Bestsellerowy Szymon

Najnowsza książka Szymona Hołowni "Last minute. 24 h chrześcijaństwa na świecie" otrzymała nagrodę "Bestseller Empiku" w kategorii nauki humanistyczne. Gratulujemy!!!

22 stycznia podczas gali w warszawskim Forcie Sokolnickim odbyło się doroczne wręczenie Bestsellerów Empiku – nagród dla najlepiej sprzedających się tytułów w 2012 roku. Ze względu na zasięg i udział sieci Empik w rynku,  a także trudność w oszacowaniu sprzedaży w pozostałych kanałach dystrybucji nagrody te uważane są przez branżę wydawniczą za najbardziej prestiżowe.

Miło nam poinformować, że w kategorii Humanistyka niekwestionowanym zwycięzcą okazał się Szymon Hołownia i jego książka Last minute. 24h chrześcijaństwa na świecie. Warte podkreślenia, że książka Szymona ukazała się w listopadzie i na swój wynik sprzedażowy pracowała zaledwie półtora miesiąca, a mimo to zdystansowała tytuły, które ukazały się wcześniej. Dużym zaskoczeniem była nominacja dla książki Bóg, kasa i rock’n’roll  Szymona Hołowni i Marcina Prokopa, która drugi rok z rzędu zakwalifikowała się do finałowej piątki. To rzadki ewenement, ukazujący siłę tego tytułu.

Odbierając nagrodę Szymon Hołownia serdecznie podziękował czytelnikom, którym zawdzięcza wygraną. Last minute jest w jego dorobku pozycją wyjątkową, owocem wielu miesięcy podróży i przygotowań. Barbara Kęsek, Dyrektor Wydawniczy Znaku, zauważyła, że książki Szymona są dowodem na to, że można pisać o sprawach wiary w sposób przystępny i ciekawy, zyskując przy tym rzesze wiernych czytelników.

Bestsellerowy Szymon

"Last minute. 24 h chrześcijaństwa na świecie" to fascynujący wyścig z czasem przez wszystkie kontynenty – Szymon Hołownia w poszukiwaniu żywej wiary dociera aż do Australii i odległych wysp Oceanii. Spotyka wyznawców Chrystusa w Hongkongu i w Turkmenistanie, w Zambii i w Papui-Nowej Gwinei. Modli się na mszy sprawowanej w wielopoziomowym supermarkecie na Filipinach i w bazie wojskowej US NAVY na Guamie. Kardynał Maradiaga, kandydat na papieża, pilotuje dla niego śmigłowiec w Hondurasie, a przypominający Buddę taksówkarz w Bhutanie wyznaje wiarę na jednym z najostrzejszych zakrętów himalajskich bezdroży. W książce LAST MINUTE przemilczana zostaje tylko jedna kwestia: miejsce pobytu Koptyjki Miriam, na którą wydano w Egipcie za porzucenie islamu WYROK ŚMIERCI.

„Czy ktoś wierzy, czy nie, czyta się wybornie. Jak dla mnie – najlepsza rzecz Szymona”Marcin Prokop


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas

Boski regał

Na muzyce znam się mniej więcej tak, jak mój przyjaciel Marcin Prokop na tajemnicach różańca świętego (co nie przeszkadza mi katować go wzniosłością cytatów, jemu zaś - ewangelizować mnie głośno puszczanymi pieśniami Morriseya).

Szymon Hołownia
Szymon
Hołownia
zobacz artykuly tego autora >

Od pewnego czasu frapuje mnie jednak postać niejakiego Matisyahu, który od kilku lat cieszy się sławą supergwiazdy w dość niszowym gatunku "chasydzkiego reggae".

Historię życia chłopak miał nieprostą, wychowany w żydowskiej rodzinie zbuntował się na maksa, poszedł w dragi, ale później wrócił na właściwą drogę, a nawet się na niej rozpędził, przechodząc z jednej do drugiej radykalnej judaistycznej frakcji. Wydał dwie płyty, religijni żydzi nosili go na rękach za to, że połączył tradycyjne żydowskie wątki z reggae, hip – hopem i wszelką inną alternatywą. W ubiegłym roku objawił się jednak w Internecie kompletnie odmieniony – z blond włosami i bez chasydzkiej brody, poprzedzając ów "coming out" enigmatycznym wpisem, że do tej pory potrzebował podpórek w postaci miliona reguł, ale teraz idzie dalej.

Czy Matisyahu, znany z tego, że nigdy nie koncertował w piątki (poza jedną sytuacją na Alasce, gdy słońce zachodziło akurat – tym samym inaugurując szabat – o 2. w nocy), na dobre rozstał się ze swoim backgroundem i teraz zostanie żydowskim Milli Vanilli? Nie wiem, nie będę też na siłę budował jakichś mądrych point, porównując go np. do gwiazd naszej muzyki chrześcijańskiej. Po prostu – posłuchajcie (o ile nie znacie), jak można w duchu narodowościowo – religijnym (u żydów wymiary nierozłączne) zinterpretować Psalm 137 (zwracam uwagę na przepyszny cytacik z dyskotekowego hitu mojej młodości "Break my stride").

Matisyahu – Jerusalem

A tu tej samej pieśni wersja z albumu

A tu hymn o czekaniu na Mesjasza:

Matisyahu – King Without a Crown

Mnie osobiście bierze :) Nie zmienię jednak wcześniej podjętej decyzji, że na moim pogrzebie chciałbym usłyszeć (z perspektywy kościelnego sufitu, jak sądzę) pewien utwór Mietka Szcześniaka i pewien utwór TGD.

Kto zgadnie który – funduję w nagrodę książkę!


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Szymon Hołownia

Szymon Hołownia

Zobacz inne artykuły tego autora >
Szymon Hołownia
Szymon
Hołownia
zobacz artykuly tego autora >