Podróże Szymona: Izrael – część 1

Fotoblog z ostatniej podróży Szymona Hołowni do Izraela.

Szymon Hołownia
Szymon
Hołownia
zobacz artykuly tego autora >
1/12
Benedykt XVI Samoprzylepny i Ukwiecony wita dorosłych i dzieci w kościele na Górze Błogosławieństw
2/12
Bracia Azjaci znani są z tego, że fotografują nawet siebie samych, gdy fotografują. Co robią z milionem zdjęć z każdej wycieczki? A może właśnie dlatego to w Azji rozwinęły się technologie (np. elektronicznych pamięci)?
3/12
Więc ja też zrobiłem zdjęcie sobie, gdy robiłem zdjęcie
4/12
Pustynia koło Ein Gedi. Wodospad Dawida. Nie sprawdziłem, która z pań to Batszeba.
5/12
Ten chłopak lubi starsze dziewczyny. Jakieś dwa tysiące lat starsze.
6/12
Jafa, starożytny port (pierwsze wzmianki półtora tysiąca lat p.n.e.), dziś dzielnica Tel Avivu.
7/12
Jafa.
8/12
Nowy Tel Aviv widziany z Jafy.
9/12
Od czasów Jonasza (który stąd wypływał do Tarszisz) "prorok" i "grypa żołądkowa" (tzw. trzydniówka) to w wielorybim języku pojęcia tożsame.
10/12
Rosyjski to obecnie w Izraelu język numer dwa.
11/12
Hajfa.
12/12
Morze Śródziemne. Wehikuł, którym chrześcijaństwo popłynęło stąd w świat.
poprzednie
następne

Góra Błogosławieństw, Jafa i Hajfa

1/12
Hajfa. Grota proroka Eliasza.
2/12
Eliasz był "prorokiem jak ogień".
3/12
Biblijne usługi dla ludności.
4/12
A może kabałka? Czy polskie piosenkarki już tu były, czy dopiero jadą?
5/12
Hajfa. Światowe centrum bahaizmu (religii wyrosłej z babizmu). Tu znajduje się grób Bahaullaha, który był następcą Baba, obaj żyli w XIX wieku i próbując stworzyć system, który dowiedzie, że wszystkie religie to jedno i to samo, a wzajemnie podejrzliwych Abrahama, Jezusa, Muhammada i Zaratustrę pogodził Bahaullah. W Hajfie bahaici rozdają ulotki również w języku polskim.
6/12
Jezioro Genezaret. Czyli Galilejskie. Czyli Tyberiadzkie. To moje ulubione miejsce w Ziemi Świętej. Tu Jezus żył, do Jerozolimy poszedł żeby umrzeć. Nie biegł do rezydującego w Jerozolimie ówczesnego episkopatu, tylko raz (na krótko) zapuścił się na drugi brzeg, gdzie mieszkał Ruch Palikota. Skupił się na średniozaawansowanych.
7/12
Większość nadjeziornych miejsc wskazała nam Egeria, pątniczka z IV w. Niektóre ze wskazań są mocno umowne, jak np. Góra Błogosławieństw.
8/12
Jezus nie zaczynał od wykładów dogmatyki, nad tym jeziorem najpierw pytał ludzi o ich pragnienia, uświadamiał im, gdzie jest w nich głód. Tu - Tabga, kamień na którym podobno dokonało się cudowne rozmnożenie chleba.
9/12
Szorty obrażają Jezusa, Jezus gniewa się na szorty.
10/12
Góralki. Zwierzęta wymieniane w Biblii trzykrotnie, w tym jako symbol mądrości (Prz 30,26). Podobno wzięła też od nich nazwę Hiszpania.
11/12
Góralki na żywo. Lubią pielgrzymów. Pielgrzym oznacza żywność.
12/12
Stare angielskie powiedzenie głosi: raz jesteś gołębiem, a raz pomnikiem...
poprzednie
następne

Hajfa, Jezioro Genezaret i góralki

1/15
Sadzawka przy kościele Prymatu. Piotr i spółka łowili chyba inne ryby? A może zaopatrywali nie tylko bary sushi ale i akwarystów?
2/15
Ilu braci tu ochrzczono?
3/15
Kafarnaum - ruiny domu Piotra, gdzie zatrzymywał się Jezus, pozostałości synagogi - zawsze mnie to porusza, tu nie można mieć wątpliwości, że patrzymy na prawdziwy dom, na miasto Zbawiciela.
4/15
Święty Piotr w Kafarnaum. Legenda głosi, że jeśli ksiądz dotknie tego pastorału, zostanie biskupem. Wszyscy kapłani się z tego śmieją i wszyscy na wszelki wypadek za ów pastorał łapią.
5/15
Tabor, Góra Przemienienia. "Zabrał ich na wysoką górę, osobno".
6/15
Franciszkańska bazylika na Taborze.
7/15
Góra Tabor, bazylika.
8/15
Mozaika w bazylice.
9/15
Mozaiki w bazylice.
10/15
Mozaiki w bazylice.
11/15
Mozaiki w bazylice.
12/15
Uprzejmość zawiadującego bazyliką ojca Antoniego nie miała granic. Pokazał mi m.in. księgę gości, w której uwzględniono papieża Pawła VI...
13/15
...wpisał się też biskup Karol Wojtyła, na kilka tygodni przed nominacją na metropolitę Krakowa.
14/15
Plan klasztornego dnia w języku międzynarodowym i międzyreligijnym (pracujący tu muzułmanin żartuje, że do południa jest katolikiem).
15/15
Z klasztornego skarbca. Próbowałem, smakuje jak porto. Są też inne skarby, ale o nich zmilczę.
poprzednie
następne

Gołębie, Kafarnaum i klasztor na górze Tabor

Szymon Hołownia
Szymon
Hołownia
zobacz artykuly tego autora >

Igrzyska vs. ramadan

Wśród muzułmańskich działaczy sportowych zapanowało duże wzburzenie, kiedy okazało się, że Igrzyska Olimpijskie w Londynie odbędą się w trakcie ramadanu – dziewiątego, świętego miesiąca kalendarza muzułmańskiego.

Jakub Kuza
Jakub
Kuza
zobacz artykuly tego autora >

Kalendarz ten oparty jest na roku księżycowym, krótszym o kilkanaście dni od naszego – słonecznego, co powoduje przesuwanie się muzułmańskich miesięcy kalendarzowych w stosunku do pór roku i naszych miesięcy z kalendarza gregoriańskiego. Akurat  w 2012 roku  Ramadan wypadał na przełomie lipca i sierpnia, dokładnie w trakcie trwania  Letnich Igrzysk Olimpijskich w Londynie.

Podczas ramadanu od świtu do zmierzchu obowiązuje ścisły post – wiernym nie wolno spożywać żadnych pokarmów, ani pić żadnych napojów – uważano, że bardzo ograniczy to szanse na sukces kilku tysięcy sportowców z krajów islamskich.  Dodatkowo długie letnie dni w Wielkiej Brytanii powodowały, że ścisły post miał obowiązywać przez kilkanaście godzin na dobę.

Szybko pojawiły się jednak rozwiązania pozwalające zainteresowanym obejść wymagania surowej reguły.

Igrzyska vs. ramadan

Imamowie z kilku krajów arabskich wydali fatwy pozwalające sportowcom na brak postu podczas igrzysk olimpijskich.  Inni duchowni zgodzili się, aby kandydaci do zdobycia medali „odpokutowali”  później, przesuwając im czas postu na okres po igrzyskach. 

Niektórzy z uczestników zdecydowali się na nie przestrzeganie ramadanu, ale tylko w dniach startowych.

Najoryginalniejszy sposób radzenia sobie z ramadanem zaprezentował żeglarz Ahmed Habash, który postanowił… nie przestawiać zegarka z czasu egipskiego na brytyjski, co pozwoliło mu skrócić dobowy czas trwania ramadanu o kilka godzin.

Jeszcze inni, jak kajakarz Mustafa Saied postanowili sami zrezygnować z postu: Jestem profesjonalnym sportowcem, a mój organizm potrzebuje białek, węglowodanów i składników mineralnych. Allah to zaakceptuje, bo wie, że dla mnie i narodu występ na igrzyskach olimpijskich to ważna sprawa.

Jordański maratończyk Methkal Abu Drais dopiero na miejscu, w Londynie, uświadomił sobie, że bez normalnego odżywiania się, nie ma szans na dobry występ. Zmienił więc pierwotne postanowienie i zaczął się normalnie odżywiać.

Igrzyska vs. ramadan

Nie wszyscy imamowie okazali się jednak wystarczająco elastyczni. Stanowczo zaprotestował na przykład wielki Mufti Dubaju: Uprawianie sportu nie jest wymogiem islamu. To był wybór zawodników, a to nie jest powód, by łamać post. W pierwszej kolejności sportowcy powinni być ambasadorami swojej wiary, a islam powinien być obecny w ich aktywności.

Najbardziej konserwatywni z zawodników przestrzegali więc ściśle reguł, spożywając posiłki i nawadniając organizm tylko nocą. Zachęcał ich do tego gorąco biegacz z Tanzanii Suleiman Nyambui, która przestrzegając surowych zasad ramadanu podczas Igrzysk w Moskwie w 1980 roku (wówczas również ramadan zbiegł się w czasie z olimpiadą) zdobył srebrny medal na dystansie 5000 metrów – Allah widzi poświęcenie i jest na bieżni razem ze sportowcami.

Czy przestrzeganie ścisłego postu ma realny wpływ na osiągane rezultaty? W przypadku dyscyplin wymagających gigantycznego wysiłku, jak biegi długodystansowe pewnie tak. Ale już na przykład z badań nad algierskimi piłkarzami wynika, że średnio podczas meczu w trakcie ramadanu przebiegają oni tylko o kilka procent krótszy dystans niż podczas zawodów rozgrywanych w innych miesiącach.

Profesor Ron Maughan, specjalista z dziedziny żywienia sportowców, twierdzi wręcz, że w niektórych dyscyplinach post może nawet pomagać:

Wielu sportowców może podczas postu osiągać lepsze rezultaty, są po prostu bardziej skupieni, bardziej świadomi swojego ciała.

Czy koincydencja igrzysk olimpijskich i muzułmańskiego Ramadanu miała więc jakikolwiek wpływ na formę muzułmańskich sportowców? Zawodnicy z trzech najbardziej utytułowanych sportowo krajów islamskich – Iranu, Azerbejdżanu i Turcji zdobyli w Londynie w sumie 27 medali, za to cztery lata wcześniej w Pekinie zaledwie 17.

Może więc post ścisły zrobiłby dobrze także naszym olimpijczykom, którzy z każdej kolejnej olimpiady wracają z coraz bardziej mizernym dorobkiem?  Warto spróbować, niewiele mamy do stracenia. Pytanie tylko czy katolicy potrafią jeszcze traktować czas pokuty równie poważnie jak wyznawcy innych religii?

Jakub Kuza
Jakub
Kuza
zobacz artykuly tego autora >