Święta Rita: najskuteczniejsza w sprawach beznadziejnych

"Ludzie kochani, jeżeli macie jakiś wielki problem módlcie się do Świętej Rity. Ona zawsze pomoże, naprawdę!" Taki wpis pojawił się na blogu św. Rity, który czciciele aktywnie prowadzili w sieci od 2008 do 2011 roku.

Judyta Syrek
Judyta
Syrek
zobacz artykuly tego autora >

czwartki_baner

Wysłuchuje wszystkich intencji

Rita z Cascia to najpopularniejsza święta od kilku stuleci! Urodziła się w średniowieczu, ale dorobiła się niedawno nawet profilu na Facebooku. Ludzie nie ograniczają się we wpisywaniu próśb i podziękowań. Nastolatek prosi, by rodzice znowu byli tacy jak dawniej; studentka, żeby udało jej się zdać egzamin z mikrobiologii; absolwenci wyższych uczelni modlą się do św. Rity o dobrą pracę; kobieta zdradzona prosi, żeby miała siłę wybaczyć i żyć dalej; jedna matka prosi o uzdrowienie córki z anoreksji, druga dziękuje, że św. Rita wyprosiła polepszenie stanu zdrowia dla chorego na autyzm syna. Są tacy, którzy proszą w sprawach finansowych, bo mają kłopot ze spłatą kredytu lub otrzymaniem go. Spora grupa młodych ludzi prosi też o dobrą żonę czy dobrego męża. Różnorodność jest wręcz zadziwiająca!

Podobnie, jak zadziwiające są tłumy, które od wielu lat gromadzą się regularnie w krakowskim kościele św. Katarzyny – jednym z największych w Krakowie. Każdego 22 dnia miesiąca odbywa się tutaj msza św. i nabożeństwo, w których zawsze uczestniczy około tysiąca osób. Kto wątpi, niech spróbuje przejść się obok tego kościoła w godzinach nabożeństw. Na całym świecie kult szerzy się za sprawą sióstr augustianek, które stale przyjmują prośby i podziękowania. W odczuciu krakowskich augistianek ostatnie lata najbardziej obfitują w modlitwy młodych małżonków, o dar rodzicielstwa oraz młodych rodziców, o uzdrowienie dla ich dziecka.



Święta Rita: najskuteczniejsza w sprawach beznadziejnych

Kim była św. Rita?

Była córką włoskich wieśniaków, niezbyt zamożnych, ale bardzo szanowanych. Ojciec był lokalnym negocjatorem, który między innymi pomagał rozwiązywać konflikty sąsiedzkie – w tamtych czasach nazywany „sędzią pokoju”. Mieszkali w gminie Cascia, położonej na górzystym terenie Umbrii (środkowe Włochy). Rodzice długo modlili się o dziecko i byli już w podeszłym wieku, kiedy św. Rita przyszła na świat. Jako młoda dziewczyna uwielbiała wspinać się na szczyty gór i tam się modlić. Kiedy skończyła 18 lat, chciała wstąpić do klasztoru, ale rodzice wybrali dla niej kandydata na męża. Miał przeszłość wojskową, był politykiem i… typem awanturnika. Małżeństwo z Ritą, która była dziewczyną o niezwykłych zdolnościach do rozwiązywania konfliktów, nie uspokoiło jego temperamentu.

Rita w pierwszych miesiącach próbowała konfrontować się z mężem, ale z czasem zaczęła ustępować i coraz więcej modlić się za niego. Po ludzku wydawać się mogło, że te modlitwy nie były skuteczne, bo mąż zaczął wdawać się w coraz poważniejsze konflikty polityczne i rodzinne. Narodziny dwóch synów przyniosły chwile spokoju do ich małżeństwa. Ale zanim osiągnęli pełnoletniość, mąż Rity wdał się w kolejne spory klanowe i polityczne. Zginął w zasadzce zastawionej na niego w pobliżu rodzinnego młyna (ruiny młyna znajdują się tam po dziś dzień). Jego śmierć chcieli pomścić dorastający synowie. Ich pragnienie wendety zaostrzyło miejscowe konflikty rodzinne i wydawało się, że jedynym wyjściem są kolejne ofiary. Jednak synowie nie zdążyli pomścić ojca, bo według opowieści lokalnych rodzin i podań wielu późniejszych hagiografów, zmarli na dżumę.

Rita po tych wszystkich trudnych wydarzeniach postanowiła wstąpić do klasztoru augustianek eremitek w Casci. Nie została jednak przyjęta, bo wśród zakonnic prawdopodobnie były krewne zabójców jej męża. Ale Rita była pewna powołania i po raz drugi poprosiła o przyjęcie do tego samego klasztoru. Postawiono jej więc warunek, że musi pogodzić zwaśnione rodziny w okolicy Casci. I tutaj zaczyna się jeszcze trudniejsza droga dla przyszłej świętej. By wykonać polecenie przełożonej, musiała odszukać zabójców męża, wybaczyć im i poprosić o wybaczenie.

Niewiele czasu potrzebowała, by spełnić wszystkie warunki. Dotarła do rodziny, która stała za spiskiem na jej męża, przebaczyła im i poprosiła o przebaczanie w imieniu swojej rodziny.  Po tym zdarzeniu stała się symbolem kobiety zdolnej do pojednania rodzin. I została przyjęta do klasztoru augustianek w Casci.

Patronka pokoju i mistyczka

Święta Rita jest w ikonografii przedstawiana jako sprawczyni cudów pokoju. Dzisiaj często w intencjach za jej wstawiennictwem spotyka się prośby o zgodę w rodzinie czy dobrą atmosferę w środowisku pracy.

Święta Rita jest też opisywana jako mistyczka. W czasie życia zakonnego otrzymała jeden stygmat cierpienia Jezusa – otwartą ranę na czole po cierniu z korony. Nosiła go przez piętnaście lat, a na tę pamiątkę powstała po jej śmierci tradycja odprawiania piętnastu czwartków św. Rity. Rana na czole zakonnicy wydawała okropny zapach i nie mogła opuszczać swojej celi. Ale podobno raz, kiedy Rita chciała udać się na pielgrzymkę do Rzymu, rana zaczęła wydawać zapach róż.

Róża stała się symbolem tej Świętej i tradycyjnie przed kościołami, w dniu kiedy odprawiane są nabożeństwa, sprzedaje się te kwiaty. A widok tysiąca osób z bukietami róż podniesionymi do góry i modlącymi się do św. Rity, złamał już wątpliwości niejednego sceptyka, który nie wierzy w cuda.

Ze świętą od spraw beznadziejnych kojarzona jest najczęściej opowieść o ogrodzie różanym, który Rita uprawiała zarówno jako młoda wiejska dziewczyna, jak i później za murami klasztoru. Kilka miesięcy przed śmiercią poprosiła jedną z sióstr, żeby przyniosła jej z ogrodu kwiat róży. Był styczeń 1457 (lub 1447 – data nie jest ustalona dokładnie). Można domyślać się z jaką niechęcią siostra poszła do ogrodu. Jednak ku zaskoczeniu zakonnic wróciła z różą.

Rita z Casci zmarła 22 maja w opinii świętości. W wielu miejscach na świecie właśnie tego dnia uroczyście obchodzi się jej wspomnienie. Kult św. Rity jest bogaty w przesłania i symbole, ale dwa są najbardziej wyraźne. Kolec z korony cierniowej symbolizuje ludzkie życie pełne cierpienia i bólu, zaś kwitnącą róża jest symbolem nadziei na przezwyciężenie trudności.

Modlitwa do św. Rity

Święta Rito, Patronko spraw trudnych, Orędowniczko w sytuacjach beznadziejnych, cudna gwiazdo świętego Kościoła naszego, zwierciadło cierpliwości, pogromicielko szatanów, lekarko chorych, pociecho strapionych, wzorze prawdziwej świętości, ukochana Oblubienico Chrystusa Pana, naznaczona cierniem z korony Ukrzyżowanego.

Z głębi serca czczę Ciebie i zarazem błagam, módl się za mną, o uległość woli Bożej we wszystkich przeciwnościach mojego życia. Przybądź mi z pomocą, o święta Rito i spraw, abym doznał/a skutków Twej opieki, by modlitwy moje u tronu Bożego stały się skuteczne.

Wyproś mi wzmocnienie wiary, nadziei i miłości, szczerego dziecięcego nabożeństwa do Matki Bożej oraz łaskę (proszę wymienić prośbę)

I spraw, abym zwyciężywszy wszelkie przeszkody i pokusy, mógł/mogła dojść kiedyś do nieba i tam Ci dziękować i wiecznie cieszyć się towarzystwem Ojca, Syna i Ducha świętego.

Amen.

ogrodgrupa_grafika

Judyta Syrek

Judyta Syrek

PR Manager i z-ca dyrektora portalu. Autorka popularnych książek takich jak: „Kobieta, boska tajemnica”, „Sekrety mnichów” (wyróżniona nagrodą Fenix w 2007 r.), „Uwierzcie w koniec świata”, czy „Nie bój się żyć”. Ma głowę pełną pomysłów i... anegdotek z zakonnikami w tle. Niekiedy mamy wrażenie, że za jej plecami widać cień śp. o. Joachima Badeniego OP, który nawet po śmierci wspiera ją w zmaganiach zawodowych i prywatnych.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Judyta Syrek
Judyta
Syrek
zobacz artykuly tego autora >

Cannes: premiera filmu o św. Maksymilianie Kolbe

Mamy nadzieję, że ta produkcja trafi do jak największej liczby krajów, popularyzując postać o. Maksymiliana. Tym bardziej, że w filmie pojawią się nieznane dotąd wątki z życia świętego - mówi w rozmowie z KAI Michał Kondrat, reżyser i producent „Dwóch koron”.

Premiera filmu, który łączy elementy fabularne z narracją dokumentalną, zaplanowana jest wiosną br. w Cannes. Jak zapowiada reżyser Michał Kondrat, film,w którym występują m.in. Adam Woronowicz (jako o. Maksymilian), a także Cezary Pazura, Antoni Pawlicki, Maciej Musiał, Marcin Kwaśny i Dominika Figurska, powstał m.in. w oparciu o pisma o. Maksymiliana i świadectwa osób, które znały polskiego zakonnika.

 

- Opowiadamy np. o tym, jak Kolbe publikuje w 1918 r. we włoskim piśmie naukowym plan pojazdu, który ma się przemieszczać międzyplanetarnie. Opisuje czym będzie napędzany, rozpisuje wzory matematyczne, przewiduje, że ciała będą się znajdowały w stanie nieważkośc i związane z tym choroby, więc rozpisuje specjalną dietę – opowiada reżyser. Podkreśla też, że naukowe publikacje, wprawiające dziś w zdumienie konsultantów z instytutów lotów kosmicznych, to nie jedyne nieznane dotąd fakty z życia świętego.

 

„Życie o. Maksymiliana Kolbego, to gotowy scenariusz na film. To jedna wielka przygoda i nasz film też, można powiedzieć, jest filmem przygodowym. Pokazuje fenomen życia o. Kolbego. On sam, po objawieniu Maryi Niepokalanej, jakiego doświadczył w wieku 10 lat, staje się przepełniony jej obecnością jest jej szaleńcem i z miłości do niej podbija świat. Pokazujemy, że w pewnym sensie mu się to udaje” – wyjaśnia Kondrat.

 

Ważnym wątkiem filmowej opowieści będzie także działalność o. Maksymiliana Kolbego w Japonii, gdzie po miesięcznej obecności, bez funduszy ani znajomości języka, zakonnik wydał pierwszy numer japońskiej edycji „Rycerza Niepokalanej” w nakładzie 10 tys. egzemplarzy.

 

„Następnie o. Maksymilian buduje w Japonii klasztor w miejscu, które wszyscy mu odradzają. Okazuje się, że jest to miejsce błogosławione, bo podczas wybuchu bomby w Nagasaki, wszystko zostaje zmiecione z powierzchni ziemi poza tym klasztorem. To dowody na to, że Maksymilian był prowadzony przez Boga, a jego wybory nie były przypadkowe” – podkreśla Kondrat. Jak mówi, w filmie wybrzmiewa też przekonanie, że również obecność o. Maksymiliana w Auschwitz nie była dziełem przypadku.

 

„Mówi się o tym, że o Auschwitz Pan Bóg zapomniał, ale tak nie było, bo świadkowie mówią że obecność o. Maksymiliana była dowodem na obecność Boga w tym miejscu. Wiele osób chciało odebrać sobie tam życie i nie zrobiło tego, ponieważ Maksymilian z nimi rozmawiał, dodawał otuchy, modlił się za nich. On uratował nie tylko jedno życie, ale wiele z nich.” – mówi reżyser.

 

Pytany o połączenie fabuły i dokumentu, Kondrat podkreśla, że wybór takiej formy był podyktowany tym, by za pomocą zdjęć dokumentalnych i wypowiedzi świadków, jak najlepiej opowiedzieć historię życia bohatera filmu. „Warstwa dokumentalna jest podprowadzeniem, a fabuła uzupełnieniem” – mówi.

 

Autorką scenariusza do filmu, przygotowanego na podstawie pism o. Kolbego i wspomnień świadków, jest Joanna Ficińska. Zdjęcia do produkcji, której budżet opiewa na prawie 1 mln złotych, zrealizowano w Polsce, we Włoszech i w Japonii. Muzykę, skomponowaną przez Roberta Jansona, nagrała Polka Orkiestra Muzyki Filmowej pod dyrekcją ks. Przemysława Pasterniaka w Studiu Koncertowym Polskiego Radia. Obecnie trwa postprodukcja filmu, której koniec przewidziany jest w marcu.

 

Światowa premiera filmu odbędzie się wiosną br. w Cannes Premiera polska zaplanowana jest na październik, kiedy obchodzone będzie 100-lecie założenia Rycerstwa Niepokalanej.

 

Film był już oferowany na targach telewizyjnych w Berlinie, znajdzie się też w ofercie targów telewizyjnych w Cannes i w Hong Kongu. Szczegółowe informacje o produkcji można znaleźć na stronie Fundacji Filmowej Maksymiliana Kolbego www.kolbe.org.pl, poprzez którą można także wesprzeć produkcję filmu.


(KAI) abd / Warszawa

„Chrześcijanin winien być wolny od logiki kazuistycznej”

Na drodze życia chrześcijanina prawda nie jest czymś, co podlega negocjacjom: trzeba być sprawiedliwymi będąc miłosiernymi, a wiary winna być wolna od logiki kazuistycznej – powiedział Franciszek podczas porannej Eucharystii w Domu Świętej Marty.

W swojej homilii Ojciec Święty nawiązał do pytania postawionego Panu Jezusowi przez faryzeuszów w czytanym dziś fragmencie Ewangelii (Mk 10,1-12): „czy wolno mężowi oddalić żonę?”. Zaznaczył, że czynili to oni, aby wystawić Pana Jezusa na próbę.

 

Franciszek, wychodząc z odpowiedzi udzielonej przez Jezusa wskazał, co w wierze jest najważniejsze:
„Jezus nie odpowiedział, czy godzi się, czy też nie, nie podjął ich logiki kazuistycznej. Oni myśleli bowiem o wierze jedynie w kategoriach «można» lub «nie można», jak daleko wolno, a jak daleko nie wolno – w kategoriach logiki kazuistycznej. Jezus tego nie podejmuje i kieruje pytanie: «A co wam nakazał Mojżesz? Co mówi wasze prawo?». Wyjaśnili pozwolenie wydane przez Mojżesza, aby oddalić żonę, i to właśnie oni wpadli w pułapkę. Ponieważ Jezus określa ich jako ludzi o zatwardziałych sercach: «Przez wzgląd na zatwardziałość serc waszych napisał wam to przykazanie», i mówi prawdę. Bez kazuistyki, nie pozwalając, mówi prawdę” – podkreślił Ojciec Święty.

 

Papież przypomniał, że Pan Jezus zawsze mówi prawdę, wyjaśnia prawdziwość Pisma Świętego, prawa Mojżesza, tak jak zostały stworzone. Czyni to także, kiedy uczniowie zapytali Go o cudzołóstwo: „Kto oddala żonę swoją, a bierze inną, popełnia cudzołóstwo względem niej. I jeśli żona opuści swego męża, a wyjdzie za innego, popełnia cudzołóstwo”.

 

Franciszek zauważył, że choć cudzołóstwo jest poważnym grzechem, to Pan Jezus nie unikał rozmowy z kobietą cudzołożną, poganką, pił z jej nieoczyszczonego rytualnie kubka i na końcu powiedział: „Ja ciebie nie potępiam. Nie grzesz więcej”.

 

„Bardzo jasno widzimy, że droga Jezusa prowadzi od kazuistyki do prawdy i miłosierdzia. Jezus porzuca kazuistykę. Tych, którzy chcieli wystawić Go na próbę, myśleli według tej logiki, «można» lub «nie można», określa w innym fragmencie Ewangelii – «obłudnicy»” – przypomniał papież.

 

Ojciec Święty wskazał, że droga życia chrześcijanina nie może ulegać logice kazuistycznej, ale odpowiada prawdą, której towarzyszy, tak jak Jezusowi, miłosierdzie, „bo On jest wcieleniem miłosierdzia Ojca, i nie może się zaprzeć siebie samego. Nie może się zaprzeć samego siebie, bo jest Prawdą Ojca, i nie może się zaprzeć samego siebie, bo jest Miłosierdziem Ojcem” – podkreślił Franciszek. Zauważył, że ta droga jakiej naucza nas Jezus, nie jest łatwa do stosowania w obliczu pokus, jakie niesie życie.

 

„Kiedy pokusa dotyka naszego serca, ta droga wydostania się z kazuistyki do prawdy i miłosierdzia nie jest łatwa: potrzeba nam łaski Bożej, aby nam pomogła iść dalej w tym kierunku. I zawsze musimy o nią poprosić. «Panie, abym był sprawiedliwy, lecz sprawiedliwy a zarazem miłosierny, a nie sprawiedliwy, objęty kazuistyką. Sprawiedliwy w miłosierdziu, tak jak Ty». Ponadto ktoś o mentalności kazuistycznej może zapytać: Co jest ważniejsze w Bogu, sprawiedliwość czy miłosierdzie? Są one jednym. W Bogu sprawiedliwość jest miłosierdziem a miłosierdzie jest sprawiedliwością. Niech Pan nam pomoże zrozumieć tę drogę, co nie jest łatwe, ale uczyni nas szczęśliwymi, a także uczyni szczęśliwymi wielu ludzi” – powiedział na zakończenie swej homilii papież.


st (KAI) / Watykan

Sejm przyjął uchwałę upamiętniającą ks. Franciszka Blachnickiego

Liczbą 430 głosów Sejm RP przyjął uchwałę, będącą wyrazem hołdu ks. Franciszkowi Blachnickiemu, "wielkiemu patriocie, żołnierzowi, duchownemu i działaczowi społecznemu" oraz doceni "jego wkład w rozwój moralny wielu pokoleń". 27 lutego przypadnie 30. rocznica śmierci twórcy Ruchu Światło-Życie.

Uchwała jest inicjatywą grupy posłów należących m.in. do parlamentarnego zespołu członków i sympatyków Ruchu Światło-Życie, Akcji Katolickiej oraz Stowarzyszenia Rodzin Katolickich.

 

W uchwale zaznaczono, że ks. Franciszek Blachnicki poświęcił całe swoje życie dobru ojczyzny. Walczył jako żołnierz w kampanii wrześniowej, działał w konspiracji, był osadzony w obozie koncentracyjnym, po wojnie był prześladowany przez komunistyczne służby bezpieczeństwa. Jego działalność społeczna oparta była na uniwersalnych wartościach, kształtowała postawy moralne narodu. Jako twórca Ruchu Światło – Życie wychowywał młodzież i dorosłych w duchu patriotyzmu, moralności i odpowiedzialności.

 

Wczoraj w sejmie odbyło się drugie czytanie projektu uchwały. Komisja kultury i środków przekazu zarekomendowała posłom jej jednogłośne przyjęcie.

 

Ks. Franciszek Blachnicki (1921-1987) podczas II wojny światowej walczył jako ochotnik w kampanii wrześniowej. Brał też udział w tworzeniu konspiracji antyhitlerowskiej w ramach Polskiej Organizacji Partyzanckiej i Związku Walki Zbrojnej. Był aresztowany przez gestapo, osadzony w niemieckim nazistowskim obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu, skazany na karę śmierci, więziony następnie w więzieniach i obozach III Rzeszy.

 

W oczekiwaniu na wykonanie wyroku odkrył drogę wiary. Po ułaskawieniu był więziony w oflagach III Rzeszy, a po zakończeniu wojny wstąpił do Śląskiego Seminarium Duchownego w Krakowie, które ukończył w 1950 r.

 

W projekcie uchwały podkreśla się, że był wizjonerem nowego ładu w Europie („ post-sovieticum”), kwestionującego pojałtański system podporządkowania ZSRR wschodniej części naszego kontynentu, przygotowującego ludzi gotowych przyjąć odpowiedzialność za życie swoich narodów w nowej rzeczywistości.

 

Był także inicjatorem współpracy suwerennych narodów europejskich w latach 80. oraz twórcą Chrześcijańskiej Służby Wyzwolenia Narodów – stowarzyszenia skupiającego Polaków i przedstawicieli innych narodów Europy Środkowo-Wschodniej wokół idei tzw. suwerenności wewnętrznej bazującej na personalizmie chrześcijańskim.

 

Ks. Blachnicki był jednym z najdłużej prześladowanych duchownych katolickich w czasach PRL. Zorganizowano przeciwko niemu wiele prowokacji. W stanie wojennym rozsyłano za nim listy gończe i postawiono mu zarzut zdrady kraju. Jego działalność społeczno-patriotyczna była rozpracowywana przez polskie i niemieckie służby bezpieczeństwa. Został pośmiertnie odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski (1994) i Krzyżem Oświęcimskim (1995).

 

Ks. Blachnicki był też wybitnym teologiem pastoralistą, profesorem KUL. Formy jego działalności duszpasterskiej były wspierane przez kard. Karola Wojtyłę – Jana Pawła II, którego zainspirowały do podjęcia idei Światowych Dni Młodzieży.

 

Ks. Blachnicki był także działaczem trzeźwościowym, twórcą Krucjaty Wstrzemięźliwości, a następnie Krucjaty Wyzwolenia Człowieka, zrzeszającej setki tysięcy abstynentów i propagującej styl życia wolny od nałogów i uzależnień.

 

Ruch Światło-Życie został założony przez ks. Blachnickiego w latach 50. Jego celem była formacja dojrzałych chrześcijan, przeżywających swą wiarę w sposób głęboki i żywy. W ciągu kilkudziesięciu lat przez ruch oazowy przeszło kilka pokoleń młodych katolików.

 

4 listopada 1987 Fundacja Jana Pawła II w Rzymie przyznała Ruchowi Światło-Życie nagrodę „za bezprecedensową w Europie Środkowej pracę nad formacją religijną i moralną polskiej młodzieży, zmierzającą do ukształtowania w niej postawy pełnej odpowiedzialności za życie Kościoła i własnego narodu”.

 

Obecnie w Polsce w Ruch Światło-Życie zaangażowanych jest 90-100 tys. osób, z czego ok. 35 tys. to małżonkowie zgromadzeni w kręgach Domowego Kościoła, a reszta to grupy dziecięce oraz dorośli formujący się w tzw. Oazie Dorosłych.

 

Ruch rozwija się w 40 krajach na wszystkich kontynentach, m.in. w Chinach, Filipinach, Turkmenistanie, Afryce, Kenii, Zambii, Brazylii i Boliwii.

 

Trwający obecnie proces beatyfikacyjny kapłana jest bliski ukończenia. 30 września 2015 roku papież Franciszek podpisał dekret Kongregacji ds. Kanonizacyjnych stwierdzający heroiczność cnót czcigodnego Sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego.


(KAI) lk, abd / Warszawa

ZE ŚWIATA

Donbas: ostrzeliwana Awdijiwka znów bez wody

Prorosyjscy separatyści ostrzelali doniecką stację oczyszczania wody. 20-tysięczna, przyfrontowa Awdijiwka po raz kolejny pozbawiona została dostaw wody. Wody nie mają też mieszkańcy terenów kontrolowanych przez separatystów

Jak poinformował szef ukraińskiej donieckiej administracji Pawło Żebriwskij, na terenie stacji oczyszczania wody wybuchło 8 wystrzelonych przez separatystów pocisków artyleryjskich.

 

Spowodowało to między innymi uszkodzenia zbiorników z chlorem, uszkodzeniu uległy też rezerwuary wody i filtry. Stacja oczyszczania wody nie działa, dostaw wody pozbawiona jest Awdijiwka, a także część kontrolowanego przez separatystów Doniecka. Pracownicy stacji oczyszczania schronili się w piwnicach i rozważana jest ich ewakuacja.

 

Awdijiwka była już w lutym pozbawiona dostaw wody w wyniku ostrzałów separatystów. Na niebezpieczeństwo katastrofy ekologicznej związanej z powtarzającymi się ostrzałami w pobliżu stacji oczyszczania wody wielokrotnie wskazywali znajdujący się w Donbasie obserwatorzy misji OBWE.


Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Paweł Buszko/Kijów/dj

Prymas Polski o modlitwie w intencji ofiar pedofilii

To jest bardzo istotny czas (…) już nie tyle szkolenia czy refleksji, która wiąże się z samym problemem ochrony dzieci i młodzieży, ale przede wszystkim stawania przez Bogiem w postawie pokuty, nawrócenia serca, przebłagania za sytuacje, które nie powinny mieć miejsca – powiedział w rozmowie z KAI prymas Polski, abp Wojciech Polak.

„Za tym jasnym powiedzeniem Kościoła w Polsce: zero tolerancji dla pedofilii, niech idzie także nasza wspólna modlitwa, zwłaszcza kapłanów, którzy będą w ten sposób pragnęli solidarnie za ten grzech niektórych naszych braci przeprosić” – mówił abp. Polak.

 

Metropolita gnieźnieński przypomniał, że zaplanowana na 3 marca modlitwa Kościoła w intencji ofiar pedofilii i nadużyć seksualnych duchownych, to odpowiedź na prośbę papieża Franciszka, wyrażoną w liście do konferencji Episkopatów.


(KAI) ar, rl, abd / Warszawa

Słowo Boże dla osadzonych w areszcie śledczym

Wśród osadzonych w bielskim areszcie śledczym ruszyła akcja rozprowadzania przewodników liturgicznych, zawierających czytania na każdy dzień wraz ze stosownym kalendarzem. Dzięki ofiarodawcom, dla chętnych przygotowano kilkadziesiąt egzemplarzy takich publikacji.

Jak wyjaśnił kapelan bielskiej placówki penitencjarnej ks. Tomasz Gorczyński, przedsięwzięcie jest kontynuacją niedawnej świątecznej akcji misyjnej, kiedy rozdano kilkadziesiąt kalendarzy misyjnych. „Dzięki nim obdarowani nie tylko mogą łatwiej śledzić upływający czas, ale przy okazji mogą przypominać sobie o misyjnym wymiarze Kościoła. Zobowiązali się też do modlitwy za misjonarzy” – przypomniał duchowny.

 

W ramach nowej akcji, której hasłem są słowa z Listu św. Pawła do Tymoteusza – „…ale słowo Boże nie uległo skrępowaniu” (2 Tym 2,9) – związanej ze zbliżającym się okresem Wielkiego Postu, do poszczególnych cel bielskiego aresztu trafiły już pierwsze egzemplarze przewodników liturgicznych.

 

Jednocześnie Duszpasterstwo Służby więziennej przygotowuje się do kolejnej edycji dzielenia się Słowem Bożym. W czasie poprzedniej akcji rozprowadzono dwa lata temu ponad 60 egzemplarzy Pisma Świętego. „W związku z dużą rotacją osadzonych istnieje potrzeba ponownego rozprowadzenia Biblii wśród nich. Tym bardziej, że przedstawiciele różnych wyznań proponują aresztowanym swoje tłumaczenia Biblii ” – zaapelował, prosząc ewentualnych ofiarodawców lub sponsorów o kontakt z Wydziałem Duszpasterstwa Rodzin.

 

Areszt Śledczy w Bielsku-Białej przeznaczony jest dla tymczasowo aresztowanych mężczyzn. Przebywa w nim około 240 osadzonych. Od 2008 roku funkcjonuje tu kaplica dla wiernych różnych wyznań.


(KAI) rk / Bielsko-Biała

Franciszkanin z Syrii: każde spotkanie w sprawie pokoju bezcenne

Każda próba podjęcia dialogu i spotkania przy stole rozmów pokojowych jest dla Syrii bezcenna – w ten sposób proboszcz franciszkańskiej parafii w Aleppo o. Ibrahim Alzabagh skomentował rozpoczętą w Genewie czwartą już rundę rozmów na ten temat

Prowadzone pod egidą ONZ mają one na celu przywrócenie pokoju w tym kraju, pogrążonym w wojnie od niemal sześciu lat. Jednocześnie zakonnik zauważył, że Syryjczycy są realistami i wiedzą, że aby konflikt się zakończył, trzeba stawić czoło jeszcze bardzo wielu wyzwaniom.

 

„Ludzie po tych latach wojny jeszcze bardziej cierpią, nie widzą szans na lepszą przyszłość i zdecydowanie zubożeli. U nas w Aleppo brakuje wody, którą trzeba czerpać ze studni, bo członkowie Państwa Islamskiego odcięli jej dopływ do naszego miasta. Nie ma elektryczności, ceny żywności poszybowały w górę, a ludzie są przecież bez pracy” – powiedział Radiu Watykańskiemu o. Alzabagh.

 

Zwrócił uwagę, że obecna sytuacja w Aleppo jest jakby powojenna: nawet jeśli wojna wciąż trwa, to oblężenie miasta się zakończyło. „I chociaż nadal panuje cierpienie, to jednak nie tracimy nadziei na pozszywanie tego naszego rozdartego społeczeństwa, które kiedyś było piękną międzyreligijną mozaiką” – zauważył franciszkanin. Zapewnił, że przez cały czas „wychodzimy na spotkanie drugiego”, gdyż – dodał – „wielkie rzeczy zaczynają się od małych gestów: uśmiechu, uściśnięcia wyciągniętej ku nam ręki”.

 

„Wierzymy, że te małe znaki uczynią wielkie cuda i poprowadzą nas ku dialogowi i pokojowi” – podsumował swą wypowiedź dla rozgłośni papieskiej proboszcz z Aleppo.


(KAI/RV) / Aleppo

Katolicka Agencja Informacyjna

Papież: natychmiast porzućmy podwójne życie

- Podwójne życie we wszystkim: jestem gorliwym katolikiem, zawsze chodzę na Mszę, należę do takiego czy innego stowarzyszenia, ale życie, które prowadzę, nie jest chrześcijańskie - mówił Papież ostrzegając przed hipokryzją w życiu duchowym

„Trzeba porzucić podwójne życie”

Do porzucenia podwójnego, gorszącego życia i nie zwlekania z nawróceniem wezwał dziś Franciszek podczas porannej Eucharystii w Domu Świętej Marty. Papież podkreślił też, że zgorszenie pociąga za sobą destrukcję.

Franciszek wyszedł od słów Pana Jezusa zawartych w czytanym dziś fragmencie Ewangelii (Mk 9,41-50): „Jeśli twoja ręka jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją”; „Jeśli twoje oko jest dla ciebie powodem grzechu, wyłup je; lepiej jest dla ciebie jednookim wejść do królestwa Bożego, niż z dwojgiem oczu być wrzuconym do piekła”.

 

Papież zaznaczył, że w tym nawoływaniu do unikania zgorszenia, które wiąże się z obłudą i podwójnym życiem, chodzi także o unikanie zniszczenia, jakie pociąga ono za sobą. Nie można być bowiem katolikiem i wyzyskiwać pracowników, czy prać brudne pieniądze, lub dorabiać się na oszustwie. Ojciec Święty zacytował zasłyszane powiedzenie, że chyba lepiej być ateistą, niż katolikiem takim jak ci. Wskazał, że taka obłudna postawa niszczy. Podał przykład katolika, właściciela dużej firmy, której groził upadek. Władze podejmowały próby uspokojenia nastrojów pracowników, którzy nie otrzymywali należnych pensji, chciały uratować przedsiębiorstwo, ale nie mogły skontaktować się z jego właścicielem – katolikiem, przebywającym na luksusowych wakacjach. „To jest właśnie zgorszenie” – stwierdził Franciszek.

 

Papież podkreślił, że takim ludziom Jezus powie: nie znam ciebie. Dodał, że podwójne życie wypływa z nieopanowanej pożądliwości, będącej konsekwencją grzechu pierworodnego. W tym kontekście przypomniał przestrogę zawartą w pierwszym czytaniu dzisiejszej liturgii (Syr 5,1-8), aby nie polegać na bogactwach, na samym sobie. Zachęcił też, aby nawrócenia nie odkładać na później.

 

„Warto, aby każdy z nas zastanowił się, czy jest w nas coś z podwójnego życia, stwarzania pozorów ludzi sprawiedliwych, dobrych wierzących, dobrych katolików, ale w głębi czyniących coś innego. Czy jest w nas jakieś podwójne życie, zbyt dużo pewności siebie: «Ależ, tak, Pan mi później wszystko wybaczy, ale teraz nadal żyję bez zmian». Czy jest coś, z mówienia: «Tak, to nie jest dobre, nawrócę się, ale nie dziś, jutro». Pomyślmy o tym. I wykorzystajmy Słowa Pana, pomyślmy, że Pan w tej dziedzinie jest bardzo surowy. Bo zgorszenie niszczy” – zakończył swoją homilię Ojciec Święty.


st (KAI) / Watykan

O. Adam Czuszel: Biblia to historia o Tobie

Zbliża się Jubileusz 300-lecia koronacji Matki Bożej Jasnogórskiej. Ojcowie Paulini zachęcają do duchowych przygotowań, pomocny może być nowy cykl "Żywa Korona Maryi"

 

Kraków: poszukiwani biegacze, którzy wesprą bezdomnych

Dzieło Pomocy św. Ojca Pio po raz piąty kompletuje drużynę gotową do startu dla osób bezdomnych w krakowskim XIV Półmaratonie Marzanny. Zawodnicy pobiegną w koszulkach z hasłem: „Ulica dobra do biegania, nie do mieszkania”.

Drużyna kapucyńskiej organizacji charytatywnej wystąpi w krakowskim XIV Półmaratonie Marzanny już po raz piąty. Akcja „Ulica dobra do biegania nie do mieszkania” ma uwrażliwiać na problem bezdomności, który wcale nie kończy się z początkiem wiosny.

 

„Cieszymy się, że każdego roku chętnych do startu dla osób bez domu nie brakuje. Co roku do Dziełowej drużyny zgłasza się kilkadziesiąt osób. Niektórzy biegają z nami od samego początku, dla tych biegaczy to już swego rodzaju tradycja. To dla nas wielka radość! Pokazuje nam to, że dobro można czynić na bardzo wiele sposobów” – mówi Justyna Nosek z Dzieła Pomocy św. Ojca Pio.

 

Głównym motorem akcji jest brat Grzegorz Marszałkowski, kapucyn na co dzień posługujący w Dziele. Br. Grzegorz planuje wspólne treningi dla wszystkich sportowców gotowych pobiec dla osób bez domu.

 

„Często patrzymy na osoby bezdomne z dystansu, a one, tak jak każdy człowiek, potrzebują zwykłej życzliwości i wsparcia. Mamy nadzieję, że hasła wypisane na koszulkach, skłonią do refleksji przechodniów i pozostałych uczestników półmaratonu” – mówi pan Robert, który od początku biega w drużynie Dzieła.

 

19 marca w drużynie Dzieła Pomocy św. Ojca Pio może wystartować każdy uczestnik półmaratonu, któremu los osób bezdomnych nie jest obojętny. Wystarczy do 6 marca wysłać zgłoszenie na adres:biegajzdzielem@dzielopomocy.pl. Dla każdego pracownicy Dzieła przygotują specjalną koszulkę z napisem „Ulica dobra do biegania, nie do mieszkania”.

 

Dzieło Pomocy św. Ojca Pio to kapucyńska organizacja powstała w 2004 r. w Krakowie. W dwóch prowadzonych przez Dzieło Centrach Pomocy potrzebujący mogą otrzymać wsparcie doraźne – umyć się, wyprać odzież, zjeść ciepły posiłek, uzyskać pomoc lekarską – jak i wsparcie specjalistyczne pracowników socjalnych, doradców zawodowych, psychoterapeutów. Dzieło prowadzi także mieszkania wspierane i chronione, które kilkudziesięciu osobom, w tym całym rodzinom, pomagają na nowo odkrywać dom, a nierzadko uczyć się go od podstaw. Obecnie Dzieło towarzyszy ponad 1500 osobom bez domu.


(KAI) pra / Kraków

Wkrótce rusza akcja modlitewna „Misjonarz na post”

W najbliższą niedzielę, po raz czwarty rozpoczyna się ogólnopolska akcja „Misjonarz na Post”. Celem inicjatywy jest duchowe wsparcie polskich misjonarzy przez modlitwę, dobrowolną formę postu, dobre postanowienia lub ofiarowanie swojego cierpienia. W ubiegłym roku w projekcie wzięło udział ponad 5 tys. osób.

Każdy, kto chce wspomóc misjonarzy swoją modlitwą, może wziąć udział w tej inicjatywie. Wystarczy wypełnić formularz zgłoszeniowy na stronie internetowej www.misjonarznapost.pl, a następnie wybrać kraj pobytu oraz misjonarza, którego chce wspierać: świeckiego, zakonnego czy diecezjalnego.

 

– „Misjonarz na Post” to szansa, by dobrze i świadomie przeżyć nadchodzący czas Wielkiego Postu. Każdy może ofiarować swoją modlitwę, cierpienie bądź ograniczenie się np. w używaniu Internetu czy jedzeniu słodyczy. Może to być czynienie jakiegoś dobra lub każde inne duchowe postanowienie, które wesprze misjonarzy. Tak naprawdę liczy się każdy gest – tłumaczy Zofia Kędziora, koordynatorka inicjatywy.

 

Jak podkreśla o. Marcin Wrzos, jeden z pomysłodawców projektu, redaktor naczelny dwumiesięcznika „Misyjne Drogi”, akcja ta nie wymaga wydawania pieniędzy czy wysiłku fizycznego, wymaga jedynie trochę czasu i wytrwałości.

 

- Z radością, kolejny raz obejmuję to wydarzenie swoim patronatem, zapewniając o modlitwie w intencji organizatorów i uczestników. Chciałbym jednocześnie zadeklarować, że osobiście włączę się w tę inicjatywę – zaznaczył abp Stanisław Gądecki przewodniczący Komisji Episkopatu Polski, który obok bp Jerzego Mazura jest patronem honorowym akcji.

 

Sami misjonarze są wdzięczni za modlitewne wsparcie. – Proszę Was o modlitwę i posty w naszych intencjach. Dzięki nim skuteczniej ewangelizujemy – podkreśla Magdalena Plekan, świecka misjonarka kombonianka pracująca w Etiopii.

 

Projekt „Misjonarz na Post”, jest wspólną inicjatywą portalu misyjne.pl oraz najważniejszych polskich czasopism: „Misjonarza”, „Misjonarzy Kombonianów”, „Misji Salezjańskich”, „Echa z Afryki i innych kontynentów”, „Posyłam Was”, „Misji Dzisiaj” i „Świata Misyjnego” oraz „Misyjnych Dróg”. Projekt wspiera również Komisja Episkopatu Polski ds. Misji.

 

Na całym świecie pracuje 2007 polskich misjonarzy.

 

W ubiegłym roku w akcji wzięło udział ponad 5 tys. osób, dzięki czemu każdego z misjonarzy wspierały duchowo co najmniej dwie osoby. Najchętniej wybierano tych pracujących w Sudanie, na Madagaskarze i wśród Eskimosów, a jeśli chodzi o „grupy społeczne” to misjonarki i misjonarze świeccy oraz bracia zakonni.


(KAI) ar / Warszawa