Święta Rita: najskuteczniejsza w sprawach beznadziejnych

"Ludzie kochani, jeżeli macie jakiś wielki problem módlcie się do Świętej Rity. Ona zawsze pomoże, naprawdę!" Taki wpis pojawił się na blogu św. Rity, który czciciele aktywnie prowadzili w sieci od 2008 do 2011 roku.

Judyta Syrek
Judyta
Syrek
zobacz artykuly tego autora >

Wysłuchuje wszystkich intencji

Rita z Cascia to najpopularniejsza święta od kilku stuleci! Urodziła się w średniowieczu, ale dorobiła się niedawno nawet profilu na Facebooku. Ludzie nie ograniczają się we wpisywaniu próśb i podziękowań. Nastolatek prosi, by rodzice znowu byli tacy jak dawniej; studentka, żeby udało jej się zdać egzamin z mikrobiologii; absolwenci wyższych uczelni modlą się do św. Rity o dobrą pracę; kobieta zdradzona prosi, żeby miała siłę wybaczyć i żyć dalej; jedna matka prosi o uzdrowienie córki z anoreksji, druga dziękuje, że św. Rita wyprosiła polepszenie stanu zdrowia dla chorego na autyzm syna. Są tacy, którzy proszą w sprawach finansowych, bo mają kłopot ze spłatą kredytu lub otrzymaniem go. Spora grupa młodych ludzi prosi też o dobrą żonę czy dobrego męża. Różnorodność jest wręcz zadziwiająca!

Podobnie, jak zadziwiające są tłumy, które od wielu lat gromadzą się regularnie w krakowskim kościele św. Katarzyny – jednym z największych w Krakowie. Każdego 22 dnia miesiąca odbywa się tutaj msza św. i nabożeństwo, w których zawsze uczestniczy około tysiąca osób. Kto wątpi, niech spróbuje przejść się obok tego kościoła w godzinach nabożeństw. Na całym świecie kult szerzy się za sprawą sióstr augustianek, które stale przyjmują prośby i podziękowania. W odczuciu krakowskich augistianek ostatnie lata najbardziej obfitują w modlitwy młodych małżonków, o dar rodzicielstwa oraz młodych rodziców, o uzdrowienie dla ich dziecka.



Święta Rita: najskuteczniejsza w sprawach beznadziejnych

Kim była św. Rita?

Była córką włoskich wieśniaków, niezbyt zamożnych, ale bardzo szanowanych. Ojciec był lokalnym negocjatorem, który między innymi pomagał rozwiązywać konflikty sąsiedzkie – w tamtych czasach nazywany „sędzią pokoju”. Mieszkali w gminie Cascia, położonej na górzystym terenie Umbrii (środkowe Włochy). Rodzice długo modlili się o dziecko i byli już w podeszłym wieku, kiedy św. Rita przyszła na świat. Jako młoda dziewczyna uwielbiała wspinać się na szczyty gór i tam się modlić. Kiedy skończyła 18 lat, chciała wstąpić do klasztoru, ale rodzice wybrali dla niej kandydata na męża. Miał przeszłość wojskową, był politykiem i… typem awanturnika. Małżeństwo z Ritą, która była dziewczyną o niezwykłych zdolnościach do rozwiązywania konfliktów, nie uspokoiło jego temperamentu.

Rita w pierwszych miesiącach próbowała konfrontować się z mężem, ale z czasem zaczęła ustępować i coraz więcej modlić się za niego. Po ludzku wydawać się mogło, że te modlitwy nie były skuteczne, bo mąż zaczął wdawać się w coraz poważniejsze konflikty polityczne i rodzinne. Narodziny dwóch synów przyniosły chwile spokoju do ich małżeństwa. Ale zanim osiągnęli pełnoletniość, mąż Rity wdał się w kolejne spory klanowe i polityczne. Zginął w zasadzce zastawionej na niego w pobliżu rodzinnego młyna (ruiny młyna znajdują się tam po dziś dzień). Jego śmierć chcieli pomścić dorastający synowie. Ich pragnienie wendety zaostrzyło miejscowe konflikty rodzinne i wydawało się, że jedynym wyjściem są kolejne ofiary. Jednak synowie nie zdążyli pomścić ojca, bo według opowieści lokalnych rodzin i podań wielu późniejszych hagiografów, zmarli na dżumę.

Rita po tych wszystkich trudnych wydarzeniach postanowiła wstąpić do klasztoru augustianek eremitek w Casci. Nie została jednak przyjęta, bo wśród zakonnic prawdopodobnie były krewne zabójców jej męża. Ale Rita była pewna powołania i po raz drugi poprosiła o przyjęcie do tego samego klasztoru. Postawiono jej więc warunek, że musi pogodzić zwaśnione rodziny w okolicy Casci. I tutaj zaczyna się jeszcze trudniejsza droga dla przyszłej świętej. By wykonać polecenie przełożonej, musiała odszukać zabójców męża, wybaczyć im i poprosić o wybaczenie.

Niewiele czasu potrzebowała, by spełnić wszystkie warunki. Dotarła do rodziny, która stała za spiskiem na jej męża, przebaczyła im i poprosiła o przebaczanie w imieniu swojej rodziny.  Po tym zdarzeniu stała się symbolem kobiety zdolnej do pojednania rodzin. I została przyjęta do klasztoru augustianek w Casci.

Patronka pokoju i mistyczka

Święta Rita jest w ikonografii przedstawiana jako sprawczyni cudów pokoju. Dzisiaj często w intencjach za jej wstawiennictwem spotyka się prośby o zgodę w rodzinie czy dobrą atmosferę w środowisku pracy.

Święta Rita jest też opisywana jako mistyczka. W czasie życia zakonnego otrzymała jeden stygmat cierpienia Jezusa – otwartą ranę na czole po cierniu z korony. Nosiła go przez piętnaście lat, a na tę pamiątkę powstała po jej śmierci tradycja odprawiania piętnastu czwartków św. Rity. Rana na czole zakonnicy wydawała okropny zapach i nie mogła opuszczać swojej celi. Ale podobno raz, kiedy Rita chciała udać się na pielgrzymkę do Rzymu, rana zaczęła wydawać zapach róż.

Róża stała się symbolem tej Świętej i tradycyjnie przed kościołami, w dniu kiedy odprawiane są nabożeństwa, sprzedaje się te kwiaty. A widok tysiąca osób z bukietami róż podniesionymi do góry i modlącymi się do św. Rity, złamał już wątpliwości niejednego sceptyka, który nie wierzy w cuda.

Ze świętą od spraw beznadziejnych kojarzona jest najczęściej opowieść o ogrodzie różanym, który Rita uprawiała zarówno jako młoda wiejska dziewczyna, jak i później za murami klasztoru. Kilka miesięcy przed śmiercią poprosiła jedną z sióstr, żeby przyniosła jej z ogrodu kwiat róży. Był styczeń 1457 (lub 1447 – data nie jest ustalona dokładnie). Można domyślać się z jaką niechęcią siostra poszła do ogrodu. Jednak ku zaskoczeniu zakonnic wróciła z różą.

Rita z Casci zmarła 22 maja w opinii świętości. W wielu miejscach na świecie właśnie tego dnia uroczyście obchodzi się jej wspomnienie. Kult św. Rity jest bogaty w przesłania i symbole, ale dwa są najbardziej wyraźne. Kolec z korony cierniowej symbolizuje ludzkie życie pełne cierpienia i bólu, zaś kwitnącą róża jest symbolem nadziei na przezwyciężenie trudności.

Modlitwa do św. Rity

Święta Rito, Patronko spraw trudnych, Orędowniczko w sytuacjach beznadziejnych, cudna gwiazdo świętego Kościoła naszego, zwierciadło cierpliwości, pogromicielko szatanów, lekarko chorych, pociecho strapionych, wzorze prawdziwej świętości, ukochana Oblubienico Chrystusa Pana, naznaczona cierniem z korony Ukrzyżowanego.

Z głębi serca czczę Ciebie i zarazem błagam, módl się za mną, o uległość woli Bożej we wszystkich przeciwnościach mojego życia. Przybądź mi z pomocą, o święta Rito i spraw, abym doznał/a skutków Twej opieki, by modlitwy moje u tronu Bożego stały się skuteczne.

Wyproś mi wzmocnienie wiary, nadziei i miłości, szczerego dziecięcego nabożeństwa do Matki Bożej oraz łaskę (proszę wymienić prośbę)

I spraw, abym zwyciężywszy wszelkie przeszkody i pokusy, mógł/mogła dojść kiedyś do nieba i tam Ci dziękować i wiecznie cieszyć się towarzystwem Ojca, Syna i Ducha świętego.

Amen.

Judyta Syrek

Judyta Syrek

PR Manager i z-ca dyrektora portalu. Autorka popularnych książek takich jak: „Kobieta, boska tajemnica”, „Sekrety mnichów” (wyróżniona nagrodą Fenix w 2007 r.), „Uwierzcie w koniec świata”, czy „Nie bój się żyć”. Ma głowę pełną pomysłów i... anegdotek z zakonnikami w tle. Niekiedy mamy wrażenie, że za jej plecami widać cień śp. o. Joachima Badeniego OP, który nawet po śmierci wspiera ją w zmaganiach zawodowych i prywatnych.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Judyta Syrek
Judyta
Syrek
zobacz artykuly tego autora >

Kielce: nabożeństwo ekumeniczne na Karczówce

Refleksja nad Biblią i dziejami reformacji, wystawa o Biblii, koncert kolęd, nabożeństwo Słowa Bożego w kościele klasztornym na Karczówce - to kolejne wydarzenie kieleckich obchodów Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan.

Spotkanie rozpoczęto od lektury Psalmu 25 „Do Ciebie Panie, wznoszę duszę”, czytanego przez zaproszone grupy osób.

 

Rozważano także Pisma św. Wincentego Pallottiego, poczynając od słów: „Postanówcie więc w miarę swych sił starać się o pomnażanie środków sprzyjających rozkrzewianiu wiary świętej, posługując się przy tym swoją mocą, ludzką szlachetnością, wiedzą, bogactwem, zawodem, rzemiosłem, rozmową, a przede wszystkim postem, pokorną, ufną i wytrwałą modlitwą”.

 

Refleksję na temat jedności chrześcijan dzisiaj i historię drogi jedności przypomnieli księża za pallotyni – gospodarze klasztoru na Karczówce, a dzieje reformacji przedstawił dr Janusz Kucharczyk (Uniwersytet Śląski w Katowicach). Historię Biblii przypomniała okolicznościowa wystawa dziejów Biblii, od dziejów Qumran przez historię druku i propozycje współczesne.

 

Rozważano słowa Ewangelii wg św. Mateusza (Mt 16, 24 – 26): „Ci, którzy stracą swe życie z mego powodu, znajdą je”.

 

Spotkanie wzbogacił koncert Chóru Politechniki Świętokrzyskiej, który wykonał kolędy z różnych epok.

 

Do 25 stycznia będą się odbywały nabożeństwa ekumeniczne, modlitwy w duchu Taizé, spotkania w klasztorach, wieczory kolęd, a na zakończenie – Msza św. pod przewodnictwem bp. Jana Piotrowskiego.

 

W tym roku obchodom Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan towarzyszy hasło Pojednanie: Miłość Chrystusa przynagla nas (por. 2 Kor 5,14-20). Zostało ono zainspirowane adhortacją apostolską papieża Franciszka z 2013 r. zatytułowaną Evangelii gaudium (Radość Ewangelii). W adhortacji tej został użyty właśnie ten cytat: „Miłość Chrystusa przynagla nas”.

 

Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan obchodzony jest od 1908 roku.


(KAI) dziar / Kielce

Nie dawaj miecza komuś, kto nie umie tańczyć

Starożytne celtyckie przysłowie mówi, by nie dawać miecza temu, kto nie umie tańczyć. Wszystko ma swój czas. Najpierw potrzebujemy siły, potem dowiadujemy się, że jest ona nam dana do pomocy innym

ks. Piotr
Pawlukiewicz
zobacz artykuly tego autora >

ks. Piotr Pawlukiewicz

Zobacz inne artykuły tego autora >
ks. Piotr
Pawlukiewicz
zobacz artykuly tego autora >

Rozmowy z Janem Pawłem II. Zgoda

Miłość i zgoda budują pokój, a nienawiść i przemoc go rujnują

Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >

Skąd się biorą podziały?

Współczesny świat i współczesną ludzkość charakteryzuje obecność licznych, głębokich, bolesnych podziałów. Podziały te ujawniają się w stosunkach pomiędzy poszczególnymi ludźmi, pomiędzy grupami, ale także w wymiarze większych zbiorowości: w gorączkowym dążeniu do hegemonii narody powstają przeciwko narodom, istnieją bloki przeciwstawnych sobie państw. Bez trudu można określić konflikty znajdujące się u korzeni rozdarcia, które zamiast być rozwiązywane na drodze dialogu, zaostrzają się w konfrontacji i sporach.

 

Do czego prowadzą tak wielkie podziały?

Spośród tak wielu bolesnych zjawisk społecznych naszych czasów można tu wymienić:

 • deptanie podstawowych praw osoby ludzkiej, a przede wszystkim prawa do życia i do egzystencji godnej człowieka, co jest tym bardziej oburzające, gdy towarzyszy temu, niespotykana dotąd, czysto retoryczna obrona tych właśnie praw.

 • zasadzki i naciski stosowane przeciwko wolności jednostek i zbiorowości, nie wyłączając wolności posiadania, wyznawania i praktykowania własnej wiary, która to wolność jest może bardziej naruszana i zagrożona;

 • różne formy dyskryminacji: rasowej, kulturalnej, religijnej itd.;

 • przemoc i terroryzm;

 • stosowanie tortur oraz niesprawiedliwych i bezprawnych form represji;

 • nagromadzenie broni konwencjonalnej bądź atomowej, wyścig zbrojeń, przy wielkim nakładzie środków, które mogłyby służyć ulżeniu niezawinionej nędzy ludów o niższym poziomie społecznym i ekonomicznym;

 • niesprawiedliwy podział zasobów świata i dóbr cywilizacji, osiągający swój szczyt w danym modelu organizacji społecznej, który sprawia, że coraz bardziej powiększa się różnica między warunkami życia ludzi bogatych i ludzi biednych. Przewrotna siła tego podziału czyni ze świata, w którym żyjemy, świat rozbity już u samych jego podstaw.

 

Gdzie popełniamy błąd?

Nawet w samej strukturze Kościoła, który nie utożsamiając się ze światem ani nie będąc ze świata, jest jednak wszczepiony w świat i prowadzi dialog ze światem, dostrzega się echa i znaki podziału, który rani społeczeństwo ludzkie. Poza rozłamami wśród wspólnot chrześcijańskich, nękającymi je od wieków, Kościół dzisiaj w swym łonie tu i ówdzie doświadcza podziałów między składającymi się nań i uzupełniającymi komponentami, które spowodowane są odmiennością spojrzenia lub wyboru na polu doktrynalnym i pastoralnym.

Również te podziały mogą niekiedy wydawać się nieuleczalne. Jakkolwiek rozdarcia te wywołują wrażenie już na pierwszy rzut oka, to jednak tylko sięgając w głąb można wyodrębnić ich przyczynę: tkwi ona w wewnętrznej ranie człowieka. W świetle wiary nazywamy ją grzechem: począwszy od grzechu pierworodnego, który każdy nosi w sobie od urodzenia jako dziedzictwo otrzymane od praojców, aż po grzech, który popełnia, nadużywając własnej wolności.

 

Msza dzi?kczynna na placu ?wi?tego Piotra w Watykanie

 

A przecież tak bardzo wszyscy tęsknimy za zgodą, za pojednaniem. Czy pojednanie jest możliwe?

Już samo badawcze spojrzenie, jeżeli dość przenikliwe, docierając do samej istoty podziału odkrywa u ludzi dobrej woli i u prawdziwych chrześcijan wyraźne pragnienie, aby naprawić pęknięcia, zabliźnić rany i aby na wszystkich poziomach przywrócić zasadniczą jedność. Pragnienie takie wywołuje u wielu prawdziwą tęsknotę za pojednaniem, nawet jeżeli to wyrażenie nie jest używane.

To, że pojednanie mogłoby stać się doskonałą dźwignią prawdziwej przemiany społeczeństwa, dla jednych jest niemal utopią, podczas gdy dla innych stanowi przedmiot mozolnych osiągnięć, a zatem cel, który przy poważnym zaangażowaniu myśli i czynów można osiągnąć. W każdym przypadku, dążenie do szczerego i trwałego pojednania jest niewątpliwie w naszym społeczeństwie czymś istotnym, jako odbicie niezłomnej woli pokoju; jest ono — choć brzmi to paradoksalnie — tak żywotne, jak groźne są czynniki podziału.

Tęsknota za pojednaniem i ono samo będą w takiej mierze pełne i skuteczne, w jakiej zdołają uleczyć ową pierwotną ranę, będącą źródłem wszystkich innych, czyli grzech.

 

Kto w państwie powinien zabiegać o pojednanie? Kto jest odpowiedzialny za to, żeby była zgoda między ludźmi?

Każda instytucja czy organizacja nastawiona na służenie człowiekowi winna wnikliwie zgłębić sprawę pojednania po to, ażeby zrozumieć jego znaczenie i pełny zakres, oraz wyprowadzić z tego konieczne wnioski praktyczne. Z poświęceniem matki i mądrością nauczyciela, zatroskany i czujny, pilnie szuka w społeczeństwie nie tylko oznak podziału, ale i nie mniej wymownych i ważnych oznak dążenia do pojednania.

Kościół wie, że to jemu w sposób szczególny została dana możliwość i powierzone posłannictwo ukazywania prawdziwego, głęboko religijnego znaczenia i pełnego wymiaru pojednania, oraz już przez to samo przyczyniania się do wyjaśnienia podstawowych kategorii jedności i pokoju.

 

Jak Kościół to robi?

Charyzmat i zarazem oryginalność Kościoła w tym co dotyczy pojednania, niezależnie od poziomu, na jakim ma się ono dokonywać, tkwią w tym, że sięga on zawsze do owego pojednania źródłowego. Na mocy bowiem swego zasadniczego posłannictwa Kościół poczuwa się do obowiązku dotarcia do korzeni pierwotnego rozdarcia grzechowego, aby uzdrowić w nich i poniekąd przywrócić także pojednanie pierwotne, będące skuteczną zasadą każdego prawdziwego pojednania.

Pojednanie staje się konieczne, gdyż przez grzech nastąpił rozłam, z którego wywodzą się wszystkie inne formy rozłamu wewnątrz człowieka i wokół niego. Pełne pojednanie jednak wymaga koniecznie uwolnienia od grzechu, który musi być całkowicie wykorzeniony. A zatem ścisła wewnętrzna więź głęboko łączy nawrócenie i pojednanie: niemożliwe jest rozdzielenie tych dwóch rzeczywistości czy też mówienie o jednej a przemilczanie drugiej.

 

Gdzie w Piśmie Świętym powinniśmy szukać konkretnej odpowiedzi, wzoru, nauki dążąc do pojednania?

Przypowieść o synu marnotrawnym i Ojcu, który ofiarowuje wracającemu doń synowi dar pełnego pojednania. Ukazując w osobie starszego brata egoizm, który dzieli między sobą braci, staje się również historią rodziny ludzkiej: ukazuje nasze położenie i wytycza drogę, którą trzeba przebyć. Syn marnotrawny, w swym pragnieniu nawrócenia, powrotu w ojcowskie ramiona i uzyskania przebaczenia, wyobraża tych ludzi, którzy w głębi sumienia odczuwają tęsknotę za pojednaniem na wszystkich poziomach i bez zastrzeżeń, i którzy przeczuwają z wewnętrzną pewnością, że jest ona możliwa jedynie wówczas, gdy wypływa z pierwszego i podstawowego pojednania, poprzez które człowiek, przyjąwszy nieskończone miłosierdzie Boże, powraca z daleka do synowskiej przyjaźni z Bogiem. Przypowieść zaś odczytana w perspektywie drugiego syna, odmalowuje sytuację podzielonej przez egoizm rodziny ludzkiej, rzuca światło na trudność w zaspokojeniu pragnienia i tęsknoty za rodziną pojednaną i zjednoczoną; przypomina więc o konieczności głębokiej przemiany serc poprzez odkrycie na nowo miłosierdzia Ojca, i przez zwycięstwo nad niezrozumieniem i wrogością między braćmi.

 

Pojednanie jest darem Boga i Jego inicjatywą. Ale my także możemy wyjść z tej centralnej tajemnicy ekonomii zbawienia, która jest również kluczowym punktem chrystologii św. Pawła. „Jeżeli bowiem, będąc nieprzyjaciółmi, zostaliśmy pojednani z Bogiem przez śmierć Jego Syna — pisze do Rzymian — to tym bardziej, będąc już pojednani, dostąpimy zbawienia przez Jego życie. I nie tylko to — ale i chlubić się możemy w Bogu przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, przez którego teraz uzyskaliśmy pojednanie”22. Ponieważ zaś „w Chrystusie Bóg jednał z sobą świat”, Paweł w natchnieniu napomina chrześcijan z Koryntu: „pojednajcie się z Bogiem! ”.

O takiej misji jednania poprzez śmierć na Krzyżu mówił innymi słowami ewangelista Jan, zaznaczając, że Chrystus miał umrzeć, „by rozproszone dzieci Boże zgromadzić w jedno”.

A św. Paweł pozwala nam jeszcze zobaczyć dzieło Chrystusa w wymiarach kosmicznych, gdy pisze, że w Nim Ojciec pojednał ze sobą wszystkie stworzenia, i te na ziemi, i te w niebiosach. Słusznie można powiedzieć o Chrystusie Odkupicielu, że „w czasie gniewu stał się okupem” (pojednaniem) i jeżeli jest „naszym pokojem”, to jest także naszym pojednaniem.

Słusznie zatem Jego męka i śmierć, sakramentalnie ponawiane w Eucharystii, nazywane są w liturgii „Ofiarą pojednania”; pojednania z Bogiem i z braćmi, skoro sam Jezus naucza, że braterskie pojednanie winno się dokonać przed złożeniem ofiary.

 

AP HDD 2

 

Czy można powiedzieć, że całe ziemskie życie Jezusa było misją pojednania? Czy dziś potrzeba śmierci, by pojednać ludzi?

Mamy prawo, wychodząc od tych i innych ważnych i wymownych tekstów Nowego Testamentu, skoncentrować rozważanie nad całą tajemnicą Chrystusa wokół Jego misji jednania.

Właśnie wobec bolesnego obrazu podziałów i trudności pojednania pomiędzy ludźmi, zachęcam do spojrzenia na Mysterium Crucis jako na najwyższy dramat, w którym Chrystus pojmuje i przeżywa aż do dna dramat oddalenia człowieka od Boga, wołając słowami Psalmisty: „Boże mój, Boże: mój, czemuś Mnie opuścił?” i w tym samym czasie dokonuje naszego pojednania. Spojrzenie utkwione w tajemnicy Golgoty winno zawsze przypominać nam ów wymiar „wertykalny” podziału i pojednania w odniesieniu do stosunku człowiek-Bóg, który w świetle wiary zawsze jest ważniejszy aniżeli wymiar „horyzontalny”, to jest niż rzeczywistość podziału i konieczność pojednania pomiędzy ludźmi. Wiemy bowiem, że takie pojednanie między nimi nie jest i nie może być niczym innym, jak tylko owocem odkupieńczego aktu Chrystusa, który umarł i zmartwychwstał, aby pokonać królestwo grzechu, przywrócić przymierze z Bogiem i w ten sposób zburzyć „rozdzielający mur”, wzniesiony przez grzech pomiędzy ludźmi.

 

Jako wspólnota to właśnie my jesteśmy odpowiedzialni za zgodę na świecie? To nasze zadanie? Nasza sprawa?

W dłonie i usta Apostołów, swoich wysłanników, Ojciec złożył miłosiernie posługę jednania, którą wypełniają oni w sposób jedyny na mocy władzy działania „in persona Christi”. Ale i całej wspólnocie wierzących, całej strukturze Kościoła powierzone zostało „słowo jednania”, czyli zadanie czynienia wszystkiego, co możliwe, by dawać świadectwo o pojednaniu i by sprawiać je w świecie.

Ludziom współczesnym, tak wrażliwym na konkretne świadectwo życia, Kościół winien dawać przykład pojednania przede wszystkim w swoim łonie; dlatego wszyscy musimy pracować nad uspokojeniem umysłów, zmniejszeniem napięć, przezwyciężeniem podziałów, uzdrowieniem ran zadawanych sobie niekiedy wzajemnie przez braci, gdy zaostrza się różnice stanowisk w dziedzinie spraw dyskusyjnych; szukać natomiast jedności w tym, co jest podstawowe dla wiary i życia chrześcijańskiego.

W każdym przypadku Kościół popiera pojednanie w prawdzie, wiedząc dobrze, że ani pojednanie ani jedność nie mogą istnieć poza prawdą lub wbrew niej.

 

Tylko, że walka o prawdę i o pojednanie wydaje się być walką o niemożliwe…

Bóg jest miłością i dał nam „przykazanie nowe” miłości, a równocześnie tę pewność, że droga miłości otwiera się dla wszystkich ludzi, a zatem wysiłek skierowany ku przywróceniu powszechnego braterstwa nie jest daremny. Chrystus, zwyciężając przez swoją śmierć na krzyżu zło i moc grzechu, swoim pełnym miłości posłuszeństwem przyniósł wszystkim zbawienie i stał się dla wszystkich „pojednaniem”. W Nim Bóg pojednał ze sobą człowieka.

Kto przyjmuje to wezwanie, uczestniczy w ekonomii pojednania i doświadcza prawdy zawartej także w słowach św. Pawła, według których Chrystus „jest naszym pokojem. On, który obie części (ludzkości) uczynił jednością, bo zburzył rozdzielający je mur — wrogość …, wprowadzając pokój, (aby) {w ten sposób} jednych, jak i drugich znów pojednać z Bogiem”.

Wszyscy zatem jesteśmy wezwani do cieszenia się owocami tego zamierzonego przez Boga pojednania: każdy człowiek, każdy naród.

 

Jakie są drogi dojścia do pojednania między ludźmi?

Pierwszą drogą jest droga modlitwy. Niewątpliwie Najświętsza Dziewica, Matka Chrystusowa i Matka Kościoła, oraz Święci, którzy już osiągnęli cel doczesnej wędrówki i uczestniczą w chwale Boga, wspierają swoim wstawiennictwem braci pielgrzymujących na świecie w ich dążeniu do nawrócenia, do wiary, do powstania po każdym upadku, w ich działaniu na rzecz rozwoju komunii i pokoju w Kościele oraz w świecie. W tajemnicy Świętych Obcowania to powszechne pojednanie urzeczywistnia się w sposób najgłębszy i najbardziej owocny dla wspólnego zbawienia.

Istnieje także inna droga: droga przepowiadania. Kościół, mający jedynego Mistrza, Jezusa Chrystusa, ze swej strony jako matka i nauczycielka niestrudzenie pełni wobec ludzi posługę jednania i nie waha się ujawniać zła grzechu, głosić konieczność nawrócenia, zachęcać i błagać ludzi, aby „się pojednali”. Było to i pozostaje w dzisiejszym świecie rzeczywiście jego prorocką misją: tą samą, co misja jego Mistrza i Głowy, Jezusa. Jak On, Kościół zawsze będzie wypełniał tę misję, ożywiony miłością miłosierną, niosąc wszystkim płynące z Krzyża słowa przebaczenia i zachęty do nadziei.

Istnieje też, często bardzo trudna i ciężka, droga działalności duszpasterskiej zmierzająca do tego, aby każdego człowieka — kimkolwiek jest i gdziekolwiek się znajduje — sprowadzić na drogę — czasem długą — powrotu do Ojca i komunii ze wszystkimi braćmi.

Jest wreszcie droga świadectwa, zazwyczaj cichego. W świadectwie nie może zabraknąć dwóch podstawowych aspektów: bycia znakiem owej miłości powszechnej, którą Jezus Chrystus zostawił w dziedzictwie swoim naśladowcom jako dowodu przynależności do Jego królestwa; oraz przekładanie tego na język coraz nowych faktów nawróceń i pojednania wewnątrz i zewnątrz Kościoła, związanych z przezwyciężeniem napięć, wzajemnym przebaczeniem oraz wzrastaniem w duchu braterstwa i pokoju, który ma się rozszerzać na cały świat.

 

Wszystkie podziały, spory  i awantury zaczynają się od zerwaniu z Bogiem?

W opisie „pierwszego grzechu” zerwanie z Bogiem niszczy równocześnie nić przyjaźni, która jednoczyła rodzinę ludzką; stąd dalsze stronice Księgi Rodzaju ukazują nam mężczyznę i niewiastę, którzy niemal oskarżają się wzajemnie; następnie brat, wrogo usposobiony wobec brata, pozbawia go w końcu życia.

Według opowieści o wieży Babel, skutkiem grzechu jest rozbicie rodziny ludzkiej, które zapoczątkowane zostało już przez pierwszy grzech, a które teraz dochodzi do szczytu w swym wymiarze społecznym.

Ludzie współcześni, zagrożeni utratą poczucia grzechu, tylekroć kuszeni przez mało chrześcijańską iluzję bezgrzeszności, odczuwają potrzebę wysłuchania na nowo, jako skierowanego do każdego osobiście, napomnienia św. Jana: „Jeśli mówimy, że nie mamy grzechu, to samych siebie oszukujemy i nie ma w nas prawdy”. A zatem każdy jest wezwany głosem Bożej prawdy do realistycznego czytania w swym sumieniu.

Ludzie współcześni, zagrożeni lękiem i rozpaczą, mogą jednak czuć się pokrzepieni Bożą obietnicą, dającą im nadzieję pełnego pojednania. Tajemnica pobożności jest otwartą drogą Bożego miłosierdzia do życia pojednanego. Kościół nie byłby sobą i nie spełniłby swej niezbywalnej funkcji, gdyby nie głosił jasno i z mocą, w czas i nie w czas, „słowa jednania” i nie ofiarowywał światu daru jednania. Wypada jednak powtórzyć, że tak rozumiana kościelna posługa jednania rozciąga się poza granice Kościoła, na cały świat.

 

Jakie jest motto, z którym mamy iść, żeby szukać zgody i prowadzić ludzi do pojednania?

Pragnę przekazać Wam w duchu rybaka z Galilei to, co on mówił do naszych odległych w czasie, a tak złączonych sercem braci w wierze: „Bądźcie wszyscy jednomyślni … Nie oddawajcie złem za złe …”, bądźcie „gorliwi w czynieniu dobra”, „Lepiej bowiem — jeżeli taka wola Boża — cierpieć dobrze czyniąc, aniżeli czyniąc źle”.

To pouczenie jest całe przeniknięte słowami, które Piotr usłyszał od samego Chrystusa, i treściami wchodzącymi w zakres Jego „Dobrej Nowiny”: nowe przykazanie wzajemnej miłości; gorące pragnienie jedności i dążenie do niej; cierpliwego znoszenia prześladowań dla sprawiedliwości; odpłacanie dobrem za zło; przebaczanie uraz; miłość nieprzyjaciół.

 

Odpowiedzi na pytania są cytatami z encyklik, przemówień oraz homilii Jana Pawła II. Podstawą do przygotowania materiału była przede wszystkim Adhortacja Apostolska Reconcilatio et Paenitentia oraz List do dzieci


Przeczytaj pozostałe Rozmowy z Janem Pawłem II


uzdrowiona. kostarykański cudElżbieta Ruman

„Uzdrowiona. Kostarykański cud Jana Pawła II”

„Uzdrowiona” to poruszająca i bardzo osobista opowieść o kobiecie, której historia stała się dowodem w procesie kanonizacyjnym Jana Pawła II.
Dzień beatyfikacji Jana Pawła II Floribeth Mora Diaz − jak większość Kostarykańczyków − spędziła ze swoim mężem przed telewizorem. Oglądali watykańskie uroczystości, trzymali się za ręce, modlili się i… płakali. Zaledwie kilka dni wcześniej kobieta dowiedziała się, że to mogą być jej ostatnie chwile. Diagnoza lekarska była jednoznaczna. Nieoperacyjny tętniak mózgu.
Wobec bezsilności medycyny pozostawała im modlitwa. „Karolu Wojtyło, pomóż nam!” – modliła się z rodziną. Wtedy jeszcze nie wiedziała, że te z żarliwością wypowiadane słowa modlitwy tak wiele zmienią w jej życiu.
Lektura tej książki pozwala zbliżyć się do tajemnicy cudu, zapewnia głębokie przeżycia duchowe każdemu wierzącemu człowiekowi.

>>> Kup teraz <<<


encyklikiJan Paweł II

„Encykliki Ojca Świętego Jana Pawła II”

Czternaście wielkich tekstów – od Redemptor hominis (1979) po Ecclesia de Eucharistia (2003) – to czternaście słupów milowych pontyfikatu. Adresowane nie tylko do członków Kościoła, ale także do „wszystkich ludzi dobrej woli”, omawiają najważniejsze – zdaniem Papieża – zagadnienia odnoszące się do treści wiary, do podstawowych problemów moralnych, do sytuacji człowieka oraz do zadań Kościoła w dzisiejszym świecie.

>>> Kup teraz <<<

Aneta Liberacka

Aneta Liberacka

Dyrektor i redaktor naczelny Stacji7.pl, z wykształcenia matematyk, doświadczenie zawodowe jako manager zdobywała w takich korporacjach jak Comarch czy HP, prowadząc projekty w Europie, Ameryce Środkowej i krajach arabskich. Mama czwórki dzieci, chętnie zabierająca głos w sprawach rodzinnych. Pochodzi z Koziebród - miejscowości, w której znajduje się przepiękne sanktuarium Maryjne.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >

Prezydent Libanu: chrześcijanie muszą być aktywni politycznie

Liczba chrześcijan na Bliskim Wschodzie zmniejsza się nie tylko w konsekwencji konfliktów i przemocy, ale z powodu coraz mniejszej gotowości wspólnot chrześcijańskich do brania na siebie odpowiedzialności politycznej. Jest o tym przekonany nowy prezydent Libanu, maronita Michel Aoun. Podczas niedawnego spotkania z zarządem Rady Kościołów na Bliskim Wschodzie (MECC) Aoun powiedział, że zagrożeniem dla chrześcijan na Bliskim Wschodzie nie są tylko bomby, lecz także pewna żądza pieniądza, która zakradła się do wspólnot.

Na spotkaniu w pałacu prezydenckim w Baabda obecni byli przedstawiciele wszystkich Kościołów na Bliskim Wschodzie z syryjsko-prawosławnym patriarchą Mar Ignacym Efremem II i patriarchą grecko-prawosławnym Janem X.

 

Prezydent przywołał drastyczny spadek liczby chrześcijan w Iraku: podczas gdy jeszcze przed 15 laty w tym „kraju dwóch rzek” żyło ponad 1,5 miliona chrześcijan, dziś jest ich niewiele ponad 300 tysięcy. „Jeszcze nie wiemy, jak wielu chrześcijan opuściło Syrię”, dodał Aoun i wyraził przekonanie, że wobec takiego procesu należy podkreślać, iż obecność chrześcijaństwa na Bliskim Wschodzie może zapewnić tylko aktywny udział chrześcijan w życiu politycznym ich własnego kraju. Chrześcijaństwo bowiem nie przyszło na Bliski Wschód „z zagranicy”, a jeśli teraz, w trudnej sytuacji chrześcijanie tęsknym okiem patrzą na „zagranicę”, to jest to dla nich kolejne niebezpieczeństwo.

 

W swoim przemówieniu Aoun przypomniał także chrześcijańskie pojęcie męczeństwa jako doświadczenie zmartwychwstania, a nie śmierci czy niepowodzenia. „Niektórzy politycy krytykują koncepcję męczeństwa, jednak w życiu chrześcijan męczeństwo oznacza oddanie swego życia za innych i to uczynił Jezus poprzez swoją mękę dla nas”, przypomniał prezydent Libanu.

 

Podczas spotkania prezydent Aoun przekazał grecko-prawosławnemu patriarsze Janowi X (którego brat, metropolita Boulos Yazigi z Aleppo został uprowadzony w kwietniu 2013 roku) Ewangeliarz w języku greckim, który wojsko libańskie odebrało bojownikowi-dżihadyście. Ukradł on ewangeliarz z klasztoru w Maluli. To miasteczko, którego mieszkańcy mówią w języku aramejskim – języku Jezusa – przez pewien czas było okupowane przez terrorystów z Frontu Al-Nursa.

 

Prezydent Aoun stara się też o poprawę stosunków z Arabią Saudyjską, która kilka dni temu była celem jego pierwszej wizyty zagranicznej. Zdaniem obserwatorów rozmowy prezydenta Aouna z królem Salmanem mogą zaowocować bardziej stabilną sytuacją na Bliskim Wschodzie. Aoun jest przekonany, że stabilizacja w Libanie będzie sprzyjała „bezpieczeństwu i stabilizacji we wszystkich krajach bliskowschodnich”.


ts / Baabda

„Trzeba pokonać mentalność potępiania innych”

Do przezwyciężenia egoistycznej mentalności nieustannie potępiających uczonych w Prawie zachęcił papież podczas porannej Mszy św. w Domu Świętej Marty. Nawiązując do pierwszego dzisiejszego czytania (Hbr 8,6-13) Ojciec Święty podkreślił, że nowe przymierze, jakie Bóg zawiera z nami w Jezusie Chrystusie odnawia nasze serca i przemienia naszą mentalność.

Mówiąc o przedstawionym w Liście do Hebrajczyków nowym stworzeniu i nowym przymierzu Franciszek zaznaczył, że sprawia ono, iż Prawo Pańskie nie działa w sposób zewnętrzny, lecz wkracza do serca i zmienia naszą mentalność. Zatem w nowym przymierzu mamy przemianę mentalności, serca, sposobu działania, sposobu postrzegania rzeczy.

 

Następnie papież zauważył, że Bóg zapewnia nas, iż nie będzie pamiętał naszych grzechów. Żartem dodał, iż słabością Pana Boga jest kiepska pamięć w obliczu serca skruszonego, ale jest to także zachęta, aby nie przypominać Panu Bogu naszych grzechów, to znaczy, by więcej nie grzeszyć.

 

„Przemiana życia, nowe przymierze odnawia mnie i sprawia, że zmieniam swoje życie, nie tylko mentalność i serce, ale także życie. Żyć bez grzechu, z dala od grzechu. To jest nowe stworzenie. W ten sposób Pan nas wszystkich stwarza na nowo” – powiedział Ojciec Święty.

 

Franciszek zaznaczył, że nowe stworzenie oznacza również, iż nie należymy już do bożków, ale do Boga prawdziwego. Zachęcił, byśmy prosili Pana o wierność w podążaniu tą drogą przymierza, wierność Jego dziełu przemiany naszej mentalności, przemiany naszego serca, życia.

 

„Przemiany serca, przemiany życia, aby już więcej nie grzeszyć czyli nie przypominać Panu, o tym co już zapomniał, poprzez nasze dzisiejsze grzechy i zmianę przynależności: abyśmy nigdy nie należeli do światowości, do ducha świata, nonsensów świata, a tylko do Pana” – zakończył papież swą homilię.


st (KAI) / Watykan

FELIETONY

Tomek Kalita. Niedokończona rozmowa

Zostawił nas z pytaniem: jaka jest nasza osobista wolność? I czy umiemy dzielić ją z innymi?

Brygida Grysiak
Brygida
Grysiak
zobacz artykuly tego autora >

Kiedy po raz pierwszy odwiedziłam Tomka w szpitalu, był już po operacji. Pogodny, uśmiechnięty, jak zawsze. Choć bardzo słaby. Na stoliku przy Jego łóżku leżało Pismo Święte. Byłam zaskoczona. Wstyd mi dziś za to. Tomek powiedział mi wtedy, że codziennie tam zagląda. Że dużo się modli. Potem tłumaczył, że musi o tym opowiadać, bo „jeżeli mi pomógł Bóg, to dlaczego mam nie mówić o tym innym?!”. Tych wywiadów było sporo. Byli tacy, którzy mieli to Tomkowi za złe. Mówił mi o tym. Bolało. Ale tłumaczył, że chce ten „darowany” czas wykorzystać jak najlepiej. Żeby pomóc innym. Dlatego z takim zaangażowaniem walczył o dostęp do leczniczej marihuany. Dlatego z taką pasją opowiadał o swoich relacjach z Bogiem. Był herosem w cierpieniu. Herosem jest Jego Żona. Ania. Bez jej miłości i wsparcia trudno byłoby Tomkowi walczyć o ważne dla Niego sprawy z taką mocą. A walczył do samego końca. Ile razy widziałam kadry sprzed Pałacu Prezydenckiego, kiedy Tomek rozmawia z dziennikarzami, a Ania mówi: „Kochanie, nie masz odporności. Idziemy już”, wzruszało mnie to. W takich gestach jest Miłość. Zawsze powtarzała: Tomkowi na tym zależy, Tomek tego chce, Tomek tego potrzebuje. Teraz też to powtarza. Tylko już w czasie przeszłym, który jest ponad siły.

 

Wiele się od Tomka nauczyłam w ostatnich miesiącach. I za to Mu dziękuję. Pracowaliśmy razem nad książką. Nie dokończyliśmy rozmowy. Wierzę, że kiedyś ją dokończymy. Podczas ostatniego spotkania Tomek powiedział mi, że „wszyscy spotkamy się po tamtej stronie”. Wierzył w „tamtą stronę” i w to, że się tam spotkamy. Będę się starać, obiecuję. Niebo nie jest przecież dla każdego.

 

Tęsknił do polityki. Lubił o niej rozmawiać. Bolały Go polsko – polskie podziały. Brak szacunku. Wzajemna nienawiść i pogarda. Mówił: „Ktoś musi pierwszy wyciągnąć rękę. Nie ma innego wyjścia”. Oczywiście zawsze jest inne wyjście. Ale dalej już tylko droga donikąd. Był człowiekiem dialogu. Miał poglądy, co wcale nie jest wśród polityków takie oczywiste. I umiał tych poglądów bronić. Ale zawsze robił to z klasą. I szacunkiem dla tego, z kim się spierał. Tego dziś w debacie publicznej prawie już nie ma. Dlatego, kiedy myślę o testamencie Tomka Kality, myślę nie tylko o medycznej marihuanie, choć mam wielką nadzieję, że zostanie zalegalizowana i że „Ustawa Kality” powstanie. Myślę właśnie o budowaniu dialogu. O spieraniu się z szacunkiem. I jeszcze o tym, że Tomek w każdym, nawet najbardziej zaciekłym oponencie potrafił znaleźć coś dobrego. To piękna umiejętność. Dla budowania dialogu kluczowa. Bo kiedy umiemy w kimś znaleźć coś dobrego, to trudno już myśleć o nim z nienawiścią, trudno hejtować, trudno go „odczłowieczyć” i uznać za wroga. Tomek o nikim tak nie myślał. Próbował tłumaczyć nawet tych, od których doświadczał przykrości w ostatnich miesiącach. To było dla mnie bardzo poruszające. Lekcja chrześcijaństwa. Lekcja pokory. Tomek był dobrym, szlachetnym człowiekiem. Jeśli ktoś nawołuje dzisiaj do wypełnienia „testamentu Kality”, to – moim zdaniem – powinien spróbować pomyśleć o swoich politycznych oponentach bez nienawiści. Można i trzeba się różnić. Nie wolno się nienawidzić. Nie wolno siebie nawzajem odzierać z godności.

 

Tomasz Kalita apeluje ws. medycznej marihuany

09.10.2016 Warszawa Manifestacja przed Sejmem w sprawie medycznej marihuany Tomasz Kalita z zona Anna Monko fot. EastNews

 

I na koniec, z wdzięcznością i wzruszeniem myślę o słowach Tomka z jednego z ostatnich opublikowanych wywiadów. „(…) mam po raz pierwszy w życiu taki moment, że mogę mówić swobodnie to co myślę i to co czuję” – mówił w wywiadzie dla Onetu. „Mogę mówić bez skrępowania o moich wartościach i nie muszę oglądać się przy tym na stanowisko partii. Czuję się w tym w pełni wolny i w stu procentach szczery”. Myślę, że to jest Tomka wielkie zwycięstwo. I że nie chodzi tylko o politykę. Tomek zostawił nas z pytaniem: jaka jest nasza osobista wolność? I czy umiemy dzielić ją z innymi? To, że Tomek nie żyje, a my ciągle tak to nie nasza zasługa, ale zadanie. Na ostatniej prostej swojego życia pokazał nam, że nigdy nie jest za późno, żeby pomóc innym. Że Bóg daje siłę. I że Miłość zawsze jest silniejsza niż śmierć.

Brygida Grysiak

Brygida Grysiak

Mama, żona, dziennikarka, autorka książek, ambasadorka Światowych Dni Młodzieży Kraków 2016.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Brygida Grysiak
Brygida
Grysiak
zobacz artykuly tego autora >

Bp Edward Dajczak prosi o modlitwę

Od kilku tygodni bp Edward Dajczak zmaga się z poważnymi problemami z kręgosłupem. Biskup prosi o modlitwę i zapewnia o swojej pamięci o diecezji

Na stronach diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej pojawiła się dzisiaj następująca informacja:

 

Przewielebni Księża!
Czcigodne Osoby Konsekrowane!
Drodzy Diecezjanie, Bracia i Siostry!

 

Pod koniec grudnia 2016 roku biskup diecezjalny Edward Dajczak przeszedł operację kręgosłupa w klinice w Bydgoszczy. Kilkutygodniowa rehabilitacja nie przyniosła oczekiwanych efektów, dlatego konieczny był powrót do kliniki, gdzie, prawdopodobnie, bp Edward w najbliższym czasie przejdzie kolejną operację.

 

W imieniu naszego Pasterza, zwracam się z prośbą do Księży, Osób Konsekrowanych i Diecezjan, a także do wszystkich ludzi dobrej woli, o modlitwę w intencji zdrowia biskupa, a także o światło Ducha Świętego dla lekarzy.

 

Problemy, z którymi zmaga się nasz biskup, wiążą się z silnym bólem fizycznym. Bp Edward Dajczak zapewnia o swojej pamięci o diecezji i ma nadzieję na jak najszybszy powrót do pełni sił. Pragnie ofiarować swoje cierpienie w intencji całego Kościoła, a szczególnie diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej i II synodu, który zostanie uroczyście otwarty już 25 lutego.

 

Z błogosławieństwem
Bp Krzysztof Włodarczyk, Wikariusz Generalny

 

Franciszek coraz bardziej lubiany w USA

Siedmiu na dziesięciu Amerykanów ocenia papieża Franciszka "bardzo" lub "w "przeważającym stopniu" pozytywnie - wynika z najnowszego badania prestiżowego amerykańskiego Instytutu Pew Research

Na początku pontyfikatu w marcu 2013 r. tylko 53 proc. pytanych miało pozytywny obraz Franciszka, a 29 proc. odpowiedziało, że nie może go ocenić. Obecnie 87 proc. amerykańskich katolików ocenia papieża pozytywnie. Z kolei wśród protestantów pozytywnie ocenia go ponad 50 proc., a wśród bezwyznaniowców i ateistów 71 proc.

 

W podobnym badaniu poprzednicy Franciszka pozytywne oceny otrzymywali: Benedykt XVI – 83 proc., a Jan Paweł II – 93 proc.


tom (KAI) / Waszyngton

Katolicka Agencja Informacyjna

Dlaczego Franciszek wybrał Panamę na gospodarza ŚDM?

- Papież powiedział mi, że jest głęboko poruszony tym, że biskupi sześciu krajów wspólnie poprosili o możliwość zorganizowania Światowych Dni Młodzieży (…) Dla niego jest jasne, że ta edycja ŚDM nie będzie konkurowała z żadną spośród wcześniejszych - wspominał nuncjusz apostolski w Panamie abp Andrés Carrascosa Coso podczas spotkania z przedstawicielami Krajowego Biura Organizacyjnego ŚDM z Polski

- Odbyłem kilka rozmów z Ojcem Świętym na temat Panamy (jako gospodarza ŚDM – przyp. KAI), bo papież zawsze pyta o powody dla których należałoby poprzeć poszczególne propozycje. A potem rozeznaje. Powiedział mi, że jest głęboko poruszony tym, że biskupi sześciu krajów wspólnie poprosili o możliwość zorganizowania Światowych Dni Młodzieży – wspominał abp Coso podczas spotkania z polską delegacją w nuncjaturze apostolskiej w Panamie. Jak wyjaśnił metropolita Panamy abp Ulloa Mendieta przewodniczył grupie biskupów z konferencji episkopatów 6 państw Ameryki Centralnej, którzy wspólnie poprosili papieża o organizację ŚDM w tej części świata.

 

„Gospodarzem jest Panama, bo zawsze jest nim konkretna diecezja, ale dla papieża to jest wydarzenie całego Kościoła Ameryki Centralnej. Był poruszony tym, że 6 konferencji episkopatów składa wspólnie taką prośbę” – mówił nuncjusz. Jak wspominał, nie był to jedyny argument popierający kandydaturę Panamy.

 

„Pewnego razu powiedziałem: Ojcze Święty, oni [pielgrzymi ŚDM – przyp. KAI] wciąż przelatują nad naszymi głowami. Dwa razy, w drodze do Ameryki Północnej: do Denver i do Toronto. Dwukrotnie, lecąc do Ameryki Południowej: do Buenos Aires i do Rio de Janeiro. I zawsze ponad naszymi głowami! A ludzie z tej części świata, chyba nigdy nie będą mieli tej szansy! Jak wiecie, papież głęboko wierzy w potrzebę wyjścia na peryferia” – wspominał hierarcha.

 

Arcybiskup zwrócił też uwagę na nietypowy termin najbliższych ŚDM, które – po raz drugi w historii spotkań – odbędą się w pierwszym kwartale roku. Jak powiedział, biskupi z Ameryki Centralnej sami zasygnalizowali papieżowi, że jeśli zostanie wybrana Panama, to spotkanie będzie mogło odbyć się jedynie w pierwszych miesiącach roku kalendarzowego, czyli latem, kiedy nie ma opadów deszczu, a uczniowie i studenci przebywają na wakacjach.

 

„Rozmawiając z papieżem, zwracałem uwagę, że z powodu tego terminu wiele osób, zwłaszcza w Europie, może krytykować wybór Panamy. Ale chcę podkreślić, że ten termin, to nie dyskryminacja kogokolwiek. Pamiętajmy, że w Panamie i Ameryce Centralnej letnie wakacje trwają od połowy grudnia do Środy Popielcowej. A spośród poprzednich edycji ŚDM, tylko spotkanie w Manili odbyło się w tym czasie. Podczas wszystkich innych, nawet w Ameryce Południowej, tutejsi pielgrzymi musieli włożyć wielki wysiłek i prosić o pozwolenie, by uczestniczyć w spotkaniu. Na 15 edycji ŚDM ci ludzie jechali, nie mając w tym czasie wakacji!” – podkreślił hierarcha.

 

Dodał, że papież jest świadomy tego, że młodzi mieszkający w głębi krajów takich jak Panama, Kostaryka, Nikaragua, Honduras, Salwador i Gwatemala, doświadczają różnorodnych konfliktów i przemocy, a bariera finansowa przekreślała szansę na ich udział we wcześniejszych spotkaniach Światowych Dniach Młodzieży.

 

Mówiąc o roku 2019 r. abp Coso zwrócił też uwagę, że będzie to rok obchodów 500-lecia założenia Panamy. „Myślę, że dla pielgrzymów, to będzie ciekawe doświadczenie: zobaczyć to nowoczesne miasto, które jest zarazem najstarszym nad Pacyfikiem.” Przypomniał także, że przed trzema laty jubileusz 500-lecia istnienia obchodziła też archidiecezja panamska – najstarsza diecezja na stałym lądzie kontynentu amerykańskiego i druga po położonej na wyspach diecezji Santo Domingo w Puerto Rico, ustanowionej w 1511 r.

 

Jak zapewnił nuncjusz, dla papieża Franciszka jest jasne, że ta edycja ŚDM nie konkuruje z żadną z wcześniejszych.

„To będą inne ŚDM. Nasza rzeczywistość pod wieloma względami jest biedniejsza, ale tutejsi ludzie chcą się podzielić tym, co mają. Także historią swojej wiary i korzeni. Nie mamy np. takich chórów, jak w Polsce, ale i tak będziemy śpiewać” – mówił.

 

Abp Coso opowiadał, że, choć stolica Panamy robi wrażenie ze względu na przepych, w głębi kraju panują warunki niekiedy trudniejsze, niż w najuboższych państwach afrykańskich. Podkreślał, że stolice panamskich prowincji, w których do dziś nie wszyscy mieszkańcy mają prąd, czy transport pomiędzy miejscowościami, który wymaga niekiedy spędzenia wielu godzin w łodzi, to wizerunek Panamy równie prawdziwy, jak obraz bogatej stolicy.

 

Odpowiadając na pytanie, czego mogą spodziewać się pielgrzymi, którzy przyjadą do Panamy, nuncjusz wspomniał m.in. o tym, że w tym kraju młodzi spotkają się z jedną z najmłodszych (pod względem średniej wieku) konferencji biskupów na świecie. Mówił też o bardzo bliskiej współpracy biskupów i ludzi młodych, która zadziwia kapłanów przyjeżdżających do Panamy z innych krajów.

 

Pytany o powód dla którego papież wybrał na temat ŚDM słowa Matki Bożej, nuncjusz przypomniał, że ten temat składa się z „trzech kroków” – czyli zaczerpniętych z hymnu Magnificat tematów ŚDM na lata 2017, 2018 i 2019.

„Być może papież chce nas nauczyć, jak stawać przed Bogiem i mówić mu: tak” – mówił hierarcha.

 

Delegacja Krajowego Biura Organizacyjnego ŚDM z Polski spotkała się z nuncjuszem apostolskim w Panamie w ramach wizyty roboczej poprzedzającej udział Polaków w 34. ŚDM. Podczas pobytu w Panamie, polska delegacja spotyka się z organizatorami ŚDM, młodzieżą, która wzięła udział w ubiegłorocznym spotkaniu w Polsce i rodzinami, które przyjmą pielgrzymów w 2019 r.

Abp Andrés Carrascosa Coso ma 61 lat. Pochodzi z Hiszpanii. Funkcję nuncjusza apostolskiego w Panamie pełni od 2009 r. Wcześniej był zwierzchnikiem nuncjatury apostolskiej w Kongo oraz w Gabonie.

 

34. Światowe Dni Młodzieży odbędą się w Panamie w pierwszym kwartale 2019 r. Tematem spotkania są słowa „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa!” (Łk 1,38). Według wstępnych szacunków, w spotkaniu może wziąć udział ok. 300 tys. zarejestrowanych uczestników i ponad 1 mln osób, które zgromadzą się na finałowych uroczystościach z papieżem.


abd (KAI) / Panama

Katolicka Agencja Informacyjna

Kard. Nycz: Musimy uczyć młodych o Janie Pawle II

- Musimy uczyć tych młodych o Janie Pawle II i trzeba to robić w sposób dobry, mądry i interesujący - powiedział kard. Kazimierz Nycz na konferencji prasowej fundacji "Dzieło Nowego Tysiąclecia" w Warszawie

Podczas spotkania ogłoszono hasło XVII Dnia Papieskiego, obchodzonego w tym roku 8 października. Będą to słowa „Idźmy naprzód z nadzieją”. Fundacja planuje również konkurs akademicki im. Bp. Jana Chrapka na najlepszą pracę magisterską i najlepszą rozprawę doktorską, inspirowaną nauczaniem Jana Pawła II.

 

Hasło tegorocznego Dnia Papieskiego „Idźmy naprzód z nadzieją”, ma stanowić zaproszenie by poprzez Dzień Papieski docierać do głębi nauczania Papieża Polaka.

 

- To nawiązanie do słów, które Pan Jezus ciągle nam przypomina: „Idźcie na cały świat i nauczajcie wszystkie narody” – podkreślił kard. Nycz, dodając, że w dzisiejszych czasach groźnym zagrożeniem jest chaos dezinformacyjny, dlatego bardzo ważne jest, by propagować nauczanie Jana Pawła II i wcielać je w życie.

 

Metropolita warszawski podkreślił, że większość obecnych stypendystów, to ludzie którzy nie pamiętają już pontyfikatu papieża Jana Pawła II, ponieważ urodzili się po jego śmierci lub tuż przed nią. Duchowny zauważył, że właśnie dlatego, oprócz wymiaru charytatywnego programu, należy położyć nacisk na przybliżanie osoby i nauczania papieża Polaka. – Musimy uczyć młodych o Janie Pawle II i trzeba to robić w sposób dobry, mądry i interesujący – zaakcentował kard. Nycz.

 

Przewodniczący rady fundacji podkreślił również, że „Dzieło Nowego Tysiąclecia” czeka reorganizacja, wynikająca z wygaszania gimnazjów. – Trzeba będzie na nowo podjąć decyzję, w którym momencie objąć stypendystę opieką – zauważył.

 

Fundacja „Dzieło Nowego Tysiąclecia” planuje również konkurs akademicki im. Bp. Jana Chrapka na najlepszą pracę magisterską i najlepszą rozprawę doktorską, inspirowaną nauczaniem św. Jana Pawła II. Konkurs organizowany jest we współpracy z kilkoma uniwersytetami: Katolickim Uniwersytetem Lubelskim, Uniwersytetem Kardynała Stefana Wyszyńskiego, Uniwersytetem Jagiellońskim, Uniwersytetem Warszawskim oraz Uniwersytetem Marii Curie-Skłodowskiej. Pierwsza edycja konkursu zaplanowana jest na rok 2018.

 

To nie pierwsza taka inicjatywa Fundacji – do 2015 roku, przez czternaście lat, Fundacja prowadziła Konkurs o Indeks na studia dziennikarskie im. bp. Jana Chrapka. Czternaście edycji konkursu zrodziło grono ponad 120 laureatów – studentów dziennikarstwa, polityki społecznej, bezpieczeństwa wewnętrznego oraz politologii.

 

Wieloletni opiekun poprzedniego konkursu prof. Jerzy Olędzki postanowił kontynuować dzieło i rozpocząć nowy konkurs, którego patronem również będzie zmarły tragicznie bp Jan Chrapek.

 

- Stwierdziliśmy, że musimy zainteresować się młodzieżą, która już skończyła studia – podkreślił prof. Olędzki, dodając, że media były dla Jana Pawła II bardzo ważnym aspektem ewangelizacji, dlatego warto wspierać osoby, które łączą w swojej pracy łączą nauczanie papieża Polaka, ze środkami społecznego przekazu.

 

Ks. Dariusz Kowalczyk dokonał podsumowania obchodów XVI Dnia Papieskiego oraz prezentacji planów na rok 2017. Przewodniczący zarządu fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia” podkreślił, że w ubiegłym roku podczas zbiórki przykościelnej, publicznej zebrano prawie 5 proc. więcej funduszy, niż w roku 2015.

 

Zeszłoroczny Dzień Papieski odbył się 9 października pod hasłem „Bądźcie świadkami miłosierdzia”. Wówczas w zbiórce przykościelnej i publicznej na rzecz funduszu stypendialnego uczestniczyło około 50 tysięcy wolontariuszy. W wyniku zbiórki przykościelnej Fundacja otrzymała 6 862 346,37 zł. W ramach zbiórki publicznej do puszek trafiło 719 643,33 zł. Ponadto za pośrednictwem akcji SMS, na konto „Dzieła” przekazano 203 281,40 zł.

 

- Ucieszył nas fakt, że w akcji SMS-owej zebraliśmy prawie 100 tysięcy więcej – podkreślił duchowny, dodając, że dodatkowe środki pochodzą ze zbiórki 1% podatku dochodowego. – Nie jest to jednak znacząca kwota, większość brakujących środków pochodzi od darczyńców indywidualnych, instytucjonalnych – zaznaczył ks. Kowalczyk.

 

Jak przekazał przewodniczący zarządu fundacji, „Dzieło Nowego Tysiąclecia” przez 16 lat swojego istnienia, wydało na stypendia ponad 120 mln i dorobiło się ponad czterech tysięcy absolwentów. – Mam nadzieję, że program się utrzyma, w takiej formie w jakiej jest. Jeżeli będzie więcej darczyńców indywidualnych być może pomyślimy o rozwoju fundacji – podsumował.

 

Obozy Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia” na stałe wpisały się w jej kalendarium, jak również w życie stypendystów. Pomysł wakacyjnego spotkania wszystkich członków programu stypendialnego zrodził się w 2001 r.

 

Tegoroczny obóz młodzieży gimnazjalno-licealnej odbędzie się w Białymstoku od 13 do 24 lipca. Czas ten będzie okazją do poznania akademickich możliwości miasta, jakie oferują tamtejsze uczelnie wyższe.

 

Z kolei liczący ponad 1100 osób obóz studencki odbędzie się w dniach 4-10 lipca w Tarnowie. Jest on czasem na rozwój duchowy, artystyczny oraz pogłębianie przyjaźni. Liczne konferencje, dyskusje i spotkania modlitewne mają skłaniać młodych do refleksji nad nauczaniem Jana Pawła II.

 

Zeszłoroczny Dzień Papieski odbył się 9 października pod hasłem „Bądźcie świadkami miłosierdzia”. Wówczas w zbiórce przykościelnej i publicznej na rzecz funduszu stypendialnego uczestniczyło około 50 tysięcy wolontariuszy. W wyniku zbiórki przykościelnej Fundacja otrzymała 6 862 346,37 zł. W ramach zbiórki publicznej do puszek trafiło 719 643,33 zł. Ponadto za pośrednictwem akcji SMS, na konto „Dzieła” przekazano 203 281,40 zł.

 

Od 2001 roku Dzień Papieski przypada zawsze w niedzielę poprzedzającą rocznicę wyboru Kardynała Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową. Jest to dzień łączności z Ojcem Świętym Franciszkiem, w czasie którego wierni są zachęcani do zgłębiania nauczania Jana Pawła II.

 

Każdego roku Dzień Papieski jest wydarzeniem nie tylko duchowym, ale również intelektualnym i kulturalnym. Organizowane są konferencje, seminaria i sesje naukowe poświęcone nauczaniu papieskiemu. Obchodom towarzyszą również liczne koncerty, konkursy, biegi czy spływy kajakowe, przedstawienia teatralne, wystawy zarówno ogólnopolskie jak i w formie przedsięwzięć lokalnych.

 

Wymiar charytatywny Dnia Papieskiego obejmuje ogólnopolską zbiórkę środków na fundusz stypendialny dla uzdolnionej, niezamożnej młodzieży z małych miast i wsi. Fundacja wspiera aktualnie prawie 2300 młodych ludzi. Przykościelne i publiczne kwesty, prowadzone na ulicach miast, na dworcach kolejowych i autobusowych, w portach lotniczych, na deptakach i w centrach handlowych, to wydarzenia w czasie których blisko 100 tys. wolontariuszy w całym kraju zbiera środki na stypendia edukacyjne dla podopiecznych Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia”.

 

Symbolicznym wyrazem wdzięczności od stypendystów są naklejki i obrazki z fragmentem nauczania Jana Pawła II oraz krówki, rozdawane w trakcie tradycyjnych happeningów. Od jedenastu lat stypendystom można pomóc także drogą SMS-ową lub telefonicznie.


ar / Warszawa

Katolicka Agencja Informacyjna

Czyż Chrystus jest podzielony?

Święty Paweł o jedności

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Ef 4, 3-4

O zachowanie jedności

 

A zatem zachęcam was ja, więzień w Panu, abyście postępowali w sposób godny powołania, jakim zostaliście wezwani, z całą pokorą i cichością, z cierpliwością, znosząc siebie nawzajem w miłości. Usiłujcie zachować jedność Ducha dzięki więzi, jaką jest pokój. Jedno jest Ciało i jeden Duch, bo też zostaliście wezwani do jednej nadziei, jaką daje wasze powołanie. Jeden jest Pan, jedna wiara, jeden chrzest. Jeden jest Bóg i Ojciec wszystkich, który (jest i działa) ponad wszystkimi, przez wszystkich i we wszystkich.

 


 

1 Kor 12, 12

Kościół jednym nadprzyrodzonym Ciałem Chrystusa

 

Podobnie jak jedno jest ciało, choć składa się z wielu członków, a wszystkie członki ciała, mimo iż są liczne, stanowią jedno ciało, tak też jest i z Chrystusem. Wszyscyśmy bowiem w jednym Duchu zostali ochrzczeni, (aby stanowić) jedno Ciało: czy to Żydzi, czy Grecy, czy to niewolnicy, czy wolni. Wszyscyśmy też zostali napojeni jednym Duchem. Ciało bowiem to nie jeden członek, lecz liczne (członki). Jeśliby noga powiedziała: «Ponieważ nie jestem ręką, nie należę do ciała» – czy wskutek tego rzeczywiście nie należy do ciała? Lub jeśliby ucho powiedziało: Ponieważ nie jestem okiem, nie należę do ciała – czyż nie należałoby do ciała? Gdyby całe ciało było wzrokiem, gdzież byłby słuch? Lub gdyby całe było słuchem, gdzież byłoby powonienie? Lecz Bóg, tak jak chciał, stworzył (różne) członki umieszczając każdy z nich w ciele. Gdyby całość była jednym członkiem, gdzież byłoby ciało? Tymczasem zaś wprawdzie liczne są członki, ale jedno ciało. Nie może więc oko powiedzieć ręce: «Nie jesteś mi potrzebna», albo głowa nogom: «Nie potrzebuję was». Raczej nawet niezbędne są dla ciała te członki, które uchodzą za słabsze; a te, które uważamy za mało godne szacunku, tym większym obdarzamy poszanowaniem. Tak przeto szczególnie się troszczymy o przyzwoitość wstydliwych członków ciała, a te, które nie należą do wstydliwych, tego nie potrzebują. Lecz Bóg tak ukształtował nasze ciało, że zyskały więcej szacunku członki z natury mało godne czci, by nie było rozdwojenia w ciele, lecz żeby poszczególne członki troszczyły się o siebie nawzajem. Tak więc, gdy cierpi jeden członek, współcierpią wszystkie inne członki; podobnie gdy jednemu członkowi okazywane jest poszanowanie, współweselą się wszystkie członki. Wy przeto jesteście Ciałem Chrystusa i poszczególnymi członkami. I tak ustanowił Bóg w Kościele najprzód apostołów, po wtóre proroków, po trzecie nauczycieli, a następnie tych, co mają dar czynienia cudów, wspierania pomocą, rządzenia oraz przemawiania rozmaitymi językami. Czyż wszyscy są apostołami? Czy wszyscy prorokują? Czy wszyscy są nauczycielami? Czy wszyscy mają dar czynienia cudów? Czy wszyscy posiadają łaskę uzdrawiania? Czy wszyscy przemawiają językami? Czy wszyscy potrafią je tłumaczyć? Lecz wy starajcie się o większe dary: a ja wam wskażę drogę jeszcze doskonalszą.

 


 

Ef 2, 14

Zjednoczenie pogan i Żydów w Bożą świątynię

 

Dlatego pamiętajcie, że niegdyś wy – poganie co do ciała, zwani „nieobrzezaniem” przez tych, którzy zowią się „obrzezaniem” od znaku dokonanego ręką na ciele – w owym czasie byliście poza Chrystusem, obcy względem społeczności Izraela i bez udziału w przymierzach obietnicy, nie mający nadziei ani Boga na tym świecie. Ale teraz w Chrystusie Jezusie wy, którzy niegdyś byliście daleko, staliście się bliscy przez krew Chrystusa. On bowiem jest naszym pokojem. On, który obie części (ludzkości) uczynił jednością, bo zburzył rozdzielający je mur – wrogość. W swym ciele pozbawił On mocy Prawo przykazań, wyrażone w zarządzeniach, aby z dwóch (rodzajów ludzi) stworzyć w sobie jednego nowego człowieka, wprowadzając pokój, i (w ten sposób) jednych, jak i drugich znów pojednać z Bogiem w jednym Ciele przez krzyż, w sobie zadawszy śmierć wrogości. A przyszedłszy zwiastował pokój wam, którzyście daleko, i pokój tym, którzy blisko, bo przez Niego jedni i drudzy w jednym Duchu mamy przystęp do Ojca. A więc nie jesteście już obcymi i przychodniami, ale jesteście współobywatelami świętych i domownikami Boga – zbudowani na fundamencie apostołów i proroków, gdzie kamieniem węgielnym jest sam Chrystus Jezus. W Nim zespalana cała budowla rośnie na świętą w Panu świątynię, w Nim i wy także wznosicie się we wspólnym budowaniu, by stanowić mieszkanie Boga przez Ducha.

 


 

1 Kor 1, 10

Chrystus jest niepodzielny

 

A przeto upominam was, bracia, w imię Pana naszego Jezusa Chrystusa, abyście byli zgodni, i by nie było wśród was rozłamów; byście byli jednego ducha i jednej myśli. Doniesiono mi bowiem o was, bracia moi, przez ludzi Chloe, że zdarzają się między wami spory. Myślę o tym, co każdy z was mówi: «Ja jestem Pawła, a ja Apollosa; ja jestem Kefasa, a ja Chrystusa». Czyż Chrystus jest podzielony? Czyż Paweł został za was ukrzyżowany? Czyż w imię Pawła zostaliście ochrzczeni? Dziękuję Bogu, że prócz Kryspusa i Gajusa nikogo z was nie ochrzciłem. Nikt przeto nie może powiedzieć, że w imię moje został ochrzczony. Zresztą, prawda, ochrzciłem dom Stefanasa. Poza tym nie wiem, czym ochrzcił jeszcze kogoś.

 


 

1 Kor 10, 17-18

Wnioski praktyczne

 

Dlatego też, najmilsi moi, strzeżcie się bałwochwalstwa! Mówię jak do ludzi rozsądnych. Zresztą osądźcie sami to, co mówię: Kielich błogosławieństwa, który błogosławimy, czy nie jest udziałem we Krwi Chrystusa? Chleb, który łamiemy, czyż nie jest udziałem w Ciele Chrystusa? Ponieważ jeden jest chleb, przeto my, liczni, tworzymy jedno Ciało. Wszyscy bowiem bierzemy z tego samego chleba. Przypatrzcie się Izraelowi według ciała! Czyż nie są w jedności z ołtarzem ci, którzy spożywają z ofiar na ołtarzu złożonych? Lecz po cóż to mówię? Czy może jest czymś ofiara złożona bożkom? Albo czy sam bożek jest czymś? Ależ właśnie to, co ofiarują poganie, demonom składają w ofierze, a nie Bogu. Nie chciałbym, byście mieli coś wspólnego z demonami. Nie możecie pić z kielicha Pana i z kielicha demonów; nie możecie zasiadać przy stole Pana i przy stole demonów. Czyż będziemy pobudzali Pana do zazdrości? Czyż jesteśmy mocniejsi od Niego? Wszystko wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko wolno, ale nie wszystko buduje. Niech nikt nie szuka własnego dobra, lecz dobra bliźniego! Tak więc wszystko, cokolwiek w jatce sprzedają, spożywajcie, niczego nie dociekając – dla spokoju sumienia. Pańska bowiem jest ziemia i wszystko, co ją napełnia. Jeżeli zaprosi was ktoś z niewierzących a wy zgodzicie się przyjść, jedzcie wszystko, co wam podadzą, nie pytając o nic – dla spokoju sumienia. A gdyby ktoś powiedział: «To było złożone na ofiarę» – nie jedzcie przez wzgląd na tego, który was ostrzegł, i z uwagi na sumienie. Mam na myśli sumienie nie twoje, lecz bliźniego. Bo dlaczego by czyjeś sumienie miało wyrokować o mojej wolności? Jeśli ja coś spożywam dzięki czyniąc, to czemu mam być spotwarzany z powodu tego, za co dzięki czynię? Przeto czy jecie, czy pijecie, czy cokolwiek innego czynicie, wszystko na chwałę Bożą czyńcie Nie bądźcie zgorszeniem ani dla Żydów, ani dla Greków, ani dla Kościoła Bożego, podobnie jak ja, który się staram przypodobać wszystkim pod każdym względem nie szukając własnej korzyści, lecz dobra wielu, aby byli zbawieni.

 


 

Flp 1, 27-30

Zachęta do wierności, jedności i pokory

 

Tylko sprawujcie się w sposób godny Ewangelii Chrystusowej, abym ja – czy to gdy przybędę i ujrzę was, czy też będąc z daleka – mógł usłyszeć o was, że trwacie mocno w jednym duchu, jednym sercem walcząc wspólnie o wiarę w Ewangelię, i w niczym nie dajecie się zastraszyć przeciwnikom. To właśnie dla nich jest zapowiedzią zagłady, a dla was zbawienia, i to przez Boga. Wam bowiem z łaski dane jest to dla Chrystusa: nie tylko w Niego wierzyć, ale i dla Niego cierpieć, skoro toczycie tę samą walkę, jaką u mnie widzieliście, a o jakiej u mnie teraz słyszycie.

 


 

2 Kor 13, 11

Końcowe polecenia, pozdrowienia i życzenia

 

Zresztą, bracia, radujcie się, dążcie do doskonałości, pokrzepiajcie się na duchu, jedno myślcie, pokój zachowujcie, a Bóg miłości i pokoju niech będzie z wami! Pozdrówcie się nawzajem świętym pocałunkiem! Pozdrawiają was wszyscy święci. Łaska Pana Jezusa Chrystusa, miłość Boga i dar jedności w Duchu Świętym niech będą z wami wszystkimi!

 

Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Adam Szustak OP: Co zrobić, żeby w Polsce było lepiej?

Dlaczego jesteśmy tak bardzo skłóceni i w tylu sprawach budujemy wokół siebie mury? Ojciec Adam Szustak OP twierdzi, że powód sporów politycznych i międzyludzkich jest jeden. Posłuchaj!

Adam Szustak OP
Adam
Szustak OP
zobacz artykuly tego autora >
Adam Szustak OP

Adam Szustak OP

Dominikanin, wędrowny kaznodzieja, były duszpasterz krakowskiej "Beczki". Jest autorem kilkunastu książek i audiobooków o tematyce religijnej, a także rekolekcji internetowych (Wilki Dwa, Plaster miodu, Jeszcze 5 Minutek). Prowadzi blog i kanał Langusta na Palmie, na którym można znaleźć wszystkie nagrania jego homilii i konferencji.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Adam Szustak OP
Adam
Szustak OP
zobacz artykuly tego autora >