To naprawdę twojabiblia.pl

Kiedyś w Stanach na jednym z protestanckich kościołów widziałem billboard: „Dusty Bibles Leads To Dirty Lives“ – „Zakurzona Biblia to wstęp do brudnego życia“. Mocne, prawdziwe, ale jak to powiedzieć ludziom w duchu mojej ulubionej ewangelizacji miodem, a nie octem? Jak ich przekonać, że z Żywym Słowem będzie im w życiu dużo lepiej niż bez niego?

Szymon Hołownia
Szymon
Hołownia
zobacz artykuly tego autora >

Bibliści, wydawcy, katecheci wylali już wodospady słów próbując przekonać ludzi do wejścia w kontakt z Pismem. Zwykle obijają się one o pełną uprzedzeń kompletną biblijną ignorację rodaków (tę w stylu Dody), albo podświadome przekonanie, że lektura Biblii to umartwienie, mozół, wystarczy więc nabożne słuchanie fraz odczytywanych przez księdza w świątyni.

Od jakiegoś czasu narasta we mnie przekonanie, że do Pisma Świętego najskuteczniej przekonuje się człowieka… Pismem Świętym. Tak jak o miłości najwięcej człowiek dowie się po prostu zakochując się, a nie czytając poradniki albo uczestnicząc w (niezwykle ostatnio modnych) rekolekcjach o zakochiwaniu. Głód Pisma urośnie, gdy zacznie się je czytać.

Czasem wkurzają mnie radykalni protestanci spotykani w różnych miejscach na świecie, którzy nawet porannej jajecznicy nie potrafią zamówić nie odwołując się przy tym do Pisma (a ponieważ jajecznicy w Piśmie nie ma, zaraz wpadają w niekończące się debaty, czy można ją jeść). Zanim jednak dojdziemy do prezentowanego przez niektórych z nich obsesyjno – kompulsywnego stosunku do Słowa, naprawdę mamy się czego od nich uczyć. Oni zaczynają od początku: idą w świat z Księgą i z wodą. Głoszą Słowo Boże (czyli Jezusa) i chrzczą. Nie toczą akademickich debat o przyszłości leśnictwa, oni gdzie tylko widzą centymetr wolnego miejsca – bez zbędnego pitolenia sadzą drzewko. Jedno i następne i kolejne. Wyrośnie czy nie wyrośnie – sprawa człowieka, sprawa Boga. Ja mam sadzić, siać.

To naprawdę twojabiblia.pl

Na biblijnym sklepie (chyba jedyny taki w Polsce) prowadzonym przez protestantów na ul. Marszałkowskiej w Warszawie neon z siewcą rzucającym ziarno daje do myślenia. Wystarczy zajrzeć do środka by przekonać się z jaką pasją ścigają się oni sami z sobą, by tylko Słowo Boże dotarło do jak największej liczby ludzi. A później niech działa w nich samo.

Długie lata poreformacyjnej nieufności w stosunku do Pisma zabiły w nas, katolikach biblijną wrażliwość. Powoli otwieramy się na czytanie go mózgiem, do czytania sercem jeszcze długa droga.

W pierwszych wiekach, gdy ludzie przeczytali Ewangelię, najpierw wpadali w szok, później wyskakiwali z kapci, w końcu zmieniali całe swoje życie i podporządkowywali je jednemu celowi. Widział ktoś takie reakcje dzisiaj? To koszmarne poreformacyjne zrobienie z Biblii księgi tylko dla kapłanów odczytywanej tylko z ambon, w wyrwanych z całości porcyjkach (co w zbiorowej świadomości redukuje Pismo do zbioru mądrościowych historyjek), z namaszczeniem (i często udziwnionym głosem) znieczuliło nas na nią na amen!

Obchodzimy się z Biblią jak pies z jeżem, trzęsiemy nad tym, czy ludzie właściwie zrozumieją – zostawmy te lęki, my nie mamy być stróżami księgi a jej kolporterami!

Jeszcze zanim powstała Stacja7.pl, gdy toczyliśmy na jej temat rozmowy, to była nasza obsesja: zastanawialiśmy się, jak jeszcze raz dać Biblię ludziom. Jak sprawić, żeby była z nimi wszędzie, żeby ich otaczała, żeby nią mimowolnie nasiąkali, żeby uczyli się jej, wchodzili w nią, zakochiwali się i w niej żyli, a czytając chcieli wiedzieć, czuć, rozumieć więcej, i więcej? By zreanimować w nas żywą relację z Księgą i zbudować biblijną kulturę?

To naprawdę twojabiblia.pl

Dziś dajemy wam serwis www.twojabiblia.pl. Jego sercem jest tekst Pisma. Pierwszy tak interaktywny w polskiej sieci. Taki, z którego możesz wykopiować fragment, podzielić się nim w serwisach społecznościowych, robić swoje notatki (wręcz dziennik duchowy), oznaczając komentarzami dotykające cię fragmenty (marzy mi się twojabiblia.pl jako wielka glosa – Biblia jest zapisem tego jak Bóg objawiał się ludziom, pokażmy światu, że On żyje, jak się dziś, nam objawia!).

Żeby (też biblijne) pytanie "Czy rozumiesz, co czytasz?" nie pozostało bez odpowiedzi – wybitni fachowcy będą komentować tekst, wybrali też dla Was fragmenty, którymi można karmić się krok po kroku, gdy nie wiesz jak kontakt z Biblią zacząć. Za chwilę ruszą biblijne mapy, mamy jeszcze milion pomysłów, które będziemy się starali wdrażać w życie, by dać Wam do ręki narzędzie do przekonania siebie i wszystkich których znacie, że Pan zmartwychwstał i żyje! Że nie bajki i sagi dajemy ludziom do poczytania, ale proponujemy im transfuzję żywej krwi.

© Farrell Grehan/CORBIS

Neon na Manhattanie, New York City, USA

Każdy kto czytał Biblię, wie że w niej jest klucz do każdego ludzkiego losu. Że czytasz ją czasem latami, bez specjalnych wrażeń i nagle – łup! Jedno słowo, jedno zdanie przeszywa cię do szpiku kości. Wiesz, że to słowo jest wyłącznie dla ciebie.

Nie doświadczysz tego z „Iliadą“, „Gligameszem“ czy „Panem Tadeuszem“. Znajomy ksiądz opowiada, że do dziś nie może się otrząsnąć, po tym jak trafił w Ewangelii na słowo „Przyjacielu“, którym Jezus zwraca się do Judasza, zatelepało w nim, pracuje w nim do dziś.

Mnie wyrwały ostatnio z kapci inne słowa, z którymi zasypiam i budzę się wciąż tak samo zszokowany. To zdanie z Pieśni nad Pieśniami, gdy dziewczyna mówi do chłopaka, „idźmy w pola, nocujmy po wioskach“. Czyli Boża miłość – to aż tak? To naprawdę, aż tak?!

Wszędzie wożę ze sobą zamęczone na śmierć egzemplarze Pisma, teraz zacznę też czytać je na twojabiblia.pl.  

Sobie i Wam życzę, żeby Słowo, które na tym portalu żyje, żyło tak, żeby kapcie nie tylko nam spadały, ale żebyśmy w ogóle latali po świecie na bosaka jak głupi, bo mamy dla niego Dobrą Nowinę, Ewangelię! A nie – jak wciąż jest przekonanych, lekko licząc, z osiemdziesiąt procent społeczeństwa – zbiór historycznych bajek czy umoralniających smętów.

Zapraszamy na nasz nowy serwis – TwojaBiblia.pl – Biblię online, którą możecie czytać i komentować. Bo "Potrzeba tylko jednego":


TwojaBiblia.pl


Zachęcamy do "polubienia" naszego nowego fanpage'a na Facebook'u:

 

 

Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Szymon Hołownia

Szymon Hołownia

Zobacz inne artykuły tego autora >
Szymon Hołownia
Szymon
Hołownia
zobacz artykuly tego autora >

3 dobra i 3 zła tego świata

Jakie jest największe dobro? Co jest największym złem? Poprosiliśmy o odpowiedź znane osobowości Kościoła oraz świata mediów.

3 dobra i 3 zła tego świata


O. Leon Knabit, kaznodzieja, autor książek, publicysta

Dobro

Szczęście wieczne z Bogiem w niebie.

Liturgia w Opactwie, zwłaszcza śpiewana.

Odwzajemniony, serdeczny uścisk z kimkolwiek, z preferencją kobiet.

Zło

Każdy grzech ciężki.

Opuszczenie kapłaństwa przez prezbitera.

Klęska żywiołowa, powodująca śmierć tysięcy osób.

3 dobra i 3 zła tego świata

foto: Sławomir Dynek / CogitoMedia


Arcybiskup Mieczysław Mokrzycki, Metropolita lwowski

Pamiętajmy, by zawsze za zło odpłacać dobrem. Ważne jest to, żebyśmy nie byli ludźmi zemsty, a raczej żebyśmy dobrym przykładem pomagali ludziom zmieniać swoje życie. Nigdy złym czynem nie nawrócimy, nie zmienimy nikogo. Łatwiej będzie nam trafić do serca człowieka, jeśli za złe uczynki będziemy odpłacać dobrymi.

Gdybym miał wymienić trzy największe dobra, byłyby to: miłość, przebaczenie i sprawiedliwość.

Zaś największe zło to: zabójstwo, kłamstwo i brak przebaczenia.

Jezus Chrystus potrafił przebaczyć nawet łotrowi na krzyżu. Oczywiście w dzisiejszym świecie zło jest bardziej krzykliwe, wszędzie widoczne – dlatego powinniśmy swoim życiem, z cierpliwością pokazywać dobro, które ma siłę zwyciężać zło. Powinniśmy być cierpliwi, gdyż właśnie pokorni i cisi są błogosławieni. Zło daje o sobie znać, już w Starym Testamencie stawało na rozdrożach, jednak kiedy będzie panowało Dobro – ono ostatecznie zwycięży.

3 dobra i 3 zła tego świata


Szymon Hołownia, dziennikarz, współtwórca portalu Stacja7

Dobro

Bezinteresowność

Rozdawać kapitał, nie odsetki. Nie pożyczać. Nie inwestować. Dawać. Brzmi absurdalnie? Spróbuj wyobrazić sobie, że chodzi o ciebie, że to tobie zamiast pożyczać, ktoś chce coś po prostu dać. Że chce ci dać wszystko nie „inwestując“ w relację, ale tak po prostu, bo uważa, że dla ciebie warto zrezygnować z jakiejś części tego, co się ma dla siebie.

Tylko bezinteresowność sprawia, że człowiek znów czuje się jak człowiek (nie jak bankomat, prozac, maszyna do tego czy owego). Czego mógł po swoich uczniach oczekiwać Jezus, co mogli dać mu w zamian? Szczyt bezinteresowności. To ona rozrywa wszystkie kajdanki tego świata, nawet śmierć.

Uważność

Marzenia o robieniu wielkiego dobra, albo okazjach do wykazania się wielką wiarą to najlepszy sposób na zmarnowanie sobie życia. Najwięcej dobra robią w tym świecie ci, którzy nie marnują łaski codziennych spotkań, spojrzeń w oczy, kilku miłych słów, czasem – głębszej rozmowy, przytulenia, delikatnego (nie z butami) wejścia w świat drugiego człowieka.

"Boję się przechodzącego Boga" – pisał święty Augustyn. Boję się, że Go minę. Ci, którzy Go nie mijają, są jak codziennie, kropla po kropli dawkowany klej który trzyma podstawy tego świata. To oni, nie wielcy politycy, liderzy czy samozwańczy święci sprawiają, że w oczach Bożych ów świat jeszcze się nie rozpadł.

Prawdomówność

Bo za duchotę jaka panuje w tym świecie nie odpowiadają wielkie kłamstwa, a "półprawdy". Z prawdy niektórzy robią sobie maczugę do walenia nią ludzi po głowie. Ale prawda podawana z autentyczną miłością i nadzieją (a nie podejściem spotykanym czasem u hardkorowych misjonarzy kochających ludzkość, ale nie lubiących ludzi: no cóż, muszę ci obciąć głowę, ale zrobię to z miłością, tak żeby mało bolało), zawsze wyzwala, leczy, otwiera oczy. Pozwala podnieść głowę, zobaczyć, że człowiek choć stąpa po ziemi, głowę ma już w niebie (wszak atmosfera jest też już trochę jego częścią).

Goście od maczugi sprawili, że ludzie prawdy się boją, ale do tych, którzy podają ją umiejętnie (mądrych spowiedników, autorytetów, artystów, generalnie dobrych ludzi) ustawiają się wciąż kolejki. Każdy może od dziś i od swojego życia zacząć pompować w świat strumień prawdy. Bo człowiekowi, by był lepszy, nie potrzeba tylko ciepła – również światła.

Zło

Brak miary

Bo świat, w którym każde drzewo chce mieć dziesięć metrów wysokości, każdy samochód zbierać się do setki w trzy sekundy, każda kobieta chce się żenić z księciem Williamem, a każde dziecko ma być śliczne, piękne i zdrowe (bo inaczej się, niestety, nie urodzi) – to praktyczna definicja piekła.

Chciwość

Bo jest znacznie bardziej dyskretna niż hałaśliwa nieczystość, o której z wypiekami na twarzy gadają wszyscy, a robi dziś w świecie co najmniej tyle samo (moim zdaniem: nawet więcej) szkód. Najczęściej ukrywa się pod maską zapobiegliwości. Podszeptuje, jak sensownie zaoszczędzić jakąś kwotkę, by czuć się bezpiecznie w czasie możliwych przyszłych kataklizmów. Owa kwotka z czasem eskaluje, bo przecież dzieci zamiast do szkoły za dziesięć tysięcy zawsze można posłać do takiej za dwadzieścia, gdy stracimy pracę może będziemy potrzebować pięciu dych, ale może lepiej mieć "zatuchlone" osiem.

Zamaskowana chciwość niszczy przyjaźnie. Wyjaławia ludziom mózgi, sprawiając że zamiast słów, są w nich już tylko liczby. Podsyca lęk (bo przecież jeśli masz, nie śpij – bo  przecież zawsze możesz mieć mniej, albo w ogóle nie mieć). Ogłupia, bo przecież ci, co chcą mieć milion, nie marzą wcale o banknotach, ale o totalnej wolności, którą – jak sądzą – za milion da się już kupić (tymczasem tej wolności ma o niebo więcej niemal każdy biedak na świecie).

Krótkowzroczność

Chrystus zmartwychwstał. A więc i ja będę żył wiecznie. A więc powinienem budować to co dziś buduję, widząc koniec tej budowy w wieczności, a nie za pół wieku. O ile inaczej wyglądałyby nasze miłości, przyjaźnie, prace i życiowe wybory gdybyśmy mieli świadomość, że mają nam dobrze służyć, przynieść szczęście, spodziewany "zysk" czasem (najczęściej) dopiero po końcu świata, na tej zupełnie nowej ziemi.

Mój (i chyba wielu) kłopot polega na tym, że pogrążeni w gadatliwym młóceniu bieżączki, zapomnieliśmy, że chrześcijanie mają światu do ogłoszenia tylko jedno zdanie: "nie ma śmierci!". Szatan intensywnie pracuje nad tym, byśmy o tym zapomnieli. I nadal widzieli swój i bliskich nam spraw horyzont w odległości lat trzydziestu a nie – dajmy na to – trzydziestu milionów dwustu pięćdziesięciu (choć tam już lat nie będzie, więc to tylko taka figura retoryczna uwięzionego w czasie publicysty).

3 dobra i 3 zła tego świata


Siostra Judyta Pudełko PDDM, biblistka

Dobro

Miłość. Miłość. Miłość.

Jeżeli możemy mówić o dobru, to tylko "Jeden jest Dobry" (por. Mk 10,18) – Bóg.

Najkrótsza i najpiękniejsza "definicja" Boga zawiera się w 1 J 4,8: "Bóg jest miłością". Aby wymienić trzy największe dobra mogłabym więc tylko powtórzyć: miłość, miłość, miłość. I za każdym razem powiem coś nowego.

Miłość, która stwarza, obdarza istnieniem ( "Miłujesz bowiem wszystkie stworzenia, niczym się nie brzydzisz, co uczyniłeś, bo gdybyś miał coś w nienawiści, nie byłbyś tego uczynił" – Mdr 11,23).

Miłość, która odnawia, przebacza, zbawia ("Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne" – J 3,16).

Miłość, która jest przepływem życia, absolutnego szczęścia Boga w nas, teraz i na wieki ("Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Wytrwajcie w miłości mojej!" – J 15,9). Ta jedyna i wieloraka miłość jak promienie słońca objawia się na rożne sposoby i różne ma oblicza. Czy jest prawdziwa? Tak, jeżeli pochodzi i zmierza do swego źródła – Boga, który jest miłością. Jest to jednocześnie definicja szczęścia człowieka. 

Zło

Największe zła to wszystko, co zaprzecza miłości: „nie – miłość“. Wszystko co miłość znieważa, depcze i rani.

Zdrada to zakłamanie miłości, to kompromis z jej "namiastką" ("Nie miłujcie świata ani tego, co jest na świecie! Jeśli kto miłuje świat, nie ma w nim miłości Ojca. Wszystko bowiem, co jest na świecie, a więc: pożądliwość ciała, pożądliwość oczu i pycha tego życia nie pochodzi od Ojca, lecz od świata. (1J 2,15-16).

Nienawiść to zniekształcona miłość, pasja, która nie daje życia lecz je odbiera ("Każdy, kto nienawidzi swego brata, jest zabójcą, a wiecie, że żaden zabójca nie nosi w sobie życia wiecznego" 1 J 3,15).

Obojętność. Największą przeciwnością miłości jest jednak obojętność   ("Jeśliby ktoś posiadał majętność tego świata i widział, że brat jego cierpi niedostatek, a zamknął przed nim swe serce, jak może trwać w nim miłość Boga?" – 1 J 3,17). 

Ostatecznie miłość zawsze zwycięża! 

Miłość nigdy nie ustaje i jest największa … (por. 1 Kor 13,8.13).


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas