video-jav.net

9 wynalazków, na które czekam z rosnącą niecierpliwością

„Tak, one tu są i tańczą dla was” – mógłby zaśpiewać zespół Weekend o gadżetach, które opisuję poniżej. Już nie science fiction, ale jeszcze nie codzienność. Już teraz warto wiedzieć, na co się przygotować i na co zbierać kasę.

Polub nas na Facebooku!

Teleport

Muchom wstęp wzbroniony

Teleporty w literaturze i kinie służą głównie do podróży międzyplanetarnych, ale mnie wystarczyłyby nawet takie urządzenia średniego zasięgu, pozwalające na popołudniowy lub weekendowy wyskok do jakiegoś fajnego miejsca w Europie. Jedno wiem na pewno, trzeba w nich montować środki owadobójcze. To moja prywatna trauma po filmie "Mucha" Davida Cronenberga


(…) Więcej w książce Szymona Hołowni i Marcina Prokopa „Wszystko w porządku. Układamy sobie życie”, Wydawnictwo „Znak”.


Zapach w kinie, telewizji i sieci

Pachnące kanały

Wyobrażacie sobie, że w kinie nie tylko widzicie i słyszycie to, co się dzieje na ekranie, ale również – czujecie? Kłopotliwe byłoby tylko uwęchowienie niektórych filmów – kto wtedy chciałby oglądać "Kanał" Wajdy?

http://www.youtube.com/watch?v=LeO8OXBxfvE

Czapka niewidka

Marcin Kot

Czapka niewidka to w mojej branży rzecz nadzwyczaj przydatna. „Bardzo fajna rola, świetnie zagrane, jestem pod wielkim wrażeniem” – rzucił pewien przyglądający mi się na lotnisku celnik. „A to super, bardzo dziękuję” – ukłoniłem się, myśląc, że chodzi o jakieś moje niedawne występy w porannym programie telewizyjnym. Po chwili dodał: „No, ale pewnego dnia i tak się wszyscy z Ryśkiem spotkamy w niebie”. Wtedy skojarzyłem, że akurat w telewizji puszczano "Skazanego na bluesa", film Kidawy-Błońskiego o Riedlu i o Dżemie, w którym główną rolę grał Tomasz Kot. Podobno, co wiem również od niego, często bywa ze mną mylony. Ale jest sprawiedliwość na tym świecie – jemu z kolei ciągle każą pozdrawiać panią Dorotkę…

Ryszard Riedel Wikipedia:

http://pl.wikipedia.org/wiki/Ryszard_Riedel

9 wynalazków, na które czekam z rosnącą niecierpliwością


(…) Więcej w książce Szymona Hołowni i Marcina Prokopa „Wszystko w porządku. Układamy sobie życie”, Wydawnictwo „Znak”.


Wehikuł czasu

Powrót do przeszłości

W "Powrocie do przyszłości", oglądanym z wypiekami na twarzy w kinie „Moskwa” bardziej podobała mi się uśmiechająca się do mnie z ekranu kolorowa amerykańska teraźniejszość niż kusząca perspektywa skoków w czasie. Kiedy jednak parę lat później doszedłem do wniosku, że i ja chętnie wybrałbym się w podróż do innych epok, szczególnie ciepło myślałem o krótkim wypadzie w późne lata sześćdziesiąte, które upływały pod hasłem „rozpinajcie swoje rozporki równie często jak wasze umysły”.

Gwiazda Śmierci

Razem zbudujmy superbroń!

Amerykanie to jednak poważni ludzie. Bo w jakim innym kraju pełnomocnik prezydenta oficjalnie odniósłby się do obywatelskiej inicjatywy postulującej zbudowanie znanej z "Gwiezdnych wojen" kosmicznej superbroni, zdolnej anihilować całe planety?


(…) Więcej w książce Szymona Hołowni i Marcina Prokopa „Wszystko w porządku. Układamy sobie życie”, Wydawnictwo „Znak”.


Przepraszam za arcybiskupa

Z arcybiskupem Michalikiem rzadko się zgadzałem, ale zawsze go szanowałem jako hierarchę autentycznie oddanego Kościołowi. Jego dzisiejsze wypowiedzi przed posiedzeniem Episkopatu można jednak określić tylko w jeden sposób - to była totalna kompromitacja

Szymon Hołownia
Szymon
Hołownia
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Ubolewanie i zapewnienie, że żaden człowiek Kościoła nie akceptuje pedofilii zostało "zawinięte" przez arcybiskupa w szereg barwnych refleksji, z których jedne były dyskusyjne, inne nie na miejscu a jeszcze inne to po prostu straszne bzdury. Można dyskutować (bo i do tego hierarcha nawiązał) o zachodnich modelach wychowania seksualnego, można załamywać ręce nad bezpośrednim porównaniem rozwodników do pedofili (arcybiskup mówił o tym, że dziś wszyscy skupili się na pedofilii, a nikt nie dostrzega ile zła wyrządzają dzieciom rozwody). Można wreszcie uwierzyć lub nie zapewnieniom z późniejszej konferencji prasowej, że to co powiedział przed południem było językowym lapsusem (arcybiskup wyraźnie mówił o skrzywdzonych przez dysfunkcyjnych rodziców dzieciach, które następnie prowokują pedofili; popołudniu wyjaśnił, że się przejęzczył: że nie chodziło mu o to, że dzieci kogoś wciągają, ale o to że spaczeni dorośli wciągają w zło dzieci).

fot. Silar

Wszystko to można. Ale to nie miejsce i czas. Wielu ludzi Kościoła od kilku tygodni staje na rzęsach, by pokazać jak jednoznacznie myślimy o złu, próbują wypracować modelowe sposoby walki z nim. To jest czas na jasne deklaracje. Na proste słowa dla tych których ta sytuacja szokuje i spycha z drogi, na współczucie wobec tych, których ta sytuacja boli. I w tym, co ksiądz arcybiskup mówił o rozwodach (z czym można dyskutować: dzieci rzeczywiście zawsze wtedy cierpią, ale rozwód to też jest wielka tragedia dla tych, którzy decydują się rozejść) i w polemicznych (mechanizm: atakują, to odparowujemy ciosy) bzdurach, które zdecydował się oryginalnie powiedzieć o wykorzystywaniu dzieci, zabrakło nie tylko rozsądku, ale przede wszystkim wyczucia, zabrakło elementarnej empatii. Zamiast sługi Kościoła usłyszeliśmy jego magnata, który zjeżdża na chwilę kryształową windą z siedemdziesiątego piętra swoich rezydencji, kompletnie oderwany od kontekstu rzuca sobie luźne akademickie uwagi (i nazywa to bodaj pasterską troską). Uczucie to wzmogła jeszcze konferencja prasowa arcybiskupa, na którą łaskawie (jak podkreślał pięć razy ksiądz rzecznik), przerywając spotkanie na Olimpie się pofatygował (co, do licha, jaka biuralistyka, może być ważniejsza dla biskupa niż kilka milionów wpatrzonych w niego wiernych).

Nie wiem, co mają w głowach niektórzy przedstawiciele kościelnych instytucji. Ale jeśli nie dotrze do nich wreszcie, że są częścią tego świata, a nie że przez akt nominacji zostali nad ów świat wyniesieni (Episkopat to nie ekskluzywny klub angielskich dżentelmenów), jeżeli zaraz nie zaczną słuchać głosu i odczuć wiernych, to niedługo ich własny głos będzie jednym z niewielu, który będzie się niósł po kościelnych nawach.

Ksiądz arcybiskup przeprosił za "lapsus językowy". Ja przepraszam za księdza arcybiskupa Michalika.

Szymon Hołownia

Szymon Hołownia

Zobacz inne artykuły tego autora >
Szymon Hołownia
Szymon
Hołownia
zobacz artykuly tego autora >