Polowanie na odbiorców

Chwytliwe tytuły, nieprawdziwe leady, zachęty godne brukowców mamią czytelnika w mediach katolickich. Pytanie: czy to jest uczciwe? Cel nie uświęca środków

Anna Koźlik
Anna
Koźlik
zobacz artykuly tego autora >

Odnoszę ostatnio wrażenie, że odbiorcy katolickich treści w Polsce traktowani są jak ludzie naiwni, wierzący w teorię o wierze bez wyrzeczeń, albo jak ćwierćinteligenci, których do ważnych spraw należy „zachęcić” chwytliwym tytułem. Mój ogromny niepokój wzbudzają artykuły o tematyce religijnej, których zapowiedź w leadzie nie współgra z treścią, albo jest mocno zmanipulowana. Tak zmanipulowana, że już nie jestem pewna czy to brukowiec, pismo katolickie czy jakieś medium propagujące chrześcijańskie wartości.

Wykształcenie odbiorcy nie ma tutaj żadnego znaczenia. Treść artykułów zwykle jest zgodna z nauką Kościoła. Natomiast sposób pozyskiwania odbiorców jest nieuczciwy. Czasem zakłada on, że po drugiej stronie jest człowiek o ograniczonej inteligencji i należy przestawić mu sprawę “inaczej”. I w ten sposób zachętami godnymi brukowca mami się czytelnika, by rzucił okiem choć na kilka zdań. Zakładam, że to w dobrej wierze. Jednak nie jestem pewna, czy to uczciwe łowić kogokolwiek na tak prostacką wędkę.

Katolicy w naszym kraju mają taką specyfikę, że z grubsza znają naukę Kościoła w kwestiach moralnych. Natomiast inną rzeczą jest to, że często jej nie wprowadzają w życie i po prostu po prostu nie rozumieją! Czy wolno zatem manipulować tytułami i wprowadzać odbiorców w błąd?

Kościół w Polsce, choć żywy, nie zaprzyjaźnił się dostatecznie choćby z nauczaniem dotyczącym sakramentu małżeństwa. Przykład? Polacy coraz częściej pobierają się po 30. roku życia, przeważnie żyjąc już ze sobą wcześniej. Ślub w ich relacji może niewiele zmienia, ale zmuszeni przez kurs przedślubny wysłuchują nauczania Kościoła w zakresie sakramentu małżeństwa, wizji jedności i płodności. Czy to zostanie im przekazane rzetelnie, to inna kwestia. Jeśli będą atakowani ze strony katolickich mediów pytania w stylu „Czy seks ma służyć tylko prokreacji?”, do artykułu nie zerkną, a niezgrabny tytuł może na lata utknąć w ich głowach tworząc tym samym niewłaściwą wizję teologii ciała.

Wzbiera we mnie gniew, kiedy media publikujące wartościowe treści czynią to nieudolnie i dla wąskiej grupy odbiorców. Dobrze byłoby wybalansować między odbiorcą „otwartym”, a tkwiącym w mentalności sprzed rewolucji seksualnej, Soboru Watykańskiego II i teologii ciała Jana Pawła II. Odbiorca, który nie zna tematu ucieknie, a ten znający temat może się zirytować.

Anna Koźlik

Anna Koźlik

Zobacz inne artykuły tego autora >
Show comments
Anna Koźlik
Anna
Koźlik
zobacz artykuly tego autora >

Drogowskaz od papieża Franciszka

Na dzisiejsze “wirtualne czasy”, papież daje drogowskaz jak żyć NAPRAWDĘ

Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >

Papież wskazał młodzieży Maryję. Jako wzór do naśladowania. Jako tajemnicę do rozważania w najbliższych latach (2017-2019). I jako drogowskaz dla odkrywających swoją drogę, swoje powołanie, swoje miejsce. Wydaje się, że “dzisiejsza młodzież” niewiele ma wspólnego z pobożnością Maryi. Jak współczesne młode dziewczyny mają odnaleźć się w skromności, pokorze i uniżeniu Maryi? Tym bardziej jak mają się w tym wszystkim odnaleźć młodzi mężczyźni? W bezwzględnym świecie, gdzie trzeba być twardym i podejmować ostrą walkę z przeciwnościami, nie ma miejsca na pokorę a tym bardziej uniżenie.

 

A papież mówi: naśladujcie Maryję. Ciekawa to koncepcja.

I jak zawsze, papież ma rację. Przyszedł więc czas zrzucić z naszych wyobrażeń o Maryi “cukierkową pozłotkę” ukazującą Ją jako naiwne dziewczę bez wpływu na własne życie. I zobaczyć w Niej prawdziwą kobietę, z krwi i kości, decydującą o własnym życiu i wyborach. Kobietę żyjącą naprawdę.

 

Może w czasach, kiedy odbija nam wolność, to Maryja właśnie jest najlepszym drogowskazem, w którą iść stronę, żeby nie wpaść w sidła fałszywie pojmowanej, niczym nie skrępowanej wolności. Każdego dnia przekonujemy się, że coraz bardziej przekraczamy granicę naszych usprawiedliwień dla coraz bardziej okropnych rzeczy. Łatwo przychodzi nam machnięcie ręką na zło. Zapędzeni w dobroczynności, zapominamy czynić dobro. Chętnie wyślemy parę groszy dla głodujących gdzieś daleko na świecie, mniej chętnie zajmiemy się schorowanym rodzicem, czy dziadkiem czasem oddając go pod opiekę szpitala na święta, żeby te święta były “bajeczne”. Chętnie powalczymy o prawa kobiet, mniej chętnie o prawa dzieci nienarodzonych. Chętnie zaprezentujemy się na naszych social-profilach jako super-ludzie wspierający wszystkich i wszystko, mniej chętnie przepuścimy kogoś na pasach lub ustąpimy miejsca w autobusie. I tak sobie żyjemy z tych naszych usprawiedliwień, nic od siebie nie wymagając i w przekonaniu, że tacy wspaniali z nas ludzie, tacy aktywiści, tacy popychający ten świat do przodu.

 

sdm-jasna-gora

Msza św. pod przewodnictwem Franciszka z okazji 1050. rocznicy Chrztu Polski na Jasnej Górze podczas Światowych Dni Młodzieży w 2016 roku| © Mazur/episkopat.pl/flickr.com

 

Papież pokazuje nam Maryję. Przykład kogoś, kto pomaga realnie. Kto robi coś NAPRAWDĘ. Maryja nie wysyła maila z pozdrowieniami ani nie publikuje posta: “idę do kuzynki w góry, pomagać” (w domyśle: “popatrzcie jaka jestem dobra”). Idzie i chce pomóc NAPRAWDĘ. Maryja nie mówi do Anioła: “mam swoje prawa”, “mam swoje plany”, “nie jestem inkubatorem”, ale mówi: “niech mi się stanie” i mówi NAPRAWDĘ. Bierze na siebie wszystkie konsekwencje tej odpowiedzi. Maryja nie wchodzi w rolę Józefa, zabierając mu możliwość decyzji: “bo ja jestem mądrzejsza, bardziej rozgarnięta, wybrana” czy też nie przekonuje Go swoimi kobiecymi sztuczkami, nie manipuluje, Maryja zostawia mu wybór, oddaje się do jego dyspozycji i jego decyzji czy będzie ją chronił i wspierał, czy nie. Maryja szanuje Józefa NAPRAWDĘ. Maryja nie grymasi na liche warunki do życia. Nie marudzi: “i po co ja się na to wszystko zgodziłam”, “na co mi przyszło, mieszkanie w szopie” ale urządza w tej szopie taki dom do którego wejść chciałby każdy. Urządza dom NAPRAWDĘ. Maryja nie oczekuję bogactwa, nie ustawia sobie celu, nie kalkuluje: “Syn będzie Kimś, to się ustawię, odbiję sobie wszystko”. Cieszy się, że została doceniona, zauważona, wyróżniona ale przede wszystkim, że może wziąć na siebie właśnie trud, nie awanse i wygodę, ale prawdziwe życie i wszystkie jego konsekwencje. I cieszy się z tego, co ma, NAPRAWDĘ.

 

Wreszcie Maryja wierzy Bogu NAPRAWDĘ. Nie zastanawia się: czy to dobra interpretacja, czy ten Anioł nie palnął czegoś nieprzygotowany. Czy ten wysłannik Boga nie reprezentuje przypadkiem środowiska, frakcji “kościoła”, której akurat nie popiera. Ona wierzy naprawdę.

 

Może papież chce pokazać, że za bardzo kombinujemy, że prawdziwa wiara, nadzieja i miłość są proste, tylko myśmy sobie sami tak wszystko zafałszowali, pokomplikowali. Może już wystarczy. Przyszedł czas, żeby przestać udawać i zacząć żyć NAPRAWDĘ.

 

Naprawdę kochać. Bez kalkulacji i szukania, jak tu wyjść “na swoje”. Naprawdę wierzyć Bogu, że wszystkie Jego prawa są aktualne i wystarczy się tego trzymać, bo  „wielkie rzeczy uczynił nam Wszechmocny ”. Naprawdę mieć  nadzieję, że “znaleźliśmy łaskę u Boga” i tylko do nas należy decyzja czy dalej chcemy udawać, że jest nam dobrze. Czy raczej przyjmiemy tę łaskę NAPRAWDĘ.

 

Papież, który nie gniewa się na wirtualny świat, ale chętnie z niego korzysta tylko po to, żeby nas tam odnaleźć. Nas zagubionych w różnych rzeczywistościach. Nas pogubionych w samych sobie, coraz trudniej odkrywających kim jesteśmy. Nas podających się za kogoś innego, żeby tylko zrobić lepsze wrażenie. Nas tak dramatycznie szukających prawdziwej miłości. To nas papież właśnie wrzuca w świat Maryi. W świat jej tajemnic. W świat jej pięknego życia. W najbliższych latach to Ona ma być naszym szczególnym drogowskazem. Przykładem dla nas, jak żyć NAPRAWDĘ.

 

Może papież każe nam patrzeć na Maryję właśnie dlatego, żeby wszystko i dla nas stało się Prawdą. Dokładnie tak jak dla Niej.

 

Aneta Liberacka

Aneta Liberacka

Dyrektor i redaktor naczelny Stacji7.pl, z wykształcenia matematyk, doświadczenie zawodowe jako manager zdobywała w takich korporacjach jak Comarch czy HP, prowadząc projekty w Europie, Ameryce Środkowej i krajach arabskich. Mama czwórki dzieci, chętnie zabierająca głos w sprawach rodzinnych. Pochodzi z Koziebród - miejscowości, w której znajduje się przepiękne sanktuarium Maryjne.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Show comments
Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >