie on obchodzony w Polsce od 22 do 29 lipca. Po raz kolejny MIVA Polska zaprasza kierowców, aby za każdy bezpiecznie przejechany kilometr wpłacili 1 gr na środki transportu dla misjonarzy.

Polub nas na Facebooku!

XIX Ogólnopolski Tydzień św. Krzysztofa rozpocznie festyn w Kielcach. Msza św. pod przewodnictwem bp. Jana Piotrowskiego i bp. Jeana-Jacquesa Koffi Oi Koffi z Wybrzeża Kości Słoniowej będzie sprawowana w intencji kierowców. Nie zabraknie świadectw misjonarzy i wspólnej Koronki do Miłosierdzia Bożego w językach świata.

Na uczestników wydarzenia będą czekały stoiska misyjne, prezentacja sprzętu policyjnego, straży pożarnej, wojska i ratownictwa medycznego. Dodatkową atrakcją będą także pokazy pojazdów zabytkowych i sportowych oraz próby na symulatorach dachowania i zderzeń. W programie znalazły się również występy indiańskiego zespołu z Peru „Los Companieros”, koncert Italian Music Show- Roberto Zucaro.

XIX Ogólnopolskiemu Tygodniowi św. Krzysztofa towarzyszy misyjna „Akcja św. Krzysztof”. Ks. Jerzy Kraśnicki, dyrektor MIVA Polska podkreśla, że akcja ta jest apelem do kierowców, żeby podziękować za szczęśliwe przejechane kilometry i jako dziękczynienie podarować swój grosz na pojazdy misyjne. – Ta akcja to też modlitwa za kierowców, błogosławieństwo pojazdów i apel o bezpieczne podróże – mówi.

MIVA Polska stworzyła także „Dekalog Kierowcy”, który w konkretny sposób jest propozycją do wdrążania przykazań Bożych w ruchu drogowym przez kierujących pojazdami. – Prowadzący pojazd ma być chrześcijaninem także na drodze, nie tylko w kościele, w domu czy też w miejscu pracy. Ma pokazywać to w swoim sposobie prowadzenia pojazdu i odnoszenia się do innych użytkowników drogi – tłumaczy ks. Kraśnicki.

1 grosz za 1 szczęśliwie przejechany kilometr to nie tylko symbol. – Wielu kierowców, także ja biorę udział w „Akcji św. Krzysztof” i jako kierowca przekazuję na środki transportu dla misjonarzy tyle groszy, ile w ciągu roku przejechałem kilometrów. Bardzo wielu kierowców w Polsce patrzy na licznik i liczbę kilometrów przejechanych w miesiącu, inni w ciągu pół roku, czy roku i wpłacają swoją pomoc na misyjne pojazdy. Czynią to w duchu solidarności z misjonarzami, którzy pracują w różnych miejscach na świecie, w których nie ma rozwiniętego transportu. W ten właśnie konkretny sposób pomagamy w niesieniu Ewangelii na krańce świata i czynieniu dobra innym – podkreśla dyrektor MIVA Polska.

„Okażmy Panu Bogu wdzięczność za wszystkie przebyte podróże i szczęśliwie przejechane kilometry, za Bożą opiekę podczas każdej podróży. Wraz z błogosławieństwem kierowców i ich pojazdów, proszę, aby każda wspólnota parafialna w Polsce zorganizowała odpowiednią zbiórkę na pojazdy misyjne, aby nie pozbawiać pomocy głosicieli Ewangelii w świecie. Niech nasza troska o bezpieczeństwo w podróżach i na drogach rodzi wdzięczność, która służy głoszeniu Ewangelii Chrystusa na krańcach świata.” – napisał z kolei w komunikacie na XIX Ogólnopolski Tydzień św. Krzysztofa bp Jerzy Mazur SVD, Przewodniczący Komisji Episkopatu Polski ds. Misji.

W zeszłym roku w ramach „Akcji św. Krzysztof” udało się zebrać prawie 2 mln 800 tys. złotych. Za te pieniądze zostało kupionych 48 samochodów terenowych i osobowych, 2 busy, ambulans, traktor, 39 motocykli i motorowerów, 470 rowerów dla katechistów, 2 silniki do łodzi i 2 łodzie motorowe, motolotnię oraz 30 wózków dla niepełnosprawnych, które trafiły do misjonarzy w prawie 30 krajach, głównie w Afryce i Ameryce Południowej.

MIVA Polska zaczęła działać w 2000 roku decyzją KEP przy Komisji Episkopatu Polski ds. Misji. Organizacja pomaga misjonarzom w zakupie środków transportu.

KAI/ms